Węgry: tak dla unijnych funduszy, ale na zasadach Orbána

Co zakłada węgierski plan odbudowy i jaki jest jego polityczny wymiar?


W grę wchodzą ogromne sumy pieniędzy, linia kredytowa, która może prowadzić do ujemnych stóp procentowych, zakrojone na szeroką skalę plany rządowe, groźba zadłużenia… A to wszystko pod czujnym okiem instytucji Unii Europejskiej.

Kilka tygodni temu Węgry obiegła wiadomość: wbrew wcześniejszym zapowiedziom, rząd Węgier nie poprosi jeszcze o pożyczkę w wysokości 3,3 bln forintów (około 9,52 mld euro) z unijnego Funduszu Odbudowy (RRF – Recovery and Resilience Facility) i przedstawia nowy, poprawiony plan dotyczący wyłącznie bezzwrotnych funduszy spójności z RRF. Komisja Europejska ma teraz dwa miesiące na ocenę formalnych planów naprawy, które otrzymała od rządów państw członkowskich na podstawie jedenastu kryteriów określonych w rozporządzeniu.

Zgodnie z oficjalnym harmonogramem, KE rozpatrzy węgierski plan do pierwszych dni lipca – w drugiej połowie czerwca będzie musiała natomiast ocenić plany przedłożone przez dwadzieścia sześć innych państw członkowskich. Ostateczne zatwierdzenie planu zaakceptowanego przez Komisję będzie należało do Rady Unii Europejskiej.

Około września może to zaowocować bezzwrotną kwotą około 326 mld forintów (około 936 mln euro) z nowego unijnego funduszu pomocowego. Węgry, podobnie jak inne państwa członkowskie po, wywołanym pandemią kryzysie gospodarczym, mogą rozpaczliwie jej potrzebować.

Przypuszczalnie, decyzja o zasobach została już zatwierdzona przez parlament węgierski tak, aby Komisja mogła zaciągać pożyczki na rynkach finansowych. Oznacza to, że pierwsze wypłaty faktycznie mogły być dokonane już w połowie 2021 r. Jeśli tak się stanie, Węgry będą miały prawo do trzynastoprocentowej zaliczki z krajowego planu odbudowy: gigantycznej kwoty unijnego dofinansowania tuż na początku kampanii wyborczej.

Jasno określone cele

Fundusze RRF powinny być wykorzystywane na z góry określone cele, np. co najmniej 37 proc. wydatków na inwestycje i reformy wspierające cele polityki klimatycznej, a 20 proc. na przejście na nadawanie cyfrowe. Do 2026 r. Unia powinna stale monitorować te wydatki.

Dlatego też gdy Viktor Orbán ogłosił, że Węgry nie proszą o pożyczkę z RRF, gdyż wolą bezzwrotne dotacje spójności z RRF, nie wywołało to wielkiego zaskoczenia. Ostatnio opozycja ostro skrytykowała tę decyzję, stwierdzając, że ramy RRF mogłyby zasilić węgierską gospodarkę kwotą 3 bln forintów (około 8,6 mld euro) w 2021 i 2022 r.

W dłuższej perspektywie, rezygnacja z kredytu w ramach RRF może sprawić, że Węgry będą winne znaczną kwotę odsetek – potencjalnie w wysokości setek miliardów forintów – jeśli pożyczą pieniądze z innych źródeł (np. z Chin lub Rosji).

Jednak w porównaniu z konwencjonalnymi pożyczkami międzynarodowymi, Węgry mogłyby zaciągnąć tę z RRF na znacznie korzystniejszych warunkach, z oprocentowaniem wynoszącym w dłuższej perspektywie zero procent (lub nawet ujemnym). Rząd nie chce jednak zwiększać długu publicznego, więc nie zaciągnie pożyczki, a krajowy plan odbudowy składający się z dziewięciu punktów został zaproponowany, uwzględniając wcześniejsze obietnice.

Cele wszelako rozbieżne

Od dawna wiedziano, że wiele inwestycji planowanych przez rząd Orbána nie będzie kwalifikowało się do finansowania w ramach RRF. Dość wspomnieć o restrukturyzacji instytucji szkolnictwa wyższego. Zdaniem wielu, jest to jeden z głównych powodów, dla których rząd stara się uzyskać kredyt z innych źródeł, zwłaszcza jeśli chce trzymać się pomysłów, na które już się zgodził na piśmie i które wielokrotnie obiecywał.

Plan RRF opublikowany w połowie kwietnia nadal zawierał zamiar wykorzystania 3,384 bln forintów (około 9,8 mld euro) z kredytów UE, chociaż w tym czasie plan ten napisano wyłącznie dla zielonych, zrównoważonych komponentów transportu. Jednak z całkowitej kwoty 5,8 bln forintów (około 17 mld euro) udostępnionej Węgrom z funduszu RRF planowano sfinansować kilka innych celów, które nie zostałyby zatwierdzone przez Brukselę.

Pieniądze z RRF mogą wspierać jedynie działania, które wpisują się w tak zwane sześciofilarowe obszary polityki o znaczeniu europejskim. Są to: zielona transformacja,
transformacja cyfrowa, inteligentny i zrównoważony wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu (w tym dobrze funkcjonujący rynek wewnętrzny), spójność gospodarcza, zatrudnienie, wydajność, konkurencyjność, badania, rozwój i innowacje, a także silne małe i średnie przedsiębiorstwa, spójność społeczna i terytorialna, zwiększanie odporności zdrowotnej, gospodarczej, społecznej i instytucjonalnej, w tym gotowości na sytuacje kryzysowe i reagowania na nie, polityka na rzecz dzieci i młodzieży.
Wszystko to było dość trudne do zawarcia w pierwotnych planach, niezależnie od tego, że rząd Orbána stale konsultował się z Komisją Europejską, nawet podczas weta budżetowego, chcąc jak najszybciej osiągnąć porozumienie.

Innym aspektem mogło być unijne wyczulenie na zasady praworządności, które na przykład już w czasie planowania RRF dało władzom miejskim Budapesztu pretekst do oskarżenia rządu węgierskiego o niedopełnienie obowiązku konsultacji na mocy prawa UE. Jednak tym razem, pieniądze z Unii – WRF (długoterminowy budżet UE na lata 2021–2027) i RRF – mogą być wydawane tylko pod warunkiem przestrzegania zasad praworządności. Będzie to wymagało o wiele poważniejszego wkładu i uwagi: gabinet Orbána najwyraźniej przygotowuje się do tego, by Komisja Europejska kontrolowała wykorzystanie unijnych pieniędzy o wiele bardziej rygorystycznie niż dotychczas.

Zagrożenie dla stosowania mechanizmu praworządności, czyli kontroli nad wydatkami, mogło być więc realnym czynnikiem wpływającym na skłonność rządu do porzucania pewnych pomysłów. Bez względu na to, co z tego wynikło.

W pierwotnie przedłożonym, a następnie wycofanym, projekcie węgierskiego RRF obliczono kwotę 1,66 bln forintów (około 4,8 mld euro) na modernizację szkolnictwa wyższego, z czego 1,14 bln pochodziłoby ze wsparcia UE. Największa pozycja, 878 mld forintów, była zawarta w planie pt. „Kompleksowy rozwój infrastrukturalny, organizacyjny i szkoleniowy szkół wyższych”, ale w nowej wersji po prostu zniknęła.
Następnie, minister innowacji Węgier – László Palkovics, obiecał, że rząd dołoży 1,3 bln forintów z innych źródeł na rozwój instytucji szkolnictwa wyższego. Na razie jednak nie wiadomo, skąd te pieniądze miałyby pochodzić.

Według nowego projektu RRF, na ekologiczny i zrównoważony transport miałoby iść o ok. 800 mld euro mniej niż wcześniej planowano. Według prasy prorządowej, budżet na rozwój transportu naziemnego w aglomeracji budapeszteńskiej zakłada około 77 procent miejskiego budżetu, ale opozycja twierdzi, że gabinet nawet nie podjął dialogu na temat poprzedniej lub obecnej wersji i zignorował propozycje władz miejskich.

W komunikatach rządowych w ostatnich tygodniach podkreślano również, że istotną rolę w alokacji środków będzie odgrywać opieka zdrowotna. Jednak, jak wynika z opisów projektów, nie oczekuje się głównie rozwoju infrastruktury i zakupu sprzętu, ale obiecanego i ogłoszonego w ubiegłym roku wzrostu wynagrodzeń lekarzy pierwszego kontaktu.

Plan zakłada wydanie 857 mld forintów (2,45 mld euro) na różne cele związane z ochroną zdrowia, z czego 300 mld stanowić będą wynagrodzenia dla lekarzy. To długoterminowy koszt zatrudnienia, którego samo rozporządzenie o RRF nie pozwoliłoby sfinansować, ale rząd mimo wszystko przedłożył ten plan Komisji Europejskiej do wglądu, by uzyskać przychylność dla całego pakietu reform związanych z kryzysem wywołanym COVID–19.

Atakują, ale mogą się zgodzić

Jasne jest, że urzędnicy rządowi pracują nad jak najszybszym uzyskaniem funduszy spójności w ramach RRF. Można również zakwestionować fakt, że podczas gdy priorytetem UE jest wspieranie cyfryzacji i zielonej transformacji za pomocą funduszu RRF, poprzedni budżet na cyfryzację w wysokości 284 mld forintów (815 mln euro) po prostu zniknął z nowego projektu węgierskiego rządu. Dziś cele te powinny być zawarte przynajmniej jako część pozostałych rozdziałów.

Niemniej jednak jest mało prawdopodobne, by Bruksela stawiała jakieś większe przeszkody i jeśli węgierski plan spełni kryteria ustawowe, przynajmniej na papierze, to zaaprobuje je. Nawiasem mówiąc, w porównaniu z pierwotnymi planami, w nowym projekcie strona węgierska również wyraziła na piśmie intencję porozumienia.

Rząd podwoił je, więc na realizację unijnych zaleceń dla poszczególnych krajów, których Komisja Europejska oczekuje od wszystkich państw członkowskich, wydałby już 24 mld forintów. Choć w przyjęciu pierwotnego planu rządowego mogło kryć się wiele pułapek, Szabolcs Ágostházy, sekretarz stanu ds. Funduszy UE, wypowiedział się niedawno na temat decyzji rządu, analizując zaciągnięcie pożyczki w ramach RRF. Według niego, oferta nie do końca pasuje do celów węgierskiego rządu. Ponadto podkreślił, że, rząd dąży do utrzymania stabilnego poziomu długu publicznego i chce ożywić gospodarkę przy możliwie najniższej jego wartości.

Oczywiście przeczy temu fakt, że w listopadzie 2020 r. rząd Węgier pozyskał z międzynarodowego rynku obligacji walutowych 2,5 mld euro, emitując je i doprowadzając nie tylko należności, ale i dług publiczny do historycznie najwyższego poziomu w związku z ubiegłorocznym kryzysem.

Gabinet Orbána twierdzi, że pożyczka z UE nie jest konieczna, ale nie odrzuca przyszłych ze Wschodu, mimo iż są one droższe, mają wyższe odsetki i inne ograniczenia. Nie zapominajmy o niedawnym przypadku Uniwersytetu Fudan w Budapeszcie (Chińczycy zaoferowali „inwestycję” poprzez budowę ich uniwersytetu z „pożyczki” która byłaby najdroższa z dostępnych źródeł. Było to źródłem wielotysięcznych protestów i Viktor Orbán ostatecznie wycofał się z planów – przyp. red.).

*

Na razie tylko Rumunia, Polska, Grecja, Włochy, Słowenia i Portugalia złożyły wnioski o pożyczki z RRF. Pozostałe państwa członkowskie, m.in. Węgry, wciąż mają taką możliwość do 2023 r.

Fot. Mark Maraz / Unsplash.

Węgierska wersja artykułu znajduje się na stronie Telex. W wersji angielskiej tekst ukazał się w Visegrad Insight.  Skróty, śródtytuły, tytuł, lead pochodzą od redakcji.

Artykuł jest częścią współpracy pomiędzy wiodącymi wyszehradzkimi mediami: Denik.cz, DennikN.sk, Res Publica Nowa, Onet.pl, Telex.hu organizowanej przez Visegrad Insight.

Projekt współfinansowany przez UE.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa