Trójkąt Weimarski i Ukraina

Niewątpliwie nazwa ‘Trójkąt Weimarski’ jest mało znana. A to właśnie w ramach tej formuły współpracy trzech państw w lutym 2014 r. do Kijowa przyjechali ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski, by wesprzeć pokojowy tryb […]


Niewątpliwie nazwa ‘Trójkąt Weimarski’ jest mało znana. A to właśnie w ramach tej formuły współpracy trzech państw w lutym 2014 r. do Kijowa przyjechali ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski, by wesprzeć pokojowy tryb przemian, których domagał się ukraiński naród. Pół roku później mało kto już pamięta, że można wykorzystać potencjał takiej regionalnej współpracy do utrwalenia zmian, które rozpoczęły się na Majdanie.

Ewa Figel, Wojciech Przybylski

(tekst opublikowany w ukraińskim tygodniku „Komentari”)

Patrząc na politykę tych trzech krajów wobec Ukrainy można powiedzieć dwie rzeczy. Albo, że geografia i interesy są wieczne i nic się nie zmieni. Albo, że wyraźnie widać, że coś się zmienia i należy skorzystać z nadarzającej się okazji, by już teraz zadbać o przyszłość. Z perspektywy Polski wszystko może podlegać ewolucji. 25 lat temu uwierzyliśmy, że może być lepiej, choć było beznadziejnie – w gospodarce, wojska rosyjskie stacjonujące w całym regionie, korupcja polityczna i rosnący dług narodowy. Zmieniliśmy to.

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec. Bydgoszcz, 2011 / fot. MSZ / Flickr
Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec. Bydgoszcz, 2011 / fot. MSZ / Flickr

Dziś Ukraina jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji pod każdym z tych względów ale zarazem wiemy, że jest dopiero na początku drogi przemian. Z polskiego doświadczenia wynika, że przy całym zapale reformatorskim społeczeństwa do utrwalenia kierunku zmian potrzebna była zawsze asysta europejskich sąsiadów. Francja wspierała polskie dążenia od lat inwestując w rozwój elit. Niemcy sumiennie rozliczyli swoją historię, zamknęli otwarte kwestie i po wielu naszych staraniach stali się naszym głównym adwokatem w drodze do Unii Europejskiej. Obydwa kraje wspierały nasze ambitne reformy samorządowe, z których dziś jesteśmy na prawdę dumni. To też potencjał regionalnej współpracy.

Takie kraje „Nowej Europy”, jak Polska, kraje wyszehradzkie, czy kraje Bałtyckie wiedzą, że naszą siłą nie są odwieczne podziały i interesy na kontynencie, ale jest to siła zmian i reform, która potrafi przysłużyć się całemu kontynentowi. Naszym atutem jest działanie razem i wiemy, że bez wsparcia ze wszystkich stron, od innych europejskich krajów niewiele by się mogło zmienić.

Rozpoznajemy też całe geopolityczne ambicje, które zostały zrodzone w XIX wieku, ale jak dowodzi lektura prezentowanych przez nas tekstów współczesna geopolityka nie jest odwieczna i może się zmieniać, a nawet faktycznie zmienia się pod wpływem ogromu czynników, z których często nie zdajemy sobie sprawy. Staraliśmy się je w tym dodatku przybliżyć, ale szukamy też scenariuszy na przyszłość. W takim razie co robić?

#41_(422)_comment_ukr_small-0
Okładka „Komentari”

W Polsce, jak w żadnym innym kraju nie ma gotowych recept, które można dosłownie przepisać sąsiadom, a tym bardziej zmuszać ich do przyjęcia lekarstwa. Za to jest wola asystowania, gdy pacjent szuka drogi i chce wyzdrowieć. Polacy wiedzą, jak ważne dla Ukraińców jest takie ułożenie szczeble władz samorządowych, które zapewni poczucie sprawczości nad najbliższym otoczeniem. Popieramy je w pełni. Widzimy też dylematy związane z zajętymi przez terrorystów regionami i z podziwem obserwujemy wolę, by zachować całość państwo i nie poddać się wrogowi, który chce podziału kraju. Tę determinację potrafimy w Polsce docenić. Najważniejsze z naszych wspólnych doświadczeń to jednak działanie razem w ramach koalicji, bo tylko one cementują trwałe, pozytywne zmiany na przyszłość.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa