Sumienie lekarza kontra zdrowie pacjentów

Lekarz ma sumienie, albo przynajmniej może się do takiego odwołać korzystając z klauzuli sumienia. Powołując się na tę klauzulę lekarz ma prawo odmówić pacjentce leków antykoncepcyjnych lub zabiegu zgodnej z prawem aborcji. Dlaczego sumienie pacjentki […]


Lekarz ma sumienie, albo przynajmniej może się do takiego odwołać korzystając z klauzuli sumienia. Powołując się na tę klauzulę lekarz ma prawo odmówić pacjentce leków antykoncepcyjnych lub zabiegu zgodnej z prawem aborcji. Dlaczego sumienie pacjentki jest mniej ważne od sumienia lekarza?

Zapis o klauzuli sumienia istnieje w Ustawie o Zawodzie Lekarza i Lekarza Dentysty i głosi, iż lekarz może odstąpić od wykonania niektórych świadczeń zdrowotnych. Zapis ten od dawna budzi kontrowersje, głownie w kontekście zdrowia reprodukcyjnego. Powołując się na ów zapis ginekolodzy odmawiają pacjentkom wypisania recepty na dopuszczone na rynku leki antykoncepcyjne lub wykonania zgodnych z prawem zabiegów aborcji. Biorąc pod uwagę fakt, iż państwo polskie udziela swoim obywatelom minimalnego wsparcia w kwestii zdrowia reprodukcyjnego, to dodatkowe ograniczenie usług medycznych wydaje się być niepokojące.

Czy sumienia lekarza jest ważniejsze od sumienia, a przede wszystkim zdrowia pacjentki?
Czy sumienia lekarza jest ważniejsze od sumienia, a przede wszystkim zdrowia pacjentki?

Na początku czerwca lekarze ogłosili i podpisali Deklarację Wiary w której otwarcie sprzeciwiają się wykonywaniu procedur medycznych zgodnych z prawem oraz współczesną nauką. Powołując się przy tym na prawo Boże, które jest dla nich ważniejsze od prawa ludzkiego, prawa kraju w którym żyją. Oczywiście Konstytucja gwarantuje każdemu obywatelowi prawo do wolności wyznania jednak czy prawo do wyznania jednych może ograniczać to samo prawo innej osoby? Dlaczego sumienie pacjentki jest mniej ważne od sumienia lekarza? Macice Polek stały się kwestią sumienia lekarzy, głoszących teorie mijające się z wiedzą naukową. Sumienie lekarza odmawiającego wykonania aborcji pozostaje czyste. Czy w równym błogostanie pozostaje sumienie kobiety wiedzącej, że urodzi dziecko żyjące kilka dni w cierpieniu? Oczywiście, może ona znaleźć lekarza, który wykona gwarantowany zabieg czy badania. Jednak, czy płacąc składki ubezpieczenia zdrowotnego nie powinniśmy mieć zagwarantowanej opieki medycznej do każdego lekarza do którego się „dostaniemy”? Należy również pamiętać, iż zabieg aborcji, wykonywany z uwagi na ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu można wykonać do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej. W przypadku ciąży będącej skutkiem czynu zabronionego terminacji można dokonać do 12 tygodnia ciąży. Zwolennicy aborcji nie istnieją, nawet dla osób domagających się zniesienia „kompromisu” aborcyjnego i dopuszczenie aborcji z przyczyn społecznych, terminacja ciąży stanowi ostateczność. Brak edukacji seksualnej, ograniczanie dostępu do środków antykoncepcyjnych w żaden sposób nie sprzyja ograniczeniu liczby wykonywanych (czy to legalnie czy nie, czy w Polsce czy za granicą) aborcji. Trudno zatem ocenić czy owa walka toczy się rzeczywiście o sumienia czy raczej o ustalenie jednego słusznego światopoglądu.

Pojawia się również pytanie dotyczące kwestii czysto metodologicznej, czy osoba wykształcona, pracująca na podstawie najnowszych osiągnięć nauki może odmawiać pomocy w imię własnego światopoglądu? Zaletą praktyki naukowej ma być bowiem jej chociażby pozorna wolność od wartości światopoglądowych, tj. działanie na podstawie zasad metodologii naukowej. Lekarze oświadczający, iż światopogląd jest dla nich ważniejszy od wiedzy naukowej nie powinni prowadzić praktyki w specjalizacjach mogących wywoływać u nich konflikt sumienia. Mogą wówczas nie tylko powodować u siebie dyskomfort moralny lecz również, stanowić poważne zagrożenie dla pacjentów. Jest to daleko posunięty wniosek, jednak na przykład nie trzeb było długo czekać.

Zatajanie wyniku badań prenatalnych a później odmowa aborcji płodu nie mającego szans na samodzielne przeżycie zdaje się potwierdzać niebezpieczeństwo płynące ze stawiania światopoglądu ponad nauką. Profesor Chazan zgodnie ze swoim sumieniem odmówił wykonania zabiegu aborcji oraz wskazania lekarza który wykonałby tą zgodną z prawem procedurę – wszystko by pozostać w zgodzie z własnym sumieniem. Zgodnie z sumieniem profesora, kobieta ma przejść przez prawdopodobnie bolesny poród by urodzić dziecko, które bez znacznej części czaszki zostanie umieszczone w hospicjum i w cierpieniu pożyje kilka dni.

Lekarze w 2 punkcie Deklaracji Wiary uznali, iż moment poczęcia i opuszczenia świata ma zależeć tylko i wyłącznie od woli Bożej, człowiek nie ma więc prawa ingerować w te „naturalne” procesy. Stwierdzenie to zdaje się stawiać pod znakiem zapytania całą współczesną medycynę, która nie tylko wydłużyła życie człowieka, ale też wpłynęła na mniejszą śmiertelność noworodków oraz leczenie zaburzeń na poziomie płodowym. Również procedura zapłodnienia in vitro, dzięki której od 1978 roku przychodzą na świat dzieci, w myśl Deklaracji, jest niedopuszczalnym nadużyciem. Rezygnacja z osiągnięć współczesnej medycyny wydaje się stawiać tak pojętą praktykę medyczną poza praktyką naukową. Lekarze, którzy podpisali Deklarację zdają się twierdzić, iż ich sumienie stanowi wartość nadrzędną. Jest ono ważniejsze od prawa, nauki czy dobra pacjenta.

Skoro lekarze deklarujący się jako katolicy podpisali taką deklarację czy takie samo prawo nie przysługuje Światkom Jehowy czy Rastafarianom? Czy jesteśmy wstanie pozwolić lekarzom na odmowę podania krwi lub dokonania amputacji w imię zasad religii i ich sumień? Prawdopodobnie taka sytuacja nie będzie miała miejsca, ponieważ lekarze tych wyznań wybierają specjalizacje, w których wykonywane procedury  pozostają w zgodzie z ich sumieniami.

Sumienie, w przypadku Deklaracji, staje się narzędziem usprawiedliwiającym łamanie obowiązującego prawa oraz cierpienie pacjentów i pacjentek. I tak, jak łamanie prawa w wyjątkowych okolicznościach, na gruncie etyki, może zostać usprawiedliwione tak przyczynianie się do cierpienia innych jest trudne do uzasadnienia. Nie potrafię a nawet nie daję sobie prawa do oceny decyzji kobiet, które z różnych przyczyn zdecydowały się usunąć ciążę. Nie daję sobie również prawa do oceny czy urodzenie poważnie chorego dziecka jest moralnie poprawniejsze od usunięcia płodu nie mającego szans na samodzielne życie. Oczywiście cierpienie jest kwestią bardzo subiektywną, tym bardziej nikt nie powinien nim z góry zarządzać dyktując, które cierpienie jest „dobre”, a które „złe” czy niemoralne.

Nie zgadzam się na narażanie pacjentów, nie zgadzam się na skazywanie ludzi na niepotrzebne cierpienie. Jestem świadoma postępu w naukach medycznych i chcę by moje ciało było leczone przez wyedukowanych, posiadających współczesną wiedzę lekarzy. W pełni akceptując prawo każdego człowieka do wolności wyznania i sumienia, oczekuję tego samego od lekarzy, uważam bowiem, iż zawód lekarza nie powinien służyć walkom ideologicznym. Nie rozumiem dlaczego w wolnym kraju sumienie lekarza ma stać ponad moim prawem do najlepszej możliwej opieki zdrowotnej, którą również gwarantuje mi Konstytucja oraz Prawa Człowieka.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa