Świętsi od papieża

Religia i polityka to u nas obszary w dużej mierze na siebie nachodzące. Lokalny Kościół jest instytucją potężną i w znacznej mierze niezależną. Nominalni zwierzchnicy watykańscy mało wtrącali się w jej działanie – bo i […]


Religia i polityka to u nas obszary w dużej mierze na siebie nachodzące. Lokalny Kościół jest instytucją potężną i w znacznej mierze niezależną. Nominalni zwierzchnicy watykańscy mało wtrącali się w jej działanie – bo i dla światowego Kościoła są na świecie obszary bardziej problematyczne. U nas wciąż to religia przytłaczająco dominująca – jedna z ostatnich takich oaz. Przegrywana wojna o dusze w Ameryce Południowej to znacznie większy dylemat niż Radio Maryja.

Ukształtowany w znacznej mierze przez Jana Pawła II, wykazuje się znaczącym poziomem konserwatyzmu i skupia się na sprawach światopoglądowych, zabierając przy tym głos wyraźny i stanowczy. Aborcja, in vitro, feminizm, związki partnerskie, ostatnio walka z gender studies – wszystko to przy dość wysokim poziomie ignorancji w zakresie merytoryki podnoszonych problemów. Szczególnie widać to w przypadku gender studies, które nie mają nic wspólnego z tym, o co są oskarżane. No, ale „ideologia gender” brzmi na tyle kryptycznie, że można ją obarczyć odpowiedzialnością za całe zło tego świata, w tym za księży molestujących dzieci oraz za wszystko to, co się Kościołowi nie podoba. W tej sytuacji nie można wykonać kroku wstecz – czy nawet złagodzić stanowiska bez utraty twarzy.

Czy papież Franciszek jest w stanie zmienić także polski Kościół?
Czy papież Franciszek jest w stanie zmienić także polski Kościół? Fot. Christus Vincit / Flickr

Jednak nowy papież chyba nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Stwierdza, że głos Kościoła nie może się skupiać na antagonizowaniu, w tym potępianiu mniejszości seksualnych – wręcz zauważa, że Kościół ma obsesję na punkcie gejów. Ma być włączający, nie wykluczający. Homoseksualizm to dla Kościoła wyzwanie, ale nie wróg. Z przyczyn dogmatycznych papież nie może się mylić i to wielki cios dla nauczania naszych hierarchów, którzy na Nowy Rok ograniczyli się do listu o ideologii gender – tyle nasi pasterze mieli do powiedzenia wiernym, by ich poprowadzić w przyszłość. Jakiż rozziew pomiędzy tym a słowami nowego zwierzchnika Kościoła!

Drugie ulubione zajęcie naszego Kościoła jako organizacji to gromadzenie majątku – ze wszelkich możliwych źródeł. Niesławna Komisja Majątkowa to tylko jeden z wielu przykładów tego, że dla tej organizacji pecunia non olet. Ostatnio zaś okazało się, że Kościół aplikował o dotacje w celu propagowania równości płci w kategoriach gender. W tej sytuacji z konieczności mamy do czynienia jedną z dwóch sytuacji – albo hipokryzji, albo oszustwa.

Tymczasem nowy papież nawołuje do ubóstwa. Oddaje cenne prezenty na rzecz dobroczynności. Nawołuje do tego, by biskupi nie jeździli zbyt ekstrawaganckimi samochodami. Kościół ma być ubogi i dla ubogich. U nas jednak dla ubogich jest głównie list o gender.

Taki papież to rozczarowanie. Nie po linii naszych twardogłowych i jakoś pokrewny księżom otwartym, którzy – choć zgodni z doktryną – nie są skłonni bić nią bliźnich po głowach. Skłonni do dyskusji i otwarcia. Są zachowywani jako listek figowy, ale przeważnie szybko kneblowani – jak ks. Lemański czy ks. Boniecki. Ostatnio nawet „Tygodnik Powszechny” okazał się w opinii ks. Oko piąta kolumną w Kościele. Cóż, skoro czystość musi być bezwarunkowa, to i papież wydaje się coraz bardziej podejrzany.

Na początku biskupi oraz głos katolicyzmu w naszym domu, czyli Tomasz Terlikowski, próbowali tłumaczyć, że papieża „źle zrozumiano”, „źle przetłumaczono” i że w ogóle o co innego chodziło. Wydźwięk komentarzy jest taki, że zasadniczo się zgadzamy, a samochód za sto tysięcy dla biskupa to przecież żadna ekstrawagancja. Ale miesiące płyną i coraz trudniej grać w tę grę. Oczywiście, biskupi nigdy złego słowa o papieżu nie powiedzą – mają od tego harcowników. Wojciech Cejrowski już stwierdził, że mu papieskie buciory się nie podobają – taki inteligentne mrugnięcie do swoich. Tomasz Terlikowski stwierdza, że papież nie ma władzy zmienić doktryny i nie powinien być popularny, tylko wieść ludzi ku zbawieniu. Niby truizm, ale truizmy wygłasza się nie bez powodu.

Tak rośnie nam armia świętszych od papieża. Oczywiście dla niego łagodnych – na takie względy inni nie mogliby liczyć w podobnej sytuacji, gotowi poprowadzić, wskazać drogę. W końcu zaś – wybaczyć. I ta skłonność do wybaczenia papieżowi to chyba jedyne chrześcijańskie odczucie w naszych ultrakatolikach.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa