Wybory i złodzieje

W niedzielę jadłem z moją córką śniadanie. Na zewnątrz mróz, a w domu ciepła herbata i parówki. Mówię jej, że idziemy na wybory, a ona mi na to, że nie chce, bo wybory w Białorusi […]


W niedzielę jadłem z moją córką śniadanie. Na zewnątrz mróz, a w domu ciepła herbata i parówki. Mówię jej, że idziemy na wybory, a ona mi na to, że nie chce, bo wybory w Białorusi i Rosji wygrali złodzieje i to nie ma sensu.

Wojciech Przybylski

Ewa ma prawie siedem lat. Zaczyna interesować się polityką. Pierwszą połowę roku spędziła w Rosji i Białorusi, u dziadków. Niby blisko, a tak daleko. We wrześniu poszła do pierwszej klasy w Warszawie. Moskiewska „politechnologia” zostawiła na niej ślad. Najpierw pytała mnie, dlaczego Ukraińcy zabijają Rosjan. Pewnie trzeba było jej wszystko dokładnie wytłumaczyć, ale przystałem w końcu na wersję, że ani Ukraińcy, ani Rosjanie nie są po prostu źli – tylko, że w Rosji wybrano na prezydenta złodzieja, tak jak w Białorusi. Ukradli wybory i majątek obywateli.

fot. Wojciech Przybylski
fot. Wojciech Przybylski

– Skoro ich wybrano, to po co głosować? – pyta Ewa. To dobre pytanie. Tłumaczę, że trzeba podejmować ryzyko i głosować, bo nawet gdy nie głosujemy, to wybieramy, a to na nas spoczywa odpowiedzialność za to, kto rządzi. Potem opowiadam o Hannie Gronkiewicz-Waltz i Jacku Sasinie, kandydatach w drugiej turze w warszawskich wyborach na prezydenta. Pokazuję zdjęcia w Internecie. Ewa mówi, że gdyby mogła głosować, to głosowałaby na dziewczynę.

– Bo to dziewczyna – uzasadnia. Trudno się nie zgodzić, a Ewie się to podoba. Płeć i estetyka okazują się najskuteczniejszą bronią Platformy Obywatelskiej.

Pomijam milczeniem nakręconą przez Jarosława Kaczyńskiego i Leszka Millera historię o skradzionych wyborach. W duchu rozważam za i przeciw, jednak w końcu decyduję, że nie będę porównywał Białorusi i Rosji do Polski. Tam może być wszystko bardziej zgodne z literą obowiązującego prawa – tyle, że litera prawa gówniana. Dla siedmiolatki to za dużo tłumaczenia. Ostatecznie dała się przekonać, jeśli będzie mogła wrzuć głos do urny.

W sali szkolnej smutno, szaro i ponuro. Frekwencja słaba. Ewa znowu mówi, że to przypomina Białoruś. Głosowanie idzie sprawnie i Ewa wrzuca za mnie kartę , dumnie pozując do zdjęcia. Wracając rozmawiamy o złodziejach w polityce. Nurtuje ją, dlaczego nie aresztuje się prezydenta, który zestrzelił samolot z pasażerami. Czy w Polsce wybory ukradną złodzieje? Staram się cierpliwie tłumaczyć, choć jest we mnie doza niepokoju, czy złodzieje u nas nie wygrają, a tam ostatecznie przegrają.

Niedziela wyborcza była emocjonująca, w poniedziałek już nie rozmawialiśmy o wyborach. Ewa poszła do szkoły na ósmą. Później obwieszczono kilka niespodzianek wyborczych, które można wytłumaczyć tylko lenistwem lub nieudolnością dotychczas panujących przewodniczących miast. Donald Tusk objął funkcję Przewodniczącego Rady Europejskiej. Po siedemnastej Państwowa Komisja Wyborcza podała się dymisji, choć, jak na konferencji prasowej oświadczyli jej członkowie, ich działania nie zasługują na ostrą krytykę. Wątpliwy happy end, który trudno wytłumaczyć nawet dorosłym.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa