Sidor: Przecież w IT są dziewczyny!

Nie zaplanowałam tego, że będziemy dużą organizacją, że będziemy wychodzić zagranicę. Wydaje mi się, że Geek Girls Carrots to świetny przykład tego, że jeśli się ma pasję, widzi rzeczy, które chce się zmienić, to można […]


Nie zaplanowałam tego, że będziemy dużą organizacją, że będziemy wychodzić zagranicę. Wydaje mi się, że Geek Girls Carrots to świetny przykład tego, że jeśli się ma pasję, widzi rzeczy, które chce się zmienić, to można zachęcić innych do inicjatywy – mówi Kamila Sidor, współzałożycielka Geek Girls Carrots, społeczności kobiet kochających nowe technologie. Jej praca została wyróżniona miejscem na liście New Europe 100. Rozmawia Magdalena Mips.

 
Nowa Res Publica!

Nowa Res Publica!

Wywiad został opublikowany w nowym numerze Res Publiki – „Przymus kreatywności”.

Piotr Czerski / Jan Klata  / Danuta Hubner / Przemysław Czapiński

E-wydanie już dostępne w sklepie RPN – od złotówki.

 

Magdalena Mips: Na początku gratuluję tytułu jednego z 25 liderów na kolejne 25-lecie. Wspominam o nim nie bez powodu: w Geek Girls Carrots pełnisz w pewnym sensie rolę liderki kobiet, które przychodzą na spotkania. Skąd wziął się pomysł na stworzenie takiej społeczności?

Kamila Sidor
Kamila Sidor

Kamila Sidor: W 2011 roku byłam odpowiedzialna za zorganizowanie pierwszego Startup Weekendu  w Polsce. Na początku założyłam sobie, że 50% uczestników będą stanowić kobiety. Mimo tego, że promując Startup weekend, zachęcałam dziewczyny do przyjścia, na 120 uczestników było tylko 10 kobiet, z czego 5 – tzw. „+ 1”. Tylko jedna z uczestniczek prezentowała swój własny pomysł projektu. Uderzyło mnie to, bo przecież w IT są dziewczyny! Pomyślałam, że warto zrobić dedykowane im spotkania, stworzyć przestrzeń, gdzie swobodnie będą mogły prezentować swoje idee, ośmielić je, by wychodziły z nimi dalej.

Czyli można powiedzieć, że Geek Girls Carrots mają pewną misję?

Tak, mamy swoją misję społeczną, działamy w formie przedsiębiorstwa społecznego. Działamy w 3 filarach. Pierwszy to organizowanie spotkań, po to, by dziewczyny nauczyły się korzystać z networkingu, budować sieć kontaktów, wspierać siebie nawzajem, dzielić się swoją wiedzą i nie popełniać tych samych błędów, które któraś z nich ma już może za sobą. Po drugie, organizujemy warsztaty i szkolenia głównie dla dziewczyn, aby umożliwić im rozwój umiejętności lub zachęcić je do wejścia w świat IT. Naszymi flagowym projektem są Django Carrots, czyli warsztaty z programowania w języku Python. Do tego co tydzień organizujemy Code Carrots w Warszawie i Seattle – bezpłatne spotkania z doświadczonymi programistami dla osób, które uczą się programować samodzielnie  W Geek Girls Carrots staramy się też promować kobiety związane z nowymi technologiami, zachęcić media do mówienia i pisania o nich. Dzięki temu możemy też dotrzeć do szerszego grona kobiet, w tym mieszkanek mniejszych miejscowości, w których spotkania się może nie odbywają, i pokazać dziewczynom, że np. mogą grać w gry, ale mogą też je tworzyć.

Pamiętasz, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie?

Dokładnie 7 lipca 2011 roku, zorganizowałam je z koleżanką. Wzięło w nim udział ok. 10 osób – naszych znajomych i znajomych znajomych. Potem ruszyło. Natomiast zawsze interesowały mnie kobiety, ich sukcesy, osiągnięcia. Geek Girls Carrots wzięło się z połączenia tej fascynacji z potrzebami, które dostrzegłam, będąc w środowisku start-upowym.

„Karotki” właśnie obchodzą swoje 3. urodziny. Jak patrzysz na ten czas?

Nie zaplanowałam tego. Ta organizacja mnie ciągnie. Nie zaplanowałam tego, że będziemy dużą organizacją czy że będziemy wychodzić zagranicę. Wydaje mi się, że Geek Girls Carrots to świetny przykład tego, że jeśli się ma pasję, widzi się rzeczy, które chce się zmienić, to można zachęcić innych do własnej inicjatywy. Jest to społeczność, która spełnia pewne ważne potrzeby społeczne. Ta naprawdę nie ja robię Geek Girls Carrots, tylko ponad 60 osób, które chcą organizować kolejne spotkania i warsztaty.

Obecnie organizacja działa już w kilkunastu miastach w Polsce i w kilku zagranicą: w Berlinie i Seattle, niebawem ruszy w Luksemburgu i Londynie. To duży sukces. Ale mimo tego, że już same spotkania cieszą się dużą popularnością poza nimi organizujecie też warsztaty. Dlaczego?

Każdy w IT musi nieustannie podnosić swoje kompetencje, śledzić rozwój technologii i zwiększać swoje umiejętności. Jeśli się zatrzyma, nie rozwija się, zostaje w tyle. Część z nich będzie zawodowymi programistami, a część z nich pracuje (albo w będzie pracować) w firmach tworzących nowe technologie i zdobywa wiedzę o tym, jak wygląda proces kodowania i tworzenia oprogramowania. Ponadto na warsztaty przychodzą też osoby, które dopiero chcą wejść w świat nowych technologii, są już po studiach i nie mają możliwości studiowania np. informatyki. Umożliwiamy im zdobycie umiejętności kodowania.

Czy sama byłaś związana z IT od zawsze?

Nie, choć już z pieniędzy na pierwszą komunię ufundowałam sobie pierwszy komputer – Commodora 64. Branżą IT zaczęłam się tak naprawdę interesować w 2007 roku, kiedy zaczęłam się spotykać z Tomaszem Kolinko, z człowiekiem, który robi start-upy od dziecka. On mnie zaczął wyciągać na różne spotkania geeków. Ten świat bardzo mi się spodobał, bo są w nim ludzie kreatywni, mają bystre umysły, świeże spojrzenie, odwagę w proponowaniu nowych rzeczy, nie godzą się na zastany porządek, tylko tworzą coś nowego. Później zaczęłam pracę w funduszu venture capital, który inwestował w start-upy technologiczne i już zawodowo rozwijałam się w branży.

Na spotkaniach podkreślacie wagę networkingu. Dlaczego ma aż taką wartość?

Networking jest dwustronną relacją: czasami proszę o pomoc, a czasami pomagam. Dobry networking działa na zasadzie dobrze znanej w Krzemowej Dolinie: pay it forward, czyli płacenie teraz za coś, co się kiedyś dostanie od kogoś innego. Networking jest o tyle ważny, że na pewnym poziomie biznesu bez networkingu jest ciężko działać na dużą skalę. To są relacje z klientami, inwestorami, innym biznesem, kooperatorami, współpracownikami. By się czegoś dowiedzieć, uzyskać informację, znaleźć dobrego pracownika, współpracownika czy nawet szefa, trzeba wiedzieć, kto kim jest, jakie wyznaje wartości itd.

A z jakiego powodu mówienie o networkingu jest ważne w społeczności takiej jak Geek Girls Carrots?

W Geek Girls Carrots kładziemy na niego duży nacisk, ponieważ wg badań kobiety są w nim jeszcze dość słabe, a  to w efekcie przekłada się na budowanie ich ścieżki kariery. Oczywiście są od tej reguły wyjątki, znam dziewczyny, które potrafią wykorzystywać sytuację, w jakiej się znajdują i idą jak burza. Ale chcemy przekonać i inne, że warto się otworzyć. W biznesie trzeba też umieć prezentować swoje pomysły, przekonywać do nich innych. Warto więc budować network z myślą o przyszłości.

W wielu aspektach Geeg Girls Carrots są organizacją innowacyjną: począwszy od tego, że powstały w odpowiedzi na potrzeby polskie, nie wprowadzały bezpośrednio rozwiązań np. z Zachodu, po formę działalności, jaką jest przedsiębiorstwo społeczne. Czym dla ciebie prywatnie jest innowacja?

Innowacją jest wg mnie odpowiadaniem na potrzeby, które się zauważa, zaproponowaniem czegoś nowego światu. Korzystaniem z zasobów, które mamy dostępne. Nie robienie czegoś nowego na siłę, ale znalezienie luki i wypełnienie jej na swój sposób.

Czy  jakieś projekty, które nazwałabyś innowacyjnymi, przykuły ostatnio twoją uwagę?

Bitcoiny, wiem, że one zmienią świat. Mam wrażenie, że nadchodzi wielka rewolucja finansowa, powstają nowe systemy oparte o nowe technologie.

Kilka lat temu mówiło się o tym, że kobiet w IT jest bardzo mało. Sukces m.in. Geek Girls Carrots świadczy o tym, że sytuacja mogła się nieco zmienić. Jak wygląda z twojej perspektywy?

Bardzo dużo dziewczyn przychodzi na nasze spotkania, branża IT cieszy się więc sporym zainteresowaniem ze strony kobiet. Powstaje też wiele inicjatyw, które mają zachęcić kobiety do kodowania. Obecnie w IT po prostu brakuje ludzi do pracy – nie tylko deweloperów, ale i marketingowców, PR-owców. Firmy, organizacje próbują sięgnąć po te osoby, w tym kobiety, które może nie mają jeszcze doświadczenia, ale mają za to potencjał intelektualny, dzięki któremu mogą wejść w świat nowych technologii. Kobiety, tak jak mężczyźni, mogą to zrobić, a z przyczyn społecznych często nie wierzą w swoje możliwości. Trzeba też zadbać o dziewczynki w szkole – tak, by nie rezygnowały ze swoich zainteresowań naukami ścisłymi. Niech ci, którzy kochają nauki ścisłe, zajmują się naukami ścisłymi.

Jedną z najpopularniejszych kobiet związanych z nowymi technologiami jest Sheryl Sandberg, która pełni rolę COO w Facebooków i stworzyła społeczność Lean In. Czy czujesz, że do niej w jakiś sposób przynależysz?

Czytałam jej książkę „Lean In”. Znalazłam w niej kilka ciekawych rzeczy, które wzięłam dla siebie. Po pierwsze, autorka pisała, że tak jak kiedyś dziewczyny czekały na księcia na białym rumaku, teraz czekają na mentora. Sama byłam taką osobą – przeczytanie o tym pchnęło mnie ku temu, by realizować swoje pomysły, ufać swojej intuicji, dać sobie możliwość ponoszenia porażek. Sandberg postuluje też, by kobiety się wspierały – o tym z kolei jest Geek Girls Carrots. Natomiast Sandberg porusza też tematy, które nie mają aż takiego znaczenia w Polsce. W Stanach kobiety cieszą się mniejszym poważaniem społecznym, niż w naszym kraju. Lektura „Lean In” pokazuje więc, że są kwestie, w których jesteśmy daleko za USA, ale też i takie, w których je wyprzedzamy. Warto przeczytać tę książkę, choć spotkała się również z krytyką, m.in. dotyczącą postulatu włączenia się do gry [pol. tyt.: „Włącz się do gry. Lean in”], która już się toczy, na zasadach wypracowanych przez mężczyzn. Przyznam, że te głosy też do mnie trafiają. Warto proponować inne podejście, nie godzić się na zastane zasady, tylko ustalać nowy, adekwatniejszy porządek. Jest szansa, że się przyjmie.

A czy masz swoje prywatne bohaterki lub bohaterów z branży, osoby które cię inspirują?

Tak, inspiruję się różnymi ludźmi. Czytam dużo książek o kobietach w biznesie, czasami nie mogłam dokończyć rozdziału, bo już chciałam coś robić. Natomiast moim największym mentorem jest Tomasz Kolinko, mój chłopak, który jest wizjonerem, widzi coś, czego inni ludzie nie widzą, wszystkie nasze dyskusje są niesamowite. Mam też kilku znajomych, przyjaciół którzy też zajmują się nowymi technologiami i mnie inspirują. Zawsze starałam się być najgłupsza w pokoju, otaczać się ludźmi, którzy są w jakiejś dziedzinie trzy kroki przede mną. Inspiruje mnie też m.in. wspomniana już Sheryl Sandberg. Z polskiego podwórka podziwiam Olę Lazar, która robi portal Gastronauci.pl, spotkanie z nią było dla mnie bardzo ważne. Richard Branson – człowiek, który robi to, co czuje, że ma do zrobienia. Kasia Kamińska, która robi to, co kocha, zajmuje się biotechnologią i ma duże osiągnięcia w swojej dziedzinie. Także dziewczyny, które organizują Geek Girls Carrots w różnych miastach, mają mnóstwo energii, podziwiam je.

Jakie start-upy czy projekty w Polsce tworzą dziewczyny?

Agata Mazur i Ela Madej z Base, Agata Kozak z Geek Kids, Zuzanna Stańska z DailyArt, Ola Sitarska z  Issue Stand i FashionStyle, Anna Walkowska z Homplex, Luiza Bachórzewska z JumpApp, Ola Lazar z gatronauci.pl, Agnieszka Olszczuk-Widawska z Evenea.

Jak oceniasz branżę IT, start-upową w Europie Środkowo-Wschodniej?

– Mam wrażenie, że nadal nasz region rozpatrywany jest jako miejsce pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników IT. Niewiele jest sukcesów projektów IT, które wyszły stąd i pokazują, że się da, że można.

Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

Wynika to z braku  tzw. smart money, czyli pieniędzy od doświadczonych inwestorów, byłych przedsiębiorców, którzy oprócz pieniędzy dają wiedzy, mentorują i bardzo dobrze się znają na  proces powstawania i rozwoju produktów. Jeszcze budujemy w Polsce i w regionie ten ekosystem. Ale wierzę, że to się zmienia. Wielu programistów wyjeżdża na Zachód, liczę na to, że będą wracać – ze swoją wiedzą, umiejętnościami i będą je zaszczepiać na gruncie polskim, a w konsekwencji będziemy mogli proponować światu wiele świetnych rzeczy. Na razie budujemy przestrzeń dla rozwoju inicjatyw.

Jako Geek Girls Carrots też się o tego przyczyniacie. Dziękuję za rozmowę i wszystkiego najlepszego na 3. urodziny społeczności.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa