„Tło“ na pierwszym planie

W mieście potrzebna jest agora – miejsce, w którym mieszkańcy mogą zamanifestować swoje zdanie i dyskutować o nim z przeciwnikami. Plac Defilad podczas czytania Golgoty Picnic miał szansę stania się warszawską agorą. Jednak ten wydobyty […]


W mieście potrzebna jest agora – miejsce, w którym mieszkańcy mogą zamanifestować swoje zdanie i dyskutować o nim z przeciwnikami. Plac Defilad podczas czytania Golgoty Picnic miał szansę stania się warszawską agorą. Jednak ten wydobyty przez organizatorów wydarzenia potencjał został unieważniony przez protestujących radykałów. Polemika z tekstem Katarzyny Nowickiej „Dwie strony podestu”.

Silnie nacechowane politycznie i światopoglądowo wydarzenia warto analizować narzędziami, które proponuje teoria przestrzeni, czy po prostu estetyka. Podejmijmy zatem wysiłek zajęcia pozycji: pomiędzy postawą obserwatora i uczestnika odczytu sztuki Golgota Picnic na Placu Defilad. Pomoże nam to otworzyć oczy na ikonograficzno-przestrzenny walor tego i podobnych mu wydarzeń, w których dochodzi do starcia skrajnych światopoglądów.

Wszelkie ruchy oporu, niezależnie od przynależności politycznej czy religijnej, wytwarzają własną ikonografię, budując za jej pomocą swoją tożsamość.  Ich analizy zazwyczaj koncentrują się tylko na jednym z elementów składających się na obrazowość danego ruchu: nośniku obrazu (np. maska protestujących przeciw ACTA), medium, które opiera się na obrazach (np. wykorzystanie różnych mediów społecznościowych) lub na przestrzennych aspektach tych zjawisk (np. obozowisko protestujących na Wall Street i jego funkcjonalność). Komentatorom zazwyczaj brakuje całościowego, wieloaspektowego oglądu danego zjawiska. Aspekt przestrzeni zdarzeń, czy dosadniej — przestrzeni walki i oporu — często zostaje pominięty z uwagi na swój, wydawałoby się, obiektywny charakter. A przecież przestrzeń architektury, choć z jednej strony stała i niezmienna, za każdym razem, gdy wchodzi w interakcje z pojedynczym użytkownikiem lub grupą, zostaje na nowo uaktywniona i zdefiniowana.

fot. Plac Defilad
fot. Plac Defilad

Zajęcie stanowiska

Zebranych na Placu Defilad można było podzielić na 3 grupy — aktorów, widzów i protestujących. Wszyscy na kilka godzin stali się częścią spektaklu, rozgrywanego w miejscu, które u swych korzeni ma idee egalitarności, choć służyło do celów od niej dalekich.

Przestrzeń Placu Defilad, o której mowa – jedna z czterech, którymi otoczony jest PKiN – z 3 stron zamykają schody i wejścia do budynku, a od Zachodu otwiera się na ulicę Marszałkowską. Na długo przed planowaną godziną odczytu i pojawieniem się pierwszych widzów, zgromadziła się tam grupę przeciwników czytania, którzy przyszli wprost spod TR-u.

Na placu wydzielono scenę. Z jednej strony wytyczono ją przy pomocy policyjnej metalowej barierki, z drugiej – rządu krzeseł. Przeciwnicy czytania wybrali miejsce swojego protestu już wtedy: zatrzymali się na schodach między wejściem do Pałacu a sceną. Zajęli dobrze widoczną pozycję, która, ze względu na skojarzenia barierek z kratami, mogła być na podstawie zdjęć i filmów uznana za wykluczającą. Było to jednak świadome auto-wykluczenie, całkowite odcięcie się od tego, co miało rozegrać się na scenie. Przekaz protestujących był dobitny, a do ich pobudek należało na pewno zaistnienie w medialnych relacjach w określony sposób.

fot. Plac Defilad
fot. Plac Defilad

Tło na pierwszym planie

Z jednej strony barierek dochodził modlitewny pomruk protestujących przeciwko sztuce Garcii, z drugiej – gwar zwolenników czytania. Jednak uwagę przykuwała nie tyle strona dźwiękowa, ile wizualność protestujących. Transparenty, flagi, tablice tworzące ikonografię radykalnie katolickiego ruchu: oto mur, od którego odbijał się nawet najbardziej empatyczny wzrok postronnego obserwatora. Wśród transparentów szczególnie wyróżniała się ogromna, szczelnie zadrukowana tablica, na której zestawiono ze sobą „ideologie śmierci”: nazizm, komunizm, gender (sic!). Tekst okalały obrazy — wizerunek matki boskiej z Częstochowy czy różaniec ułożony w obrys Polski.

Protestujący przyjęli taktykę wizualną polegającą na jak najlepszym wyeksponowaniu swojej racji, zarówno w czasie wydarzenia, jak i później, przy pomoc fotograficznej i filmowej dokumentacji. Zadziwiająco dobrze radzi sobie z kształtowaniem opisanego wrażenia — zlewali się w mocny, krzykliwy wizualno-werbalny przekaz. Już w czasie trwania odczytu ten obraz się uniezależnił, przenikał do mediów społecznościowych, komputerów i telewizorów. To właśnie tam chcieli się znaleźć protestujący – swój przekaz kształtowali pod płaskie medium ekranu.

W moim odczuciu protestujący z transparentami tłum stracił swój przestrzenny wymiar, stając się tłem czytania – ale tłem o olbrzymiej mocy oddziaływania. „Tło” kojarzy się pejoratywnie, jednak w czasie czytania na Placu Defilad miało ono znaczenie pierwszorzędne. Bycie „tłem” nie oznaczało przyjmowania pozycji wykluczonych, co w tekście Dwie strony podestu stwierdza Katarzyna Nowicka. „Tło” skandowało z pozycji ugruntowanej zarówno instytucjonalnie, jak i społecznie. „Tło” było na placu aktorem pierwszoplanowym.

fot. Plac Defilad
fot. Plac Defilad

Otwarcie na miasto

Po stronie zwolenników spektaklu nie pojawiały się równie dosadne komunikaty w postaci transparentów czy flag. Widzowie sztuki nie nosili znaków totalizujących przestrzeń symboliczną. Nie mieli jednoznacznego przekazu, nie reprezentowali doktryny. Katarzyna Nowicka w tekście Dwie strony podestu zinterpretowała podział przestrzeni Placu jako wykluczający protestujących. Ja jednak w decyzji o takim, a nie innym rozmieszczeniu rzeczy i osób na Placu Defilad widzę przejaw wielkiej otwartości. Odczyt na Placu Defilad jako jedyny w Warszawie odbył się na w przestrzeni ogólnodostępnej. Podjęto odważną decyzję o zaprezentowaniu sztuki wszystkim zgromadzonym, bez wprowadzania ograniczeń takich jak wejściówki. Plac Defilad, poprzez małą ingerencję – usadzenie aktorów plecami do PKiN-u i twarzą w stronę miasta – zaistniał jako miejsce spotkania i dyskusji.

Niestety nie na długo.

Dialogiczny potencjał Placu, zaproponowany przez organizatorów czytania Golgota Picnic, został załamany przez protestujących radykałów. Ekspansywność i totalizujące zapędy protestujących ukazały się w pełni po wyjściu aktorów na scenę. Rozległ się hałas. Hałas, który trudno zaakceptować przed sceną, na której za chwilę ma się odbyć odczyt sztuki teatralnej. Aspekt wizualny i słuchowy potęgowany jest jeszcze przez zmysł węchu, który protestanci atakowali w czasie spektaklu śmierdzącą cieczą. Wizualny, dźwiękowy i zapachowy komunikat był spójny: katolicki Plac Defilad, to jedyny Plac Defilad, który protestujący chcieli zaakceptować. Dialog między skrajnymi grupami jest możliwy, jeśli te grupy okazują sobie nawzajem szacunek. Tego szacunku po stronie katolickich radykałów, nie było. Radykałowie nie chcieli rozmawiać. Interesowało ich tylko zmasowane wysyłanie wizualno-przestrzennych komunikatów. Ich cel jest jasny: całkowita dominacja wizualnej, dyskursywnej i instytucjonalnej przestrzeni naszego kraju.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa