Teatralne zbliżenia Polski i Węgier

Polska i Węgry w drugiej połowie XX wieku były mniej więcej na bieżąco z tym, co działo się na deskach ich teatrów. Wymiana kulturalna została zawieszona w 1989 roku. Stopniowo usiłowano ją reanimować. Polska i […]


Polska i Węgry w drugiej połowie XX wieku były mniej więcej na bieżąco z tym, co działo się na deskach ich teatrów. Wymiana kulturalna została zawieszona w 1989 roku. Stopniowo usiłowano ją reanimować.

Iwona, księżniczka Burgunda © Teatr Śląski w Katowicach
Iwona, księżniczka Burgunda © Teatr Śląski w Katowicach

Polska i Węgry w drugiej połowie XX wieku były mniej więcej na bieżąco z tym, co działo się na deskach ich teatrów. Wymiana kulturalna została zawieszona w 1989 roku. Stopniowo usiłowano ją reanimować. Rzeczywiste możliwości działania pojawiły się w 2004 roku. Bodźcem do reaktywowania współpracy, oprócz europejskich funduszy, stały się międzynarodowe festiwale. Polskie teatry znów zaczęły zapraszać młodych węgierskich reżyserów. Tymczasem świat sztuki na Węgrzech nawiedzają dawne widma, maskujące się retoryką nacjonalistycznej polityki kulturalnej.

 

Autostopem na widownię

Do szkolnej klasy wchodzi około dwunastu osób w podeszłym wieku. Zaczynają maszerować w rytm muzyki przywodzącej na myśl epokę Monarchii. Wszyscy niosą manekiny, które przedstawiają ich samych, z czasów ich młodości. Wszyscy są martwi. Każdy z aktorów wpatruje się w przestrzeń, mechanicznie powtarzając te same ruchy. W tej sposób, z humorem i umiłowaniem życia, przedstawiono pierwszą połowę XX wieku. Nawet w 2013 roku dramaturg Teri Feldmár, należąca do pokolenia autostopowiczów lat 60. i 70., wciąż z ożywieniem wspomina przedstawienie Umarłej klasy Tadeusza Kantora. Widziała je w 1975 roku. Feldmár, tak jak tysiące innych młodych węgierskich intelektualistów i miłośników teatru, po prostu wskakiwała do pociągu lub łapała stopa, żeby znaleźć się na festiwalu w Krakowie, posłuchać jazzu w Warszawie, obejrzeć sztukę we Wrocławiu albo przejść się po galeriach sztuki współczesnej w Gdańsku. Młodzi Węgrzy zakochali się w teatrze eksperymentalnym takich reżyserów jak Jerzy Grotowski, twórcy tzw. teatru ubogiego, który stał się inspiracją dla Petera Brooka. „Jeśli ktoś chciał zobaczyć ekscytujący, awangardowy teatr, musiał jechać do Polski”, wspomina Feldmár. W Polsce co prawda panowała większa bieda niż na Węgrzech, ale machina państwowa była tu mniej inwazyjna i pozwalała na większą ekspresję. Na Węgrzech władza teoretycznie nie ingerowała w życie teatralne, mimo to zdołała zawęzić pole wyobraźni jego uczestników.

Iwona, księżniczka Burgunda © Teatr Śląski w Katowicach
Iwona, księżniczka Burgunda © Teatr Śląski w Katowicach

Teatralne zbliżenia

W latach 60. i 70. we wzajemnych wymianach studenckich wzięły udział całe rzesze polskich i węgierskich studentów. Dało im to możliwość obserwacji trendów dominujących w krajobrazie artystycznym Polski i Węgier. W tamtym czasie na Węgrzech czytywano Gombrowicza i Witkacego, a jednym z najbardziej znanych dramaturgów był Sławomir Mrożek, który bezlitośnie obnażał absurdy rzeczywistości bloku wschodniego. W 1969 roku na Węgrzech opublikowano antologię polskich dramatów zatytułowaną Tango. Nieco później wydano monografie Witkacego, Wyspiańskiego i Gombrowicza, jak również dwie książki o Mrożku. Mimo restrykcyjnej cenzury obowiązującej w obu krajach, teatr wciąż dawał możliwość wyrażania poglądów politycznych i wiążących się z nimi emocji. Sztuki, dwuznaczne i pełne aluzji, puszczały do publiczności oko, zawierając z nią porozumienie. Mimo tych punktów stycznych, sztuka aktorska i teatr obu państw znacznie się od siebie różniły. W Polsce teatr był śmiertelnie poważnym przedsięwzięciem, które wyrażało narodowy sprzeciw wobec okupacji, a reżyserzy odgrywali mesjanistyczne role. Polskie aktorstwo tradycyjnie było wysoce sugestywne, niemal metafizyczne, wizualnie urzekające i naładowane metaforami. Teatr węgierski cechowały w tym czasie realizm i koncentracja na dialogu, co pozbawiało go typowej dla polskiego aktorstwa ekspresji. „Na Węgrzech na przełomie lat 60. i 70., pokolenie młodych bardziej otwartych i śmiałych reżyserów tworzyli wychowankowie jednej jedynej Akademii Dramatu i Filmu” – pisze András Török w przedmowie do książki Shabby Paradise. Współczesny teatr węgierski, opublikowanej w 2004 roku. W tym samym czasie zaczęły się wyłaniać opozycyjne grupy teatralne, wiele z nich zdelegalizowanych przez państwo. Występy tych grup, zazwyczaj odbywające się w klubach młodzieżowych i prywatnych mieszkaniach przed zamkniętą, lojalną widownią, wzbudzały wiele dyskusji, zwłaszcza gdy w swoich lewicujących treściach idealizowały Che Guevarę i potępiały wojnę w Wietnamie. Jednym z najlepiej rozpoznawalnych teatrów alternatywnych stał się Orfeo, później znany pod nazwą Studio K. Innym była grupa Pétera Halásza. Wokół niewielkiego stolika przysiadło na podłodze trzech mężczyzn. Popijali herbatę z samowaru. Na stołku siedziała dziewczyna ze scenariuszem w dłoni. Rozemocjonowanym, pełnym bólu i tęsknoty głosem czytała Trzy siostry Czechowa. Mężczyźni powtarzali po niej, tworząc apatyczny, pozbawiony życia chór. „Pojedźmy do Moskwy”. Tak wyglądała pożegnalna sztuka, którą zaprezentował Péter Halász wraz ze swoim zespołem przed emigracją do Stanów Zjednoczonych.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa