Rewolucja śmieciowa

Od 1 lipca 2013 roku wejdą w życie nowe zasady gospodarki odpadami komunalnymi, zwane potocznie „rewolucją śmieciową”. Od tego dnia każde gospodarstwo domowe będzie składać deklaracje i płacić za tę usługę gminie, która wybierze w drodze […]


Od 1 lipca 2013 roku wejdą w życie nowe zasady gospodarki odpadami komunalnymi, zwane potocznie „rewolucją śmieciową”. Od tego dnia każde gospodarstwo domowe będzie składać deklaracje i płacić za tę usługę gminie, która wybierze w drodze przetargu firmę działająca na jej terenie. Warto przyjrzeć się m.in.  powodom tej zmiany, jej zasadom, temu, jak będą wyglądały zmiany cen, naliczanie opłat. Zwrócimy również uwagę na wady rewolucji śmieciowej i rozwiązania zastosowane w  innych krajach.

 Do 31 marca 2013 zarządcy nieruchomości muszą złożyć w urzędach oświadczenia o wyborze metody (sortowanie lub nie) i liczbie osób zamieszkujących budynek. Muszą oni również wypowiedzieć umowy z dotychczasowymi odbiorcami odpadów, ponieważ umowy takie nie anulują się automatycznie.

Nowy system

W nowym porządku prawnym gminy za pomocą przetargu będą wybierać firmy świadczące usługi gospodarowania odpadami. Podmioty te mogę zajmować się tylko wywozem odpadów bądź również zarządzaniem nimi oraz kupnem i zapewnieniem pojemników (decyzja zależy od gminy). Mieszkańcy w deklaracji składanej urzędowi będą oprócz swoich danych podawać liczbę osób zamieszkujących lokal i decydować, czy będą segregować śmieci. Termin zapłaty to 28. dzień każdego miesiąca. Pieniądze uzyskane przez gminy z „podatku śmieciowego” będą przeznaczane wyłącznie na gospodarkę odpadami, a za zebrane fundusze powstanie m.in. nowa infrastruktura (spalarnie, sortownie, kompostownie).

Gminy utworzą specjalne spółki zarządzające systemem gospodarowania, będą również odpowiedzialne za windykację należności od wierzycieli – do tych zadań muszą zatrudnić nowych urzędników i pracowników. Obowiązkowa opłata za śmieci dla każdego właściciela domu ma na celu wyeliminować proceder wyrzucania śmieci na dzikie wysypiska. Dlatego ilość odbieranych odpadów w miastach zwiększy się, obecnie szacuje się, że 10-20% śmieci wyrzucana jest nielegalnie.

To wszystko spowoduje wzrost kosztów wywozu nieczystości, w niektórych miastach nawet o 200%. Tereny gmin podzielone zostaną na sektory, które obsługiwać będą wyłonione w przetargach firmy. Spowoduje to zmniejszenie odległości pokonywanych przez śmieciarki i zagrożeń transportowych. Ułatwione zostanie również wyrzucanie śmieci wielkogabarytowych, elektronicznych, baterii i przeterminowanych leków. Śmieci wielkogabarytowe odbierane będą raz w miesiącu, odpady zielone cztery razy w roku.

Cele rewolucji śmieciowej

Zmiana systemu zarządzania odpadami wynika ze zobowiązań podjętych przez Polskę w traktacie przedakcesyjnym do Unii Europejskiej. Zgodziliśmy się wtedy do roku 2020 ograniczyć liczbę nieposortowanych odpadów składowanych na wysypiskach do 35% liczby z roku 1995, zaś recyklingiem zobowiązaliśmy się objąć 55% śmieci (w 2011 było to zaledwie 11%). Za niewypełnienie zobowiązań przewidziane są kary finansowe – płaciła je już Francja.

Założeniem rewolucji śmieciowej jest uszczelnienie gospodarki odpadami. Zawiera się w tym ograniczenie ilości nieposortowanych odpadów składowanych na wysypiskach i wprowadzenie powszechnej praktyki sortowania ich, dzięki czemu część z nich będzie można odzyskać i użyć ponownie. Motywacją do takiego ekologicznego zachowania mają być nawet o połowę niższe stawki za wywóz śmieci sortowanych.

Ponowne użycie odpadów wymaga odpowiedniej infrastruktury. Do 2020 roku gminy mogą otrzymać dotacje na budowę kompostowni, spalarni czy sortowni. Szwedzkie spalarnie produkują 10% ciepła ogrzewającego domy, a gaz odzyskiwany ze śmieci 90-tysięcznego miasta wystarcza na zapewnienie paliwa dla jego sieci autobusowej. Obecnie mazowieckie wysypiska są przepełnione, a z 68 obecnie istniejących do 2015 roku aż 50 ma zostać zamkniętych, ponieważ nie spełniają wymagań unijnych. Planowane jest również wykorzystanie energii elektrycznej powstałej przy procesie spalania śmieci, jedna krakowska spalarnia będzie generować tyle prądu co cała sieć tramwajowa miasta.

Podpisanie umowy z gminą będzie obowiązkowe, pomysłodawcy ustawy liczą więc na zmniejszenie ilości śmieci wyrzucanych do lasów, spalanych czy zakopywanych. Nie będzie się to opłacać, ponieważ nie będziemy płacić za litry czy też tony oddanych śmieci, wprowadzone zostaną poniższe metody naliczania opłat.

(CC-BY-2.0) by epSos.de/Flickr

Sposoby naliczania opłaty

Zaproponowane zostały cztery sposoby naliczania opłaty, gminom pozostawiono swobodę wyboru jednego z nich, mogą te metody również łączyć lub modyfikować, np. wprowadzając w nich wewnętrzne progi (mieszkania do 40, 40-60 i powyżej 60m). Urzędnicy nie będą również wnikać w metody zbierania pieniędzy w obrębie nieruchomości – dlatego wspólnota może rozliczać mieszkańców według innej metody, np. od metrażu, ważne żeby kwota przekazywana miastu zgadzała się z jego wymaganiami dotyczącymi budynku.

Metody obliczania opłat:

Od liczby mieszkańców – kwota uzależniona jest od liczby mieszkańców zamieszkujących dane gospodarstwo. Jest to chyba najbardziej intuicyjna metoda, jest też najczęściej wybierana podczas konsultacji społecznych. Ma jednak pewne wady: w większych miastach, takich jak Warszawa, ogromna liczba mieszkańców jest niezameldowana, mimo to produkują odpady, od których należności nie dałoby się wyegzekwować, ponieważ w wynajmowanych mieszkaniach często zmienia się liczba lokatorów. Trudno byłoby również w czasach ogromnej mobilności społecznej zweryfikować faktyczną liczbę mieszkańców danego mieszkania czy domu podaną w deklaracji, nie jest również jasne kto i w jaki sposób miałby to zbadać.

Od powierzchni lokalu mieszkaniowego – kwota płacona od każdego metra kwadratowego lokalu. Władze wielu miast pragną wyboru tej metody, ponieważ – jak sami przyznają – jest najłatwiejsza do obliczenia, a wszystkie dane są dostępne. Nie wydają się zwracać uwagi na poruszaną w wielu dyskusjach potencjalną niesprawiedliwość tej metody – w 60-metrowym mieszkaniu może mieszkać samotna staruszka, która będzie płacić więcej od 3 studentów wynajmujących 40-metrowe mieszkanie.

Od ilości zużytej wody – kwota opłaty śmieciowej obliczona jest na podstawie ilości zużytej wody. Metoda ta wydaje się najtrafniej uwzględniać faktyczną liczbę osób mieszkających w mieszkaniu. Jest trudniejsza do ustalenia, gdyż trzeba uzyskać dane od służb wodociągowych, w niektórych miastach aż 10% gospodarstw nie ma dostępu do wodociągów miejskich. Metoda może być potencjalnie niesprawiedliwa dla posiadaczy ogródków, którzy zużywają dużo wody, ale zielone śmieci przeznaczają na kompost.

Kwota ryczałtowa – stała stawka dla mieszkania lub domu, niezależnie od powyższych czynników. Nie wydaje się dobrą metodą, ponieważ uwzględnia niewystarczającą liczbę czynników i jest zbyt mało szczegółowa.

Przykładem modyfikacji powyższych propozycji jest zaproponowana przez gdyńskich radnych PiS metoda ryczałtowo-osobowa. Polega ona na pobieraniu stałej comiesięcznej opłaty od mieszkania (7 zł) i domu (14 zł), dodatkowo za każdą zamieszkaną osobę powyżej lat 6 zapłacimy 7 zł miesięcznie. Metoda ta nie obciąża nadmiernie osób starszych, rodzin wielodzietnych czy osób mieszkających samotnie na dużych powierzchniach, uwzględnia również większy koszt odbioru odpadów z domów jednorodzinnych.

Wysokość „podatku śmieciowego”

W drugiej i trzeciej kolumnie podaję kwoty dotyczące śmieci segregowanych wyliczone dla mieszkańców lokali w budynkach wielorodzinnych. Stan na 4 marca 2013.

 

Z powyższej tabeli wynika, że większość miast wybrała (najczęściej wybieraną w konsultacjach społecznych) metodę pobierania opłaty od osoby. Wywóz śmieci w małych miastach kosztuje znacznie mniej niż w większych, wyjątkiem jest Białystok, który ma najdroższe śmieci w kraju.

Buntują się mieszkańcy warszawskiego Wawra, w którym przeważają budynki jednorodzinne. Jak piszą, teraz płacą 38 zł miesięcznie za 120-litrowy worek. Według nowych stawek od lipca zapłacą absurdalną kwotę 89 zł za śmieciu segregowane, podczas gdy mieszkańców sąsiedniego Józefa (dosłownie po drugiej stronie ulicy) będzie to kosztować 13 zł 20 gr, czyli aż 7 razy mniej.

Mieszkańcy zarabiający mniej skorzystają z niższej stawki dzięki specjalnym programom (np. „Warszawskie dopłaty do opłaty” przewidują do 12,60 zł za osobę samotną i 9 zł od osoby w gospodarstwie więcej niż jednoosobowym).

Władze zapewniają, że jeśli wszyscy będą regularnie płacić stawki mogą zostać zmniejszone nawet w 2013 roku. Dziś przeciętny Warszawiak płaci 7-15 zł miesięcznie.

Zastrzeżenia

Ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzę, popartego przez kilkaset innych miast i gmin. Są oni oburzeni zapisem o obowiązkowych przetargach, ponieważ przez wiele lat inwestowali i utrzymywali komunalne spółki gospodarujące odpadami. Teraz obawiają się, że w przypadku wygrania przetargu przez firmę prywatną (coraz częściej zagraniczną, z którą ciężko konkurować) cały ten wysiłek pójdzie na marne, setki spółek zostaną zlikwidowane razem z miejscami pracy.

Nie wszyscy jednak uznają zasadność skargi prezydenta Brejzy – jeżeli firma komunalna ma solidną ofertę i jest konkurencyjna, to przecież może pokonać firmy prywatne – a jeśli nie, to czy opłaca się utrzymywać ją za pieniądze mieszkańców?

Brejza argumentuje, że firmy zagraniczne mogą stosować ceny dumpingowe w celu niedopuszczenia spółek komunalnych do wygrania przetargów, a później po zdobyciu pozycji monopolisty podwyższyć ceny. Podaje on również, że w Niemczech i Francji istnieje możliwość wybrania przez gminę spółki komunalnej jako swojego odbiorcy śmieci. Natomiast w Szwecji obowiązują przetargi, a firmy biorące w nich udział ustalają realne ceny, ponieważ wiedzą, że w przypadku ich podwyższania gmina stworzy własną spółkę komunalną i jej zleci zadania.

Potencjalne wady nowego rozwiązania

W dyskusjach o wadach rewolucji śmieciowej pojawia się m.in. zarzut, że jest korupcjogenna. Przetargi na obsługę całego sektora gminy to, w przeciwieństwie do podpisywania umów z pojedynczymi odbiorcami, gra o większą stawkę, dlatego firmy mogą próbować wpływać nielegalnie na gminy za pomocą łapówek.

Politycy i dziennikarze prawicowi argumentują, że zmiana gospodarki odpadami wymuszona jest dyrektywami Brukseli i nie wynika w żaden sposób z potrzeb i projektów krajowych. Według nich troska o środowisko nie jest priorytetem dla rozwoju kraju rozumianego jako wzrost zamożności obywateli, dlatego nie stanowi dostatecznego powodu do obciążania ich często prawie dwukrotnie wyższymi stawkami. Nastąpi również ograniczenie swobody wolnego wyboru, możliwe jest pogorszenie jakości usługi – spółdzielnia czy właściciel domu nie będą mogli zerwać umowy z firmą jeśli nie będą zadowoleni z jej działań. Rewolucja śmieciowa kłóci się również z rozwojem prywatnej przedsiębiorczości, tylko wielkie firmy będą miały szanse zaoferować niskie ceny w przetargach, spowoduje to upadek wielu mniejszych podmiotów, a gospodarkę krajową napędzają głównie średnie i małe firmy.

Zarządy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych boją się, że mieszkańcy zadeklarują segregowanie śmieci (aby płacić niższą stawkę), a później nie będą tego robić – nie sposób będzie znaleźć winnego przepełnienia pojemników na odpady niesegregowane. Segregowanie będzie niewygodne, ponieważ nie wystarczy przejść korytarzem do zsypu – pojemniki na odpady sortowane będą zapewne umieszczone poza budynkiem, trzeba będzie zatem zjeżdżać windą 10 pięter z workami pełnymi metalu czy szkła.

Niektóre rozwiązania zagraniczne

W Unii Europejskiej, tak jak w projektowanej ustawie, za wywóz śmieci odpowiedzialne są gminy, zatem rozwiązania krajów UE są do siebie podobne. Lepsza jest jednak od polskiej jakość usług – przy podobnej ilości produkowanych śmieci i opłacie za nie odpady z Wrocławia są wywożone na wysypisko, podczas gdy w Danii budowane i utrzymywane są spalarnie, sortownie i kompostownie. W krajach UE firmy komunalne nie startują w przetargach, jednak gmina ma prawo zlecić im bezprzetargowo zadania np. sanitarne.

Przykładem dla polskich miast może być Wiedeń, ogłoszony najwygodniejszym miastem do życia w Europie. Opłaty za śmieci wynoszą tam 4 euro (ok. 16 zł) za każdy pojemnik 120-litrowy z odpadami niesegregowanymi. Odpady segregowane odbierane są za darmo (ich cena wliczona jest w koszt odbioru tych pierwszych), opłaca się zatem segregować dokładnie. Wielomieszkaniowe bloki wyposażone są najczęściej w dużą liczbę pojemników na różnorodne odpady, mieszkańcy domów wyrzucają je do jednej z 2,5 tys. rozmieszczonych w mieście tzw. wysepek śmieciowych. Rozwinięty jest system edukacji i informacji dotyczącej segregowania odpadów.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa