Tykające bomby, cz. V

Kolejny tekst Tomasza Kasprowicza, czyli przewodnik po (alternatywnym) gospodarczym programie wyborczym. Wcześniej publikowaliśmy teksty o infrastrukturze, kryzysie demograficznym i polityce energetycznej, dziś kilka uwag o polityce finansowej i socjalnej. Problemy fiskalne i polityka socjalna Podejście polityków na […]


Kolejny tekst Tomasza Kasprowicza, czyli przewodnik po (alternatywnym) gospodarczym programie wyborczym. Wcześniej publikowaliśmy teksty o infrastrukturzekryzysie demograficznym i polityce energetycznej, dziś kilka uwag o polityce finansowej i socjalnej.

(CC BY-NC-SA 2.0) autor: mammal

Problemy fiskalne i polityka socjalna

Podejście polityków na świecie do kryzysu finansowego doprowadziło do gigantycznego zadłużenia budżetów. Wiele państw nie było już w stanie go udźwignąć: Irlandia, Grecja, Portugalia, Węgry… Kolejne państwa już czekają w kolejce. USA postanowiło wydrukować tyle dolarów, ile może być potrzebne na sfinansowanie swoich potrzeb. Polityka ta zdążyła już doprowadzić do znaczącego wzrostu cen surowców i żywności na całym świecie. W ten sposób USA przyczyniło się do destabilizacji najuboższych krajów Afryki Północnej, gdzie rosnące ceny żywności wywołały rewolucje. To samo zjawisko może doprowadzić do wzrostu poparcia dla ruchów radykalnych we wszystkich krajach, w tym w Polsce.

Jednocześnie kolejne upadłości państw uczyniły rozpad strefy euro całkiem prawdopodobnym. Strefa istnieje tak długo, jak długo Niemcy będą miały możliwości i chęci, by ratować kolejnych bankrutów. Także Europejski Bank Centralny zaangażował się zapewnienie stabilności na rynku długów tych krajów, manipulując oprocentowaniem obligacji i ryzykując reputacją euro. Tymczasem gigantyczna pomoc udzielona Grecji nie jest rozwiązaniem problemu, lecz tylko odsunięciem go w czasie o kilka lat. Trudno powiedzieć, na jakie wydarzenia ratujące sytuację w ciągu tego kupionego czasu liczą europejscy politycy. Możemy zatem przyjąć, że niestabilność na światowych rynkach finansowych stanie się normą, a nie wyjątkiem. Niestety nie mamy na to wpływu – tym bardziej powinniśmy się przygotować na amortyzowanie znaczących impulsów przychodzących z zewnątrz, w szczególności w zakresie wahań kursów walut.

Poważnego przemyślenia wymaga także kwestia harmonogramu przystąpienia do strefy euro. Prawdopodobnie warto przeczekać obecne problemy, by poznać nowe zasady, jakie obowiązywać będą po tym zamieszaniu. Zharmonizowanie polityki fiskalnej w Europie wydaje się być nieuchronne, pytanie tylko, czy chcemy w takim procesie uczestniczyć? Oczekiwana wysoka inflacja na świecie powinna też mieć wpływ na zarządzanie długiem publicznym oraz rezerwami NBP.

Polska – mimo że sama rozsądnie nie dała się namówić na pakiety stymulacyjne – jest zadłużona znacznie ponad swoje możliwości. Księgowe sztuczki związane z przesuwaniem składek pomiędzy OFE a ZUS nie pomogą na długo. Polska musi szybko zmienić strukturę swojego budżetu, zwłaszcza w zakresie wydatków sztywnych. Po stronie wydatkowej i dochodowej konieczne jest ujednolicenie traktowania obywateli i likwidacja przywilejów, co jak wiadomo jest trudne i niepopularne. Aby to było możliwe, konieczne jest wybudowanie systemu opieki społecznej z prawdziwego zdarzenia. Mam tu na myśli system, który z jednej strony będzie w stanie wykryć oszustwa i nadużycia, z drugiej jednak zapewni właściwe i wystarczające wsparcie potrzebującym. Dzięki temu niemożliwe będzie bronienie przywilejów ze względu na argument biedy osób z nich korzystających. Obecnie argumentem za utrzymaniem KRUS jest bieda rolników, jednak nikt nie zauważa, że system emerytalny to nie jest system opieki społecznej. Biedny rolnik powinien zgłosić się po wsparcie do tego ostatniego, zaś tym pierwszym być objęty na równi z wszystkimi innymi. Dzięki temu na wsi nastąpi zmiana skutkująca przekwalifikowaniem do innych działów gospodarki, a nie konserwująca istniejącą patologiczną sytuację. Kolejne przykłady można mnożyć: becikowe, zasiłki pogrzebowe czy ulgi na dostęp do internetu powinny dotyczyć tych, którzy takiego wsparcia potrzebują, a nie wszystkich bez wyjątków.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

4 komentarze “Tykające bomby, cz. V”

  1. Wydaje mi się, że  w przypadku Grecji odpowiednim byłoby quasi-embargo połączone z zamknięciem granic; jeśli ten kraj bankrutuje, a pomoc-nie-pomoże wzrostowi, cóż pozostała Strefa Euro powinna użyć tego faktu przeradzając Greków w tańszą siłę roboczą

    Odpowiedz
    • Tomasz Kasprowicz

      Zrobienie z Grecji obozu pracy to chyba nie jest najlepsze wyjście. Nam też kiedyś pozamykano granice i jakoś nikt tego milo nie wspomina. Rozwiązaniem problemów jest likwidacja wszelakich przywilejów i przebudowa systemow podatkowych

      Odpowiedz

Skomentuj

Res Publica Nowa