Seklerszczyzna jako nowy Krym?

Premier Węgier, Wiktor Orban, wyraźnie wzorując się na Władimirze Putinie wezwał do stworzenia autonomii administracyjnej i kulturalnej dla Węgrów zamieszkujących Zakarpacie. Madziarska diaspora zamieszkuje wszystkie kraje graniczące z Węgrami, a szczególnie wrażliwa jest Rumunia, której […]


Premier Węgier, Wiktor Orban, wyraźnie wzorując się na Władimirze Putinie wezwał do stworzenia autonomii administracyjnej i kulturalnej dla Węgrów zamieszkujących Zakarpacie. Madziarska diaspora zamieszkuje wszystkie kraje graniczące z Węgrami, a szczególnie wrażliwa jest Rumunia, której region Seklerszczyzna zamieszkany jest przez 600 tys. Węgrów.

Premier Węgier Wiktor Orban wezwał ostatnio do stworzenia administracyjnej i kulturalnej autonomii dla etnicznych Węgrów żyjących poza granicami – w Rumunii (1.2 miliona), Słowacji (500 tyś.), Serbii (250 tyś.) oraz w Zakarpaciu na Ukrainie (150 tyś.).  To żądanie pojawia się w trudnym momencie dla całej Środkowo-Wschodniej Europy: wywołało zamieszanie i rozzłościło nie tylko Bukareszt i Kijów, ale również Warszawę.

Słowa Wiktora Orbana nie zostały dobrze odebrane przez Donalda Tuska. Fot. Barna Burger, kormany.hu.
Słowa Wiktora Orbana nie zostały dobrze odebrane przez Donalda Tuska. Fot. Barna Burger, kormany.hu.

Niektórzy eksperci twierdzą, że Węgry mogą zadziałać jak koń trojański rosyjskiego ekspansjonizmu, a szukanie autonomii terytorialnej ukrywa chęć uczestniczenia w Putinowskim planie podzielenia Ukrainy. Próby zabezpieczenia praw „rodzimych” mniejszości  można uznać za nową tendencję w węgierskiej polityce zagranicznej. Promocja węgierskich społeczności etnicznych wykazuje stabilny kierunek bez względu na orientację polityczną kolejnych rządów.

Wrogi klimat dla żądań Budapesztu

Ton i treść roszczeń Budapesztu (decentralizacja, autonomia kulturalna, dwujęzyczna administracja lokalna) pozostały takie same od wczesnych lat 90-tych. To raczej międzynarodowy kontekst debaty o autonomii terytorialnej dramatycznie zmienił się w ostatnich latach (po kryzysie finansowym) – wzrastająca niestabilność polityczna peryferii Europy położyła kres iluzji o kontynencie  zjednoczonym przez rynek i liberalne wartości po 1989 roku.

Psychologiczny wpływ szkockiego i katalońskiego referendum o niepodległości połączony z ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie i zwiększającą się nietolerancją dla „nietypowych” etniczno-nacjonalistycznych żądań w europejskiej polityce głównego nurtu tworzą wrogi klimat nawet dla umiarkowanych żądań Budapesztu (karmiących się sprzecznościami polityki prowadzonej przez sąsiadujące rządy).

Impas może być zilustrowany sytuacją w regionie Seklerszczyzny, zamieszkałym przez około 600 tysięcy Węgrów, ale zlokalizowanym na terenach środkowej Rumunii. W okresie międzywojnia władze Rumuńskie postrzegały Seklerszczyznę jako corpus separatum z ludnością, która pasywnie zaakceptowała coś uznawanego za „zagraniczną okupację” ich ojczyzny, odmawiając przy tym jakiegokolwiek obywatelskiego zaangażowania dla państwa i lokalnej władzy. Na mocy drugiego arbitrażu wiedeńskiego region na krótki czas wrócił pod węgierskie panowanie (1940-1944), podczas którego Budapeszt czynił znaczne wysiłki, aby odbudować węgierską społeczną i kulturalną dominację,  m.in. przez złe traktowanie etnicznych Rumunów i promowanie rozwoju gospodarczego.

Po kontrowersyjnym węgierskim intermezzo wczesny rumuński reżim komunistyczny zapewnił społeczności seklerskiej pewne prawa kulturowe i językowe. Między 1952 a 1960 rokiem Seklerszczyźnie przyznano autonomię terytorialną w sowieckim stylu: był to tak zwany Węgierski Okręg Autonomiczny (WOA). Entuzjastyczna reakcja dużej części społeczeństwa  na węgierską rewolucję w 1956 roku ujawniła sprzeczności pacyfikacji etnicznej opartej się na koegzystencji rumuńskiej tożsamości obywatelskiej i tożsamości kulturowej Węgrów.

Nic dziwnego, że rumuńscy komuniści, którzy nigdy nie byli entuzjastyczni  w stosunku do WOA, zdecydowali się zniszczyć go w 1960 roku. Polityka ludnościowa Nicolae Ceaușescu nie była nakierowana na rozbicie Seklerów i ich węgierskiej tożsamości kulturowej przez narzucenie tożsamości rumuńskiej, ale raczej na tłumienie/dyscyplinowanie ich do etniczno-narodowej większości.

Ta zmienna, pełna sprzeczności polityka centralna może także wyjaśniać, dlaczego ogólny brak satysfakcji z działań rumuńskich władz – zarówno w czasie międzywojnia, jak i w epoce komunistycznej, – nie skutkował masowymi protestami, powstaniami lub starciami na tle etnicznym inspirowanymi przez ruchy separatystyczne czy też aktami terrorystycznymi (przemoc – w ograniczonej postaci – występowała jedynie w okresie politycznych turbulencji lub wojny w latach: 1919, 1940, 1944 i 1989-1990).

Brak rozwoju ekonomicznego i praktycznej administracyjnej wiedzy uniemożliwił państwu rumuńskiemu nacjonalizację tego zamieszkałego przez mniejszości regionu. W rezultacie węgierska/seklerska społeczność nadal żyje w zwartej masie w geograficznym środku Rumunii.

Konflikt o niskim potencjale

Niemal 1oo lat po zakończeniu I Wojny Światowej, problem Seklerów nadal nosi znamiona konfliktu o niskim potencjale i jest politycznie oraz kulturowo nierozwiązany. Krytyka węgierskich starań o „wirtualną reintegrację” została wzmocniona przez fakt, że prawie połowa seklerskiej populacji złożyła już wniosek o węgierskie obywatelstwo. Czy Seklerszczyzna bedzie drugim Krymem? I czy Orban może stać się Putinem Środkowej Europy?

Myślę, że nie ma sensu porównywanie Węgier Orbana z Rosją Putina, zarówno w polityce zagranicznej, jak i w polityce wobec państw ościennych. Rosja Putina to supermocarstwo, celowo działające jako takie w obszarze, który uważa za swoją wyłączną strefę wpływów. Węgry to małe państwo środkowoeuropejskie, a jego gospodarka i system polityczny zależą od życzliwości Unii Europejskiej.

Orban nie ma żadnych planów strategicznych wobec węgierskich mniejszości, poza przyznaniem prawa do głosowania węgierskim obywatelom na całym świecie. Przypadkowo ten krok uczynił społeczności zamieszkujące poza granicami kraju częścią węgierskiej polityki wewnętrznej i znacznie osłabił zaangażowanie elit w tworzenie autonomii terytorialnej. Dlatego werbalne poparcie Orbana dla żądań o utworzenie autonomii podczas kampanii wyborczej nie powinno być mylone z wyraźną rosyjską aprobatą dla sił separatystycznych na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

 

Przekład: Antoni Wołowski

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa