Rewolucja śmieciowa – komentarze

O rewolucję w sposobie odbioru i segregacji śmieci Michał Delura pyta radnych, przedsiębiorców, przedstawiciela spółdzielni mieszkaniowej i przewodniczącą Stowarzyszenia EKON Tomasz Zdzikot (PiS), Radny M. St. Warszawy Z czego wynika tak wielka różnica w cenie […]


O rewolucję w sposobie odbioru i segregacji śmieci Michał Delura pyta radnych, przedsiębiorców, przedstawiciela spółdzielni mieszkaniowej i przewodniczącą Stowarzyszenia EKON

Tomasz Zdzikot (PiS), Radny M. St. Warszawy

Z czego wynika tak wielka różnica w cenie wywozu odpadów z domów jednorodzinnych w Warszawie i gminach sąsiadujących (Sulejówek, Wiązowna, Otwock)? I czy można jeszcze coś zmienić w sposobie naliczania opłat za śmieci?

Sam zadawałem wielokrotnie to pytanie urzędnikom miasta i niestety nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Dysproporcja pomiędzy zabudową wielorodzinną a domkami jednorodzinnymi jest zupełnie nieuzasadniona. Dobrym przykładem jest moja dzielnica, jestem radnym dzielnicy Wawer. Jeśli wszystkie gminy ościenne mają ceny wielokrotnie niższe: w Wiązownie jest do 7zł od osoby, w Józefowie 13zł 20gr, a tam też dominuje zabudowa jednorodzinna, to dlaczego po przekroczeniu tabliczki z napisem Warszawa mamy płacić 89zł za tę samą usługę?

Przedstawiciele miasta nie odpowiedzieli mi na to pytanie. Nie rozumiem też dlaczego nie jest to uzależnione od liczby mieszkańców. Osoba samotnie mieszkająca w starym, niedużym domku jednorodzinnym w Wawrze, Rembertowie czy Wesołej, utrzymująca się z emerytury (która jak wiemy może być niższa niż 1000zł), ma płacić do 10% swoich dochodów za wywóz śmieci podczas gdy sąsiedzi z gminy obok płacą za to mniej niż 40zł. Najbardziej powszechny sposób odbioru odpadów z Wawra, czyli co 2 tygodnie, kosztuje w zależności od firmy od 30 do 38zł. Teraz będzie kosztował 89zł, w dodatku zmuszamy mieszkańców domów jednorodzinnych aby oddawali swoje odpady co tydzień, podczas gdy większość osób nie produkuje takiej ilości śmieci, żeby co tydzień oddawać pełne worki.

Władze miasta powoływały się na opinię Sanepidu, który stwierdził że jest to minimalna wymagana częstotliwość odbioru śmieci niesortowanych. Wczoraj pytałem zastępcę prezydenta Jarosława Kochaniaka, który prezentował tę uchwałę, z jakim Sanepidem ustalały swoje decyzje samorządy w Otwocku, Wiązownie czy Józefowie, ponieważ tam śmieci odbierane są co 2 tygodnie…

Wracając do Pana pierwszego pytania czy da się jeszcze coś zmienić – oczywiście, tylko potrzebna do tego jest większość w Radzie. Jak dało się wczoraj zauważyć, żadne argumenty nie są w stanie przekonać partii, która ma 32 głosy na 60 i opozycji po prostu nie słucha. Zamiast czekać do nowych wyborów aby rozliczyć tych, którzy podjęli tę decyzję, można namówić wyborców, aby udali się w tej sprawie do swoich przedstawicieli, których sami wybrali – uchwała została przegłosowana wyłącznie głosami Platformy Obywatelskiej. Należy przypomnieć sobie jak nazywają się radni z naszych okręgów wyborczych, udać się do nich i żądać wyjaśnienia.

 

Leszek Zagórski, członek zarządu LEKARO, jednego z czołowych odbiorców odpadów komunalnych w Warszawie oraz gminach województwa mazowieckiego

Jaki stosunek do zmiany systemu mają prywatne firmy działające w sektorze gospodarki odpadami? Zmiany są akceptowane przez firmy, czy raczej stanowią przeszkodę w działalności?

Myślę, że nie stanowią przeszkody. Ustawa wprowadza wiele pozytywnych kwestii do gospodarowania odpadami i ochrony środowiska, m. in. zapobiegnie wyrzucaniu śmieci do lasu. Wymaga również od przedsiębiorców przestrzegania odpowiednich procedur postępowania z poszczególnymi rodzajami odpadów.

Jakie działania muszą podjąć firmy, aby przygotować się do tej zmiany?

Będą musiały dostosować swoje procedury i sposoby działania do nowych wymagań – będzie to głównie wprowadzenie biologicznego przetwarzania odpadów. Wcześniej dominowało przetwarzanie mechaniczne, a niektóre firmy nawet tego nie miały.

Czy polskie firmy nie obawiają się konkurencji ze strony firm zagranicznych? Czy zmieni się strategia brania udziału w przetargach, czy firmy małe i średnie będą łączyć się aby móc konkurować z podmiotami zagranicznymi?

Trudno powiedzieć. Istnieje oczywiście możliwość, że firmy zagraniczne będą miały większe możliwości jeśli chodzi o branie udziału w bardziej wartościowych przetargach (także na większe rejony). Były takie obawy, jednak praktyka pokazuje, że tak naprawdę firmy lokalne mają dosyć duże znaczenie na rynku i swobodnie radzą sobie w rozpisanych przetargach.

Czy mniejsze firmy, którym nie uda się wygrać żadnych przetargów będą zmuszone rozwiązać się, czy zostaną włączone do struktur większych firm lub zostaną ich podwykonawcami?

Oczywiście istnieje możliwość zlecenia przejęcia takiej firmy lub zlecenia jej działania jako podwykonawcy. Jednak nie wszystkie odpady będą sprzątane w wyniku przetargów, pozostają odpady przemysłowe, powstające w firmach, więc tutaj powstanie nisza, w której będą mogły działać te firmy.

 

Aleksandra Gajewska (PO), Radna M. St. Warszawy, Wiceprzewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska

Czym kierowali się radni wybierając stawkę od liczby mieszkańców a nie na przykład od zużycia wody czy od powierzchni mieszkania?

Pierwsza propozycja Ratusza była taka, żeby liczyć od lokalu, bez rozróżnienia ilu jest mieszkańców, czy jak duża jest powierzchnia. Nam ta propozycja wydawała się skrajnie niesprawiedliwa. Ciężko powiedzieć, żeby któraś z metod mogła być w ogóle przez wszystkich uznana za sprawiedliwą. Sugerowaliśmy, że należy wprowadzić rozróżnienie na liczbę osób w zabudowie, ponieważ w jakiś sposób będzie to pokazywało, jak wiele odpadów jest wytwarzanych. Propozycja, żeby wszystkie gospodarstwa potraktować jednakowo wydawała nam się nietrafiona i staraliśmy się żeby została zmieniona.

Dlaczego ostatecznie nie udało się wprowadzić progów liczby mieszkańców w domach jednorodzinnych?

Ciężko mi powiedzieć dlaczego, było to uzasadniane przez wiceprezydenta Kochaniaka, taką kwotę podały wyliczenia Ratusza oraz doradca, którego zatrudnił Ratusz. Dzielnice podnosiły ten problem, my pochyliliśmy się nad nim, odbywały się spotkania na sesjach rad dzielnicowych. Dostrzegamy go, jednak jak wspominałam wczoraj na swoim wystąpieniu na sesji jest to system, który teraz jest pierwszy raz wprowadzany w każdym mieście w kraju. Nie mamy żadnego porównania, nie możemy zastosować systemu, który już gdzieś dobrze zadziałał, nasze ustalenia to tylko projekt, wersja wstępna. Nie twierdzę, że nie będzie możliwości korygowania tego projektu i wysokości opłat, mam nadzieję, że stanie się to w najbliższym czasie, jeśli coś nie będzie funkcjonowało tak jak trzeba.

Skąd tak wielka różnica między gospodarstwem jednorodzinnym w Warszawie (89zł) a Wiązownie (7zł) czy Józefowie (13zł)? Czym motywowana jest prawie 7-krotnie większa różnica w opłatach?

Ciężko jest mi polemizować z kwotami nie znając podstaw, na których opierali się w tych wyliczeniach sąsiedzi. Podstawy w Warszawie wskazywały, że tak trzeba założyć, na tych podstawach były prowadzone wyliczenia. Nie wiem jakie założenia były w Józefowie, czy Wiązownie, rozumiem że jest to duża różnica. My nie możemy na śmieciach zarabiać, to też jest wielokrotnie powtarzane, miasto nie może czerpać jakichkolwiek zysków, jeśli okaże się, że system się bilansuje i finansuje sam, to będzie można wprowadzać korekty i mam nadzieję, że będą one wprowadzane z zyskiem dla mieszkańców, co będzie skutkowało obniżką tych cen.

 

Grzegorz Engelbrecht, członek zarządu Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej ENERGETYKA, obsługującej prawie 19 tysięcy mieszkań

Czy spółdzielnie zamierzają sprawdzić czy mieszkańcy, którzy zadeklarowali segregację śmieci faktycznie będą to robić?

Takiej możliwości nie ma, bo przypominałoby to Wielkiego Brata, nie będziemy nikogo kontrolować czy kamerować. Mieszkańcy muszą przekonać się do tego systemu, uznać jego sensowność, nie powinni wtedy wyłamywać się z tej wspólnoty.

Sądzi Pan, że mieszkańcy szybko przekonają się do nowego systemu mimo tego, że będzie droższy? Jakie są teraz ich opinie?

Nie mam takich informacji, ponieważ na razie rozmawiamy w wąskim gronie, tylko wśród osób reprezentujących mieszkańców. Sądzę, że musi minąć trochę czasu zanim nauczymy się idealnie segregować odpady, nabędziemy nowe nawyki. Musimy również technicznie umożliwić sortowanie odpadów, altany śmietnikowe nie są zbyt duże, być może trzeba będzie postawić ich więcej.

Czyli zsypy nie zostaną całkowicie zamknięte?

Z mojego punktu widzenia nie, nie widzę takiej potrzeby w tym momencie, docelowo można się umówić jaką frakcję będziemy wrzucać do zsypów.

Jak i gdzie spółdzielnie planują ustawiać pojemniki na śmieci segregowane?

Z pewnością będzie problem w budynkach wysokich, gdzie są zsypy. W nich ewidentnie nie ma miejsca, aby do zsypów wrzucać to, czego nie da się posegregować, a resztę (bo nikt nie będzie chodził po schodach ze śmieciami) wyrzucać do worków lub pojemników, które będą co jakiś czas przez dozorców usuwane. Na to w pomieszczeniach zsypowych nie ma miejsca, pomieszczenia są bardzo malutkie, nie można ustawić tam żadnych pojemników. W tym momencie około 80% odpadów w naszej spółdzielni jest niesegregowana. Musimy mieć trzy pojemniki na śmieci segregowane, czyli będziemy musieli ustawić dodatkowe dwa (na odpady niesortowane) poza altaną, bo w niej nie ma miejsca. Tu zaczynają się problemy – będziemy musieli podjąć pewne działania organizacyjne, metodą prób i błędów dążyć do ideału. W różnych blokach mieszkają różni ludzie, niektóre społeczności są godne zaufania, innym potrzeba będzie trochę czasu na ćwiczenia, naszym celem będzie dążenie do tego, żeby jak najwięcej mieszkańców segregowało odpady.

Jakiej metody naliczania opłat zamierzają państwo użyć: od liczby mieszkańców, zużycia wody, od lokalu, powierzchni?

Pan Kochaniak w uzasadnieniu uchwały Rady Miasta zaznaczył, że miasto widzi możliwość rozliczania spółdzielni z mieszkańcami inną metodą niż wprowadzone w uchwale. Ja mam wątpliwości prawne: czy prawo miejscowe, jakim jest uchwała Rady Miasta obowiązująca wszystkich mieszkańców Warszawy, jest ponad aktem prawnym danej spółdzielni/wspólnoty? Według mnie uchwała Rady Miasta jest ponad, dlatego akt niższego rzędu musi być dostosowany do aktu wyższego rzędu, albo będzie on z mocy prawa nieważny i rozliczenie będzie musiało przebiegać zgodnie z uchwałą Rady Miasta. W naszej spółdzielni tylko w niewielu budynkach jest podobny do uchwalonego przez miasto system, tzn. opłaty obliczane są od liczby osób, tutaj można pozostawić tę metodę. W pozostałych budynkach są obliczane od liczby metrów kwadratowych i tutaj zaczynają się te dwa akty prawne rozbiegać.

Będziemy analizować uchwałę i zastanawiać się czy jej nie zaskarżyć. Moim zdaniem Rada Miasta powinna albo narzucić zarządcom sposób rozliczania z mieszkańcami (aby był jednolity, tak jak jest z podatkami) albo w swojej uchwale powinna podać alternatywne wysokości opłat. Jeśli spółdzielnia rozlicza się z mieszkańcami według liczby metrów kwadratowych, to powinno być to uwzględnione, jeśli od osoby czy gospodarstwa to też. Naszym prawnikom damy do oceny, czy to co ustaliła rada miasta nie jest niezgodne z prawem.

 

Małgorzata Zakrzewska, Przewodnicząca Stowarzyszenia Niepełnosprawni dla Środowiska “EKON”

Jak EKON postrzega czekającą nas zmianę systemu gospodarowania odpadami?

Jesteśmy świadomi, że wprowadzenie w życie nowych zasad było nieodzowne i staramy się w tej sytuacji jak najlepiej odnaleźć jako przedsiębiorstwo społeczne zatrudniające w ochronie środowiska 290 osób chorujących psychicznie i z niepełnosprawnością intelektualną. Z myślą o utrzymaniu miejsc pracy wyszliśmy z inicjatywą do władz miasta, zarządców spółdzielni i największych firm odbierających odpady, i zaproponowaliśmy objęcie przez EKON dzielnic Ursynowa i Wilanowa selektywną zbiórką frakcji suchej odpadów „u źródła”, czyli spod drzwi mieszkańców. Takie rozwiązanie ma wielorakie korzyści: dla mieszkańców, którzy będą płacili mniej zgodnie z zasadą „segregujący płaci mniej”, jako że EKON zapewni monitoring zbiórki, dla władz samorządowych i dla firmy z którą Stowarzyszenie wystąpi w konsorcjum, lub której będzie podwykonawcą. Doświadczenie EKON i prowadzona przez Stowarzyszenie edukacja mieszkańców pozwala na osiągnięcie odpowiedniej czystości asortymentowej zebranych surowców, którą będą musiały wylegitymować się firmy po wygranych przetargach.

Jak zmieni to sposób zatrudniania pracowników i ich liczbę?

Scenariusze są dwa. Liczymy na to, że EKON obejmie selektywną zbiórką dzielnice Ursynowa i Wilanowa jako podwykonawca firmy, która wygra przetarg. Wówczas nie tylko nasi pracownicy utrzymają miejsca pracy, ale dodatkowo stworzymy ok. 300 miejsc pracy dla osób chorujących psychicznie i z niepełnosprawnością intelektualną, które pukają do naszych drzwi. O innych scenariuszach wolelibyśmy nie mówić, bo oznaczałyby one zwolnienia pracowników, a przecież mamy jako Stowarzyszenie z 9-letnim doświadczeniem, obsługujące 22 tys. lokali mieszkalnych na Ursynowie (przed zmianą lokalizacji sortowni i utratą z tego powodu znacznej części kontraktów obsługiwaliśmy ok. 42 tys. lokali) wiele dobrego do zrobienia – zarówno w zakresie ochrony środowiska, jak i we włączaniu w życie zawodowe i społeczne najbardziej defaworyzowanej grupy osób, których nikt nie chce zatrudniać.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa