Zdjęcia i relacja ze spotkania „Kaukaz – jaki to kontynent?”

27. kwietnia 2010 w redakcji Res Publiki Nowej odbyło się spotkanie wokół nowej książki Wojciecha Góreckiego „Toast za przodków” z udziałem Autora i Andrzeja Talagi (zastępcy naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”), które poprowadziła członkini zespołu RPN […]


27. kwietnia 2010 w redakcji Res Publiki Nowej odbyło się spotkanie wokół nowej książki Wojciecha Góreckiego „Toast za przodków” z udziałem Autora i Andrzeja Talagi (zastępcy naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”), które poprowadziła członkini zespołu RPN Katarzyna Kwiatkowska. Zaproszeni goście dyskutowali głównie o miejscu Kaukazu na polityczno-kulturalnej mapie świata. Wszyscy zgodzili się, że Kaukaz nie daje się umieścić jednoznacznie ani w Europie, ani w Azji. Szczególnie celnie ujął to sam Górecki: Trudno powiedzieć, czy Kaukaz to bardziej Europa czy Azja; to raczej kombinacja rozcieńczonych cech obydwu kontynentów. Albo raczej coś zupełnie innego – oddzielna cywilizacja. Zakwestionował też samą ideę rozróżnienia między tymi dwoma organizmami: Świetnym przykładem płynności granicy między Europą a Azją jest Azerbejdżan, tam wszystko się przeplata. Znam historię dwóch braci – obydwaj chodzili do tej samej szkoły, jeden do klasy z wykładowym rosyjskim, drugi z azerskim. Są teraz zupełnie inni – jeden bardziej zachodni, racjonalny a drugi orientalny, o medytacyjnym usposobieniu. Albo Gruzinka, która wyemigrowała, wyszła za Europejczyka, który nie mówi po gruzińsku. Bywa, że ta granica przebiega między poszczególnymi ludźmi; czasami jedna osoba nosi ją w sobie.

Dyskutanci zeszli też na kwestię przyszłości krajów kaukaskich i życia politycznego tego regionu. Talaga, szczególnie aktywny w tej części rozmowy, podkreślił jego niestabilność – nazwał ten region politycznym laboratorium, w którym państwa powstają i upadają w niespotykanym gdzie indziej tempie. Zaproponował tez interesującą diagnozę – według niego nie istnieją tam partie polityczne, ale partie wspólnych interesów lub korzeni. Ciekawe jest też jego spojrzenie na perspektywy stabilizacji Gruzji: z mówiących różnymi językami wrogich kantonów w Szwajcarii udało się zbudować silne państwo. Tam poradzono sobie z wewnętrzną agresją i skierowano ją na zewnątrz. Ale czy z Gruzji można zrobić Szwajcarię? Nie wiadomo. Do tej pory się nie udało. Potwierdza to ocenę Góreckiego, według którego na Kaukazie bogactwo kulturowe skłóca, zamiast tworzyć wartość dodaną.

Interesującym smaczkiem były też dyskusje o wizerunku Stalina w jego kraju; według Góreckiego dla Gruzinów Stalin to jest po prostu ich największy rodak w historii. Znają jego zbrodnie, ale to był swój człowiek, z naszej małej Gruzji, jakiejś dolinki, wsi, który zaszedł najdalej jak się dało – trząsł Rosją, Rosjan wysyłał do gułagów, miał w garści połowę świata, a pod ręką atomowy guzik. Kwiatkowska powtórzyła też zasłyszaną od znajomych Gruzinów anegdotę – według nich póki Stalin nie wyjechał z Gruzji skupiał się na piciu wina i pięknych kobietach; dopiero Sowiety zrobiły z niego zbrodniarza.

Jeden z przybyłych na spotkanie czytelników, Witold Hebanowski z Fundacji Inna Przestrzeń, w nawiązaniu do toczącej się wcześniej rozmowy o mapie wpływów na Kaukazie zaproponował bardziej humanistyczne spojrzenie na sprawę: Urzędnicy i analitycy nie widzą wszystkiego; dla nich Kaukaz to geopolityczne szachy. A tam jest dużo więcej niż tylko układy sił i zależności między państwami. Jak sam stwierdził – to właśnie dlatego warto przeczytać książkę Góreckiego. I pojechać na Kaukaz.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa