Ta myśl zginęła

Od dziesięciu lat zaciera się poczucie wspólnoty Polaków


Wielki Tydzień możemy opisać z dwóch perspektyw. Obserwator z dystansu powie, że każdego roku dokonują się te same obrzędy związane z symbolicznym zwycięstwem życia nad śmiercią. Każdego roku w kółko to samo. Istnieje jednak druga perspektywa, bo każdego roku znajdujemy się w innym „tu i teraz”. Gdzie jesteśmy dzisiaj?

W Wielki Czwartek 2015 roku obchodzimy dziesiątą rocznicę śmierci Jana Pawła II. Nie wiem, kiedy minął ten czas. W 2005 roku zastanawialiśmy się, jaka będzie Polska bez Jana Pawła II? Jacy będą Polacy? Od tego momentu zmieniła się co najmniej jedna rzecz – nie pytamy już, jacy będziemy, ale jacy jesteśmy? Tak zmienia się prawda Wielkiego Tygodnia 2005 w prawdę Wielkiego Tygodnia 2015.

Karol Wojtyła to najlepszy przewodnik po Polsce. Nie myślę teraz o fenomenalnej znajomości polskiej kultury, erudycji, filozofii, czy niedoścignionym dystansie wobec samego siebie. Chodzi mi o coś, co istnieje w jego przypadku także samoistnie. Poza posługą kapłańską był autorytetem, który przewidywał przyszłe zdarzenia i potrafił łączyć sprzeczności.

A tego potrzebujemy dzisiaj najbardziej – współpracy i myślenia o tym, co dalej. Dziesiąta rocznica śmierci Jana Pawła II to dobry moment na przyjrzenie się Polsce w kontekście Papieskiego Programu dla Polski (PPP) – jak nazywa go dominikanin Maciej Zięba.

Program dla Polski wytyczony przez Wojtyłę to nie tylko droga do wolności, którą możemy powiązać z datą pierwszej pielgrzymki z 1979 roku (wolność duchowa) oraz wydarzeniami 1989 roku (wolność polityczna). Wyzwaniem nie lada jest spojrzenie na wolność rozumianą jako odpowiedzialność i współpraca. Papież mówił o tym w 1999 roku w Sejmie. To trzeci element polskiej zmiany i jej dopełnienie. Od nadziei wolności (‘79), poprzez jej aktualizację (‘89), do zaistnienia wspólnoty (‘99).

W polskiej drodze do wolności do tej pory nie udało nam się nawet zrozumieć tego trzeciego rodzaju wolności – wspólnoty. A bez współpracy nie ma polskiej racji stanu.

Jan Paweł II doskonale zdawał sobie sprawę, że jedności nie da się zbudować na jednolitości poglądów, i że potrzebna jest współpraca ludzi różnie myślących. Potrzebna jest solidarność, która idzie przed walką, ale także solidarność, która wyzwala walkę o głębszy i wyższy wymiar bytu.

Już w 1979 roku Papież wiedział, że za chwilę potrzebna będzie wspólna walka w ramach jednego narodu. Mówił wtedy do studentów: Ja bym powiedział, że i dla sprawy chrześcijaństwa, i dla sprawy marksizmu w Polsce jest najlepiej wówczas, kiedy są ludzie zdolni przyjmować to ryzyko, ewangeliczne ryzyko życia, przyznawania się do swojej prawdy ze wszystkimi konsekwencjami. Dzisiaj znowu potrzebujemy tej odwagi, aby pomimo różnic móc definiować wspólne cele. Odważnie, ale w prawdzie. Bez współpracy nie będzie przyszłości.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa