Kraina mlekiem i miodem płynąca…

Koniec polskiej prezydencji oznacza początek wielu podsumowań. Pisanie raportów i sprawozdań z prac kolejnych komisji i zespołów. Zapisywanie setek stron. Odpowiadanie na pytania. Co nam się udało, a co nam nie wyszło? Stworzyłam zatem jednoosobową, […]


Koniec polskiej prezydencji oznacza początek wielu podsumowań. Pisanie raportów i sprawozdań z prac kolejnych komisji i zespołów. Zapisywanie setek stron. Odpowiadanie na pytania. Co nam się udało, a co nam nie wyszło? Stworzyłam zatem jednoosobową, miejscami może nawet w swych wyrokach i ocenach niechlujną, komisję odpowiedzialną za podsumowanie polskiej prezydencji pod względem designu. Warto dodać, że komisja ta jest socjologicznej proweniencji, często jest nieobiektywna i nie rości sobie pretensji do niczego.

2D: kolorowo i symbolicznie

Jerzy Janiszewski, twórca logo polskiej prezydencji, dziś mieszkający i pracujący w Barcelonie, choć znany jest przede wszystkim jako autor szeroko rozpoznawanego znaku „Solidarność” w okresie protestów w Stoczni Gdańskiej tworzył również strajkowe biuletyny. Powiedział wtedy: „Już nigdy więcej w życiu nie zdarzy mi się coś tak ważnego”. Zdarzyło się, gdy otrzymał propozycję zaprojektowania logo polskiej prezydencji przypadającą na okres od lipca do grudnia 2011 roku. „Solidarnościowa” tradycja prześwituje przez koncepcję komunikacji wizualnej, którą Janiszewski zaproponował ponad trzydzieści lat później na okazję półrocznego przewodnictwa Polski w Radzie UE. Z pewnością tak czytelne nawiązanie do symbolu wyzwolenia i protestu przeciwko politycznemu zniewoleniu było świadomym zabiegiem. Czy słusznym?

Zwycięstwo i dynamizm. Wzrost i kreatywność. Żółty, czarny, zielony, niebieski, pomarańczowy i czerwony. O tym, że „typografia jest narzędziem komunikowania”, wiemy przynajmniej od 1923 roku, kiedy Laszlo Moholy-Nagy, jeden z wykładowców legendarnego Bauhausu, spisał zasady modernistycznego projektowania graficznego. Co komunikuje polski logotyp? Otóż mówi, że jesteśmy wierni wolnościowej tradycji z domieszką liberalnej i konkurencyjnej nowoczesności, że nasz kraj to „ludowość” i „polskość” przełamana aspiracjami skrojonymi na miarę bogatej Europy Zachodniej. Niby z optymizmem patrzymy przed siebie, jesteśmy zwróceni w przyszłość, lecz jej wyraźny obraz zakłóca nam tęskne spoglądanie za siebie, w bezpieczną przeszłość. Symbolicznie więc wychodzi nam mało przekonujący patchwork idei, koncepcji i wartości.

Typograficznie broni się jeszcze mniej niż koncepcyjnie. Nierzadko krytykowane za to, że przypomina płot zbudowany ze strzałek, do którego jakoś doczepiono polską flagę, oraz za mniej lub bardziej przypadkową kolorystykę. Słowem, niepasujące do siebie elementy tworzące niespójną całość. Na obronę warto jednak dodać, że logo polskiej prezydencji było wizualną emancypacją od tradycji ustanowionej przez oddające władzę trio państw członkowskich UE: Hiszpanię, Belgię oraz Węgry, które wykorzystały ten sam logotyp. Prosty i oficjalny. Polska prezydencja z praktyki spójnego dla partnerskiej trójki przekazu wizualnego zrezygnowała.

Komunikacja wizualna polskiej prezydencji nie ograniczyła się oczywiście do logotypu, choć ten był najpowszechniej dyskutowany. Warto wspomnieć również o trzech innych inicjatywach, dzięki którym udało się pokazać, że Polska to kraj o fascynującej i bogatej tradycji projektowania graficznego.

Jednym z takich projektów jest wydany w dwujęzycznej (polsko-angielskiej) wersji, komiks zatytułowany Tymczasem (Meanwhile) polskiego duetu Grzegorza Janusza (scenariusz) i Przemysława Truścińskiego (rysunki). Fabuła komiksu jest surrealistyczna, a scenografią dla niej są zarówno polskie miasta, jak i europejskie metropolie. Truściński w niebanalny sposób za pomocą głosu popkultury przedstawia polską (europejską?) kulturę i jej nieoczywistą różnorodność.

Magdalena Wosik

Z kolei nawiązaniem do najlepszych tradycji polskiej szkoły plakatu jest zwycięska praca w 11. edycji konkursu przeprowadzonego przez Galerię Plakatu AMS pod hasłem „Dzisiaj Polska!” autorstwa wrocławianki Magdaleny Wosik. Zwycięski plakat oraz wyróżnione w konkursie prace (Agaty Kulczyk, Filipa Tofila) można było zobaczyć przez cały okres trwania polskiej prezydencji na citylightach AMS w całej Polsce. Polskie projektowanie graficzne można było również spotkać zagranicą, w Berlinie i Tokio w postaci wystawy Design dla wolności pod kuratorską opieką Rene Wawrzkiewicza i obejmującej prace graficzne z okresu 1981-2011. Ta wystawa to przykład wykorzystania designu jako komunikatu kulturowego zawierającego w sobie refleksję nad problemami współczesności, demokracją, wolnością, walką polityczną czy konsumpcją.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa