W odpowiedzi na list Wojciecha Nowaka

Mimo tego, że Polska jest krajem demokratycznym od 25 lat, w liście Dyrektora Wojciecha Nowaka pobrzmiewa echo źle wspominanej przeszłości. Brak w nim jakichkolwiek przesłanek, pozwalających ukazać wizję wdrażanego przez Filharmonię Narodową programu edukacyjnego, ocenić […]


Mimo tego, że Polska jest krajem demokratycznym od 25 lat, w liście Dyrektora Wojciecha Nowaka pobrzmiewa echo źle wspominanej przeszłości. Brak w nim jakichkolwiek przesłanek, pozwalających ukazać wizję wdrażanego przez Filharmonię Narodową programu edukacyjnego, ocenić wartość tego projektu, jego rezultatów i uzasadnić koszty z nim związane. Jaka jest idea i zamierzony efekt tych 2500 koncertów – poza tym, że liczba to okrągła i imponująca? Jakie jest przygotowanie muzyków Filharmonii do pracy z dziećmi? Jakie są ich motywacje? Wreszcie, jakie są cele samego Dyrektora Filharmonii?

Richard Berkeley

Odpowiedź na list Wojciecha Nowaka

Przełożył Marcin Czardybon

Podstawowa kwestia, która powinna zostać wyjaśniona, to znaczenie terminu „edukacja muzyczna”. W krajach, które wprowadziły kreatywny model nauczania artystycznego, w szczególności w odniesieniu do muzyki, łączy się ono z zajęciami praktycznymi. Dzieci w klasach szkoły podstawowej nie śpiewają przy wtórze pobrzękującego na gitarze nauczyciela, nie słuchają jednym uchem nagrań muzyki klasycznej czy w końcu nie zdobywają niepotrzebnej wiedzy o życiu wielkich kompozytorów – one tworzą muzykę. Oto dlaczego nie ma w krajach wysoko rozwiniętych orkiestry bez własnego projektu warsztatowego. Odgrywają one niebagatelną rolę, wspomagając szkoły w realizowaniu programu edukacji. Z całą pewnością Wojciech Nowak zgodziłby się z większością tu przedstawionych tez. Problem tkwi jednak w metodologii.

fot. Flickr / CC
fot. Flickr / CC

By organizowane koncerty poszerzały horyzonty u dzieci i spełniały funkcję edukacyjną, należy odpowiednio przygotować młodych słuchaczy do ich odbioru. W innym wypadku działanie takie będzie nieefektywne. Powinniśmy nauczyć dzieci trudnej sztuki słuchania. Daremne jest konfrontowanie ich z długimi, akademickimi przemowami, przeplatanymi edukacyjnymi wtrętami muzycznymi.  Dla większości dzieci słuchanie wypowiedzi dorosłych, przynudzających o ich „własnej” muzyce, wywołuje chęć ucieczki do o wiele łatwiej przyswajalnego świata, do którego dostęp dają im chociażby telefony komórkowe, czy inne urządzenia mobilne. To właśnie działo się podczas ostatniego „młodzieżowego” koncertu w Filharmonii Narodowej, gdy prowadząca (niewybaczalnie spóźniona o pół godziny) protekcjonalnym tonem odczytywała treść swoich notatek publiczności złożonej z nastolatków. Podjęła próbę zainteresowania młodzieży trudnym w odbiorze utworem Ryszarda Straussa, jakim niewątpliwie jest Ariadne auf Naxos. Ja sam korzystałem z podobnych metod 40 lat temu – z identycznym rezultatem. Chaos. Strata czasu dla wszystkich. Jeśli chcemy przekonać dzieci do otwarcia się na nowy dla nich rodzaj muzyki, musimy wyjść od pozycji, w której one same się znajdują, by móc wspólnie budować mosty. Gniewne chlustanie oparami własnej kultury nie przekona nikogo. Wręcz przeciwnie – a jak dotąd, do takich metod ucieka się Filharmonia Narodowa w swojej działalności edukacyjnej.

Wojciech Nowak kwestionuje mój profesjonalizm. Cóż – dość powiedzieć, że fundacja, której jestem prezesem, jest od dawna poważana i otrzymuje fundusze na koncerty i działalność edukacyjną w zakresie muzyki od Ministerstwa Kultury, Instytutu Muzyki i Tańca, Miasta Stołecznego Warszawy, Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, banków, prywatnych sponsorów, domów kultury i ogromnej liczby przedszkoli oraz szkół. Zamiast tradycyjnych koncertów, organizujemy kreatywne spotkania z muzyką i warsztaty, których koszt to, prawdopodobnie, zaledwie ułamek funduszy przeznaczanych na program Filharmonii Narodowej a ich ilość przekroczyła w 2014 r. 360. Otrzymujemy wiele listów rekomendujących nasze działania od usatysfakcjonowanych placówek szkolnych, których przedstawiciele są zachwyceni tym, że udało im się znaleźć ekscytującą dla ich podopiecznych formę zajęć z zakresu kształcenia muzycznego. Nieodpłatnie prowadziłem ponadto warsztaty na akademiach teatralnych, muzycznych, uniwersytetach i w licznych szkołach średnich w Warszawie. Pracuję również z międzynarodowymi korporacjami w całej Europie, wprowadzając muzykę do programów szkoleniowych dedykowanych kadrze kierowniczej. Wspólnie z Royal Opera House, Covent Garden i London Symphony Orchestra, oraz grupą Nordoff-Robins zorganizowałem projekt warsztatów dla nauczycieli warszawskich szkół podstawowych. Poprzez szarganie mojej reputacji Dyrektor Nowak – pośrednio – kwestionuje opinie i wybory wszystkich tych podmiotów oraz zasiadających w nich wykwalifikowanych osób decyzyjnych, nie wyłączając Minister Edukacji we własnej osobie.

Powinienem jeszcze dodać, co – być może – umknęło Wojciechowi Nowakowi, że dyrektor artystyczny Filharmonii patronuje naszej fundacji. Pozycję tę przyjął, by wspomóc tworzone przez nas edukacyjne projekty, gdy kierował działaniami Opery Narodowej – pomny jednocześnie pomocy, jakiej udzieliłem mu, promując jego pracę w brytyjskiej i polskiej prasie.

W odniesieniu do pisowni nazwiska wspomnianego dyrektora artystycznego: w wyszukiwarce Google™ obie wersje – zarówno Kasprzyk, jak i Kaspszyk – są w użyciu. Nie będę kajał się przed Wojciechem Nowakiem za sugerowanie się danymi zaczerpniętymi z medium, jakim jest Internet. On sam uznaje to źródło informacji za niewiarygodne i w prywatnym mailu raczył „współczuć” mi, iż w ten sposób weryfikuję wiadomości przez siebie wykorzystywane. Niemniej jednak, nie przeproszę za moją, rzekomo, błędną pisownię nazwiska dyrektora artystycznego Filharmonii Narodowej, dopóki J.K., jak można sądzić, dopuszcza obie wersje.

Moją intencją nie było kwestionowanie zawodowej reputacji Dyrektora Nowaka. Jego własny list do Wydawcy wystarczająco ją podważa. Zamiast odpowiedzieć na moje racje za pomocą klarownych, uzasadnionych argumentów, Wojciech Nowak używa przykrego, pełnego insynuacji języka. Żyjemy w demokratycznej – nie komunistycznej – Polsce. Taktyka obrana przez Dyrektora Nowaka jest przestarzała. Jego pozycja pozwala mu znacząco wpływać na przemianę  postrzegania i realia funkcjonowania muzycznej edukacji w Polsce. Mógłby zrobić wiele dobrego dla kraju i jego gospodarki. Zamiast tego, kryje się on za betonową fasadą własnych przekonań. Powinien raczej zapytać samego siebie, czy jest zdolny sprostać stojącym przed nim wyzwaniom. Jego edukacyjny program, z całą pewnością, nie jest.

Dyskusja o Filharmonii Narodowej

Richard Berkeley | Głuchy smartfon

Wojciech Nowak |  Głuchy smartfon – odpowiedź

Richard Berkeley | W odpowiedzi na list Wojciecha Nowaka

10580014_10152905822443787_441308734458191455_n

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa