Stosunki polsko-litewskie: diagnoza i wyzwania

W ostatnim czasie kwestia stosunków polsko-litewskich budzi wiele kontrowersji nie tylko w kręgach polityków czy intelektualistów, ale także w społeczeństwach zarówno Polski, jak i Litwy. Warto podkreślić, iż niezależnie od poglądu na to, jak polsko-litewskie […]


W ostatnim czasie kwestia stosunków polsko-litewskich budzi wiele kontrowersji nie tylko w kręgach polityków czy intelektualistów, ale także w społeczeństwach zarówno Polski, jak i Litwy. Warto podkreślić, iż niezależnie od poglądu na to, jak polsko-litewskie relacje powinny wyglądać, trudno znaleźć osobę, która uważałaby je za dobre.

CC BY 2.0 by Mr T. in DC

Jak to się stało, że Polsce nie udało się zbudować przynajmniej przyzwoitych relacji z Litwą – państwem, które w wielu kwestiach mogłoby być naszym naturalnym sojusznikiem w Unii Europejskiej (kwestie energetyczne czy związane z Partnerstwem Wschodnim), nie mówiąc już o tym, że łączy nas wspólna historia? Dlaczego kwestia sytuacji polskiej mniejszości na Litwie tak bardzo podzieliła społeczeństwa obu państw? Jakie popełniono błędy w dyplomatycznych relacjach polsko-litewskich i czy można podjąć konkretne działania, by je naprawić? Skąd tak wiele problemów w polsko-litewskich relacjach? Co zrobić, by stosunki polsko-litewskie uległy poprawie i czy komukolwiek jest to na rękę? Odpowiedzi na powyższe pytania można by oprzeć na licznych argumentach o charakterze historycznym, społecznym, ekonomicznym, niniejszy krótki tekst obejmie jednak swoim zakresem argumenty głównie polityczne.

Argumenty polityczne

Otóż po pierwsze, na Litwie rządzą obecnie konserwatyści z liberalnymi centrystami, a jesienią odbędą się wybory parlamentarne, które mogą, ale wcale nie muszą, zasadniczo zmienić litewską sytuacji politycznej, co może postawić pod znakiem zapytania taktykę polskiego ministra spraw zagranicznych wobec Litwy, polegającą na „przeczekaniu”, czyli odłożeniu do jesieni działań znaczących dla polsko-litewskich stosunków dyplomatycznych.  Nie jest wykluczone, że koalicję rządową znów będą współtworzyli konserwatyści, którzy wykorzystują w kampanii wyborczej antypolskie nastroje (poza nielicznymi wyjątkami). Co więcej, jeśli ich współkoalicjantem będzie Partia Pracy rosyjskiego biznesmena z litewskim obywatelstwem, perspektywa automatycznej poprawy polsko-litewskich relacji niewątpliwie, przynajmniej na jakiś czas, stanie pod znakiem zapytania.

A zatem problem w polsko-litewskich relacjach leży i po stronie niezbyt dobrej atmosfery dla polepszania relacji na Litwie i po stronie nie do końca rozumiejącej powagę sytuacji (i konieczność jak najszybszych działań, a nie ich odsuwania) polskiej polityki zagranicznej wobec Litwy. Co zrobić, by sytuację poprawić? Działać… i to jak najszybciej.

Po drugie, polska polityka zagraniczna zdaje się w najlepszym razie nie doceniać, a w bardziej prawdopodobnym ignorować kwestię dobrych relacji z sąsiadami i tworzenia rozsądnej, opartej na sąsiedzkiej współpracy strategii regionalnej tzw. nowych państw członkowskich Unii Europejskiej (z pominięciem Malty i Cypru), która wzmocni ich znaczenie zarówno w NATO czy Unii Europejskiej, jak i w stosunku do państw Europy Wschodniej, w szczególności Rosji, Białorusi, Ukrainy, ale także takich krajów jak Gruzja, Azerbejdżan, Armenia. Nie wchodząc w szczegóły możliwych gospodarczych czy społecznych profitów, jakie Polska mogłaby wynieść z udziału w budowie regionalnej strategii współpracy z państwami sąsiedzkimi, warto podkreślić polityczne plusy dobrych relacji z krajami ościennymi, w tym, a być może w szczególności, z Litwą.

Otóż zarówno wielkość Polski, jak i jej znaczenie gospodarcze, paradoksalnie wzmocnione przez kryzys ekonomiczny w Europie, dowiodły, iż Polska może stanowić rolę lidera w regionie, jednakże nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby założyć, iż mogłoby być to możliwe w sytuacji skłócenia z sąsiadami. Tymczasem polskie relacje z Litwą, Słowacją, z Rosją czy z Czechami (zupełnie abstrahując od możliwych animozji futbolowych po Euro 2012 w przypadku tych dwóch ostatnich państw), nie są na tyle dobre, by dawały podstawę do przypuszczeń, iż państwa te bezkrytycznie poprą polskie aspiracje do roli lidera w regionie w najbliższym czasie. Co więcej, odmowa udziału prezydent Grybauskaitė w spotkaniu w Warszawie przed szczytem NATO w Chicago była ewidentnym dowodem jej braku poparcia dla gestu prezydenta Komorowskiego, plasującego go na pozycji tego, który zaprasza do współpracy i tego, który wyznacza jej zasady i tempo.

Co zrobić, by zmienić obecną sytuację w regionie? Ustalić najważniejsze płaszczyzny koniecznej dobrej współpracy z sąsiadami (Partnerstwo Wschodnie, NATO, wspólne interesy w UE), ale też płaszczyzny, gdzie współpraca ta może być zaledwie poprawna (np. „upolitycznione” inicjatywy gospodarcze czy kwestie mniejszości narodowych) i działać zgodnie z określonymi na obu płaszczyznach wytycznymi.

***

Liczbę argumentów politycznych na rzecz jak najszybszej poprawy relacji polsko-litewskich można byłoby tu mnożyć, jednak obecność na przyszłotygodniowej konferencji poświęconej stosunkom polsko-litewskim takich intelektualistów i dziennikarzy, jak Adam Michnik, Henryk Wujec, Alfredas Bumblauskas, Krzysztof Bobiński, Jerzy Haszczyński, Jan Piekło, Grzegorz Gromadzk, Vytis Jurkonis i wielu innych, daje podstawę przypuszczać, iż argumenty te nie tylko pojawią się w jej ramach w wystąpieniach, ale także sprowokują gorącą dyskusję.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa