Ukraina ce Europa!

Jest początek zimy, ale w sercu społeczeństwa - ukraińska wiosna. Pierwsza relacja z Ukrainy przygotowana specjalnie dla nas przez Michała Szczerbę, który obserwował wydarzenia w Kijowie. W piątek wieczorem wracałem z Kijowa rozczarowany, rozżalony i […]


Jest początek zimy, ale w sercu społeczeństwa – ukraińska wiosna. Pierwsza relacja z Ukrainy przygotowana specjalnie dla nas przez Michała Szczerbę, który obserwował wydarzenia w Kijowie.

W piątek wieczorem wracałem z Kijowa rozczarowany, rozżalony i po ludzku smutny. Powiedzenie, że szczyt w Wilnie nie spełnił moich oczekiwań, byłoby nadmierną dyplomacją. Trochę podobnie i bezradnie czułem się rok temu, wracając z obserwacji wyborów na Białorusi: byłem tam świadkiem fałszerstw i uniemożliwienia społeczeństwu swobodnego wyrażenia jego woli.

Wyjeżdżałem jednocześnie zbudowany i pełen nadziei, obserwowałem bowiem reakcje ukraińskiego społeczeństwa. Społeczeństwa, które od niedzieli na Majdanie i w wielu innych miejscach w całym kraju z wielkim entuzjazmem demonstrowało swoje przywiązanie do integracji i europejskich wartości.

Słuchałem publicznie wyrażanych pragnień młodych Ukraińców – życia w normalnym, europejskim kraju, gdzie funkcjonują rządy prawa, nie ma korupcji, szanuje się prawa i wolę obywateli. Studenci mówili z rozgoryczeniem: „Nie pytają nas o zdanie. Decydują za nas. Chcą nam zabrać naszą przyszłość”.

Wiadomości z Wilna

W środę miałem zaszczyt przemówić do uczestników EuroMajdanu, zapewniłem ich o polskiej solidarności z protestującymi i naszym wsparciu dla ich starań. Oczekiwałem z tysiącami młodych Ukraińców pozytywnych informacji z Wilna, które – jak dzisiaj wiemy – nie nadeszły.

zdjęcie-2
Michał Szczerba i Maciej Święcicki podczas demonstracji na Euromajdanie

Przyjąłem do wiadomości decyzję prezydenta Janukowycza, która rozmija się z opinią zdecydowanej większości Ukraińców. Trudno mi było zaakceptować jego nieprzejrzyste motywacje, pokrętną grę i nieprzekonującą argumentację.

Wcześniej nie mogłem zrozumieć, że po kilkugodzinnym spotkaniu z przywódcą innego państwa prezydent niezależnej Ukrainy nie wydaje nawet komunikatu informującego o temacie spotkania czy podjętych ustaleniach, nie mówiąc już o innej, bardziej złożonej formie komunikacji z obywatelami. Wynik szczytu w Wilnie uzasadnia zatem stawiane dziś pytania o wiarygodność prezydenta Ukrainy w oczach zarówno samych obywateli, jak i europejskich partnerów.

Niejasne kulisy

W Kijowie chodzą głosy, że sukcesu Ukrainy w Wilnie nie mogło być, bo porozumienie zawarto już wcześniej – gdzie indziej i z kim innym. Na Ukrainie miałem rozmówców przekonanych o tajnych ustaleniach Putina i Janukowycza, któremu prezydent Rosji obiecał wielomiliardową pożyczkę z Gazpromu na zakup błękitnego paliwa po preferencyjnych cenach. Pośrednikiem w tym korzystnym zakupie ma być spółka bezpośrednio powiązana z rodziną Janukowycza.

Putin miał też rzekomo zadeklarować rezygnację z wystawienia własnego, prorosyjskiego kandydata w ukraińskich wyborach prezydenckich w 2015 roku, zwiększając tym samym szanse Janukowycza, a także bezwarunkowo zobowiązać się do uznania jego reelekcji, nawet wtedy, gdy społeczność międzynarodowa uzna najbliższe wybory za nieodpowiadające standardom OBWE. Ceną zaś tego porozumienia miałaby być nie tylko rezygnacja Ukrainy z umowy stowarzyszeniowej, lecz także – na dalszym etapie – integracja w ramach Unii Celnej.

Co jest prawdą, a co spekulacjami, trudno dziś osądzić. Jedno jest pewne: to właśnie władza i jej utrzymanie jest obecnie główną motywacją i celem Janukowycza. Kumulował ją konsekwentnie w swoim ręku, zapewniając w ten sposób zamożność sobie i swojej rodzinie, nie wykorzystał jej jednak do przeprowadzenia ważnych reform społecznych i gospodarczych, których wymaga MFW.

58% za UE, 14% za Rosją

Młodzi ludzie gromadzący się do czasu nocnego, brutalnego rozbicia EuroMajdanu, mieli pełną świadomość, że w Wilnie nie chodzi tylko o umowę, lecz przede wszystkim o dokonujący się na ich oczach wybór przynależności cywilizacyjnej ich kraju. Instynktownie czuli, że ktoś próbuje pozbawić ich nadziei na szczęśliwe życie, którego upatrują w europejskiej, a nie w euroazjatyckiej Ukrainie.

Janukowycz, wstrzymując podpisanie umowy i odrzucając prozachodnie opinie obywateli [ostatni sondaż IFAK: 58 % za umową z UE, 14% za Unią Celną z Rosją], a teraz występując siłą przeciwko społeczeństwu, ograniczył niemal do zera swoje szanse na uczciwą reelekcję w 2015 roku. Ta sytuacja niestety może oznaczać powrót do fałszerstw wyborczych, znanych z 2004 roku, i prawdopodobną „putinizację” Ukrainy.

Powrót opozycji

Ten  scenariusz będzie mobilizacją dla liderów ukraińskiej opozycji, której twarzami są Witalij Kliczko i Arsenij Jacyniuk. Wybory prezydenckie w 2015 roku są szansą na czytelny wybór obywateli. Mam jednak poważne wątpliwości co do swobody tego wyboru. Liczę, że ukraińska wiosna nadejdzie, bo ludzie nie mają zaufania do władzy i pragną jej zmiany.

Pobyt w Ukrainie uświadomił mi, że instytucje europejskie, w szczególności Komisja i Parlament, powinny aktywniej włączyć się w działania informacyjne i edukacyjne dotyczące Unii. W Kijowie w metrze i na ulicach bardzo widoczna jest antyeuropejska i populistyczna kampania prowadzona przez stowarzyszenie „Ukraiński Wybór”, za którą stoi prorosyjski polityk Wiktor Medwedczuk.

Polityka to sztuka łączenia pożądanego z możliwym. Umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z Unią jest pożądana, jej podpisanie było dzisiaj możliwe. Prezydent Janukowycz nie był zdolny pozytywnie odpowiedzieć na społeczne aspiracje i oczekiwania. Jego hasło wyborcze z 2010 roku „Ukraina dla ludzi” brzmi dziś w uszach ukraińskiego społeczeństwa wyjątkowo fałszywie. Witalij Kliczko najlepiej podsumował to, co czuje większość Ukraińców, mówiąc w piątek „Dzisiaj ukradziono nam nasze marzenie”.

Co dalej?

W piątek w Kijowie obserwowaliśmy już sygnały ograniczania konstytucyjnych praw obywatelskich studentów i wpływania na ich decyzje związane z udziałem w zgromadzeniach. Minister nauki i niektórzy rektorzy szkół wyższych publicznie zapowiedzieli bowiem cofnięcie stypendiów tym studentom, którzy wezmą udział w proeuropejskim proteście.

Nie byłem sobie w stanie wyobrazić, że jakakolwiek inna granica demokratycznych standardów wobec pokojowego i proeuropejskiego protestu zostanie przekroczona. Sobotni poranek przyniósł kolejne wiadomości. W nocy na Majdanie odpoczywało lub spało około pięciuset protestujących, głównie studentów – uczestników pokojowego zgromadzenia, gdy nagle rozpoczął się brutalny atak oddziałów specjalnych milicji.

Fantastycznych młodych ludzi, którzy w dzień szczerze i z entuzjazmem wyrażali śpiewem i okrzykiem swoje przywiązanie do świata wartości, bito milicyjnymi pałami po głowach, okaleczano i kopano. Ukraińska władza pokazała swoje przywiązanie do europejskich wartości. Janukowycz pokazał swoją  prawdziwą twarz. Maska spadła.

Zmieńmy retorykę

Po tym wydarzeniu nasze komentarze muszą być inne niż te formułowane bezpośrednio po szczycie w Wilnie, którego wynik rozczarowywał, ale podtrzymywał nadzieję.

Szczyt w Wilnie potwierdził, że Unia Europejska jest otwarta na dalszy proces integracji Ukrainy. Jak będą się rozwijały wydarzenia w tym kraju? Czy w niedzielę rozpocznie się europejska rewolucja? Czy na zmianę sytuacji na Ukrainie trzeba poczekać do wyborów w 2015 roku? Tego nie wiem.

Wiem za to, że ukraińska wiosna już jest w sercach tego społeczeństwa. Wiem też, że Polacy będą z nimi i nie pozwolą już więcej ukraść ich marzenia. Ukraina ce Europa!

 

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa