Radykalna polityka w Europie Środkowej

Kazus rządów Viktora Orbána na Węgrzech stał się przyczynkiem do analizy kryzysu liberalnej demokracji w Polsce i w Europie podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację Batorego w dniach 8-9 kwietnia 2013 r. Główne tezy konferencji Radykalna polityka: Węgry, […]


Kazus rządów Viktora Orbána na Węgrzech stał się przyczynkiem do analizy kryzysu liberalnej demokracji w Polsce i w Europie podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację Batorego w dniach 8-9 kwietnia 2013 r. Główne tezy konferencji Radykalna polityka: Węgry, Polska, Europa.

Pierwszy z trzech bloków tematycznych konferencji, zatytułowany Węgry Orbána: jak daleko od liberalnej demokracji?, poświęcony był diagnozie oraz próbie oceny sytuacji politycznej na Węgrzech w kontekście kontrowersyjnych rozwiązań prawnych podejmowanych przez Fidesz. W dyskusji panelowej uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Viktora Orbána. Pomiędzy obiema grupami wytworzyła się wyraźna linia podziału, która być może przebiega przez całe społeczeństwo węgierskie.

W centrum dominującej narracji po stronie prawicy dominuje przekonanie, że na Węgrzech nie było prawidłowej demokratycznej transformacji ustrojowej, a konstytucja uchwalona w 1989 roku miała służyć ochronie komunistycznego establishmentu.

Manifestanci. Acampada Sol. Puerta del Sol, Madrid, 2011 (CC Barcex/Wikimedia)

György Schöpflin, politolog i poseł Parlamentu Europejskiego z listy Fideszu tłumaczył, że specyfika przypadku Węgier wymaga przyjęcia innych założeń konceptualnych i metodologicznych niż te ujęte w temacie spotkania. W tym sensie działania Fideszu powodowane byłyby pewną wewnętrzną nadrzędną koniecznością, którą jest przeprowadzenie procesu niedokonanego w 1989 roku. Jeszcze bardziej stanowczo opowiedział się przeciwko postawionej na konferencji tezie Ágoston Sámuel Mráz, politolog i dyrektor firmy konsultingowej zajmującej się doradztwem w zakresie sytuacji politycznej na Węgrzech. „O ile retoryka Fideszu bywa radykalna, to cele takie nie są” – powiedział Mráz. Argumentował, że stawiane zarzuty wynikają z błędnej interpretacji konstytucji. W rzeczywistości system polityczny się nie zmienił, a Trybunał Konstytucyjny – pomimo uszczuplenia niektórych kompetencji – pozostał silny. Czym zatem tłumaczyć głęboki spór toczący się wokół węgierskiej konstytucji? Między innymi koniecznością przyjęcia przez Viktora Orbána bezwzględnej postawy wobec pozostałości post-komunistycznych elit.

Po stronie zdecydowanych krytyków Fideszu komentowano istotę zmian konstytucyjnych, jak również analizowano skutki wielu radykalnych posunięć rządu w materii gospodarczej. Konstytucjonalista Gabor Attila Tóth wskazywał na znaczące przesunięcie wartości uznanych za fundament nowej konstytucji, którego głównymi wyznacznikami są podstawy w wyznaniu rzymsko-katolickim (nie zaś uniwersalnych wartościach chrześcijaństwa) oraz brak wzmianki na temat republikańskich tradycji Węgier. Wygrane w 2010 roku wybory pozwoliły Viktorowi Orbánowi, którego ruch dysponuje przewagą 2/3 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, przeforsować nową konstytucję dla Węgier. Nie przeszkodziło to Fideszowi wprowadzać kolejnych poprawek do nowo przyjętego aktu. Zdaniem Gabora Attili Tótha ta płynność norm konstytucyjnych faktycznie oznacza brak gwarancji, że na Węgrzech będzie przestrzegać się praw człowieka.

Ideologiczny zwrot rządzącej prawicy i autorytarne – zdaniem części obserwatorów – zapędy Viktora Orbána z pewnością niepokoją, ale niepokoi również fakt, że konstytucja stała się zabawką w rękach polityków skłonnych przeprowadzać na niej coraz to nowe eksperymenty. Tymczasem – jak komentował później Radosław Markowski, profesor z Instytutu Nauk Politycznych Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej: „Potrzeba stabilnych reguł gry, bez których nie ma demokracji”. O powodach tych konstytucyjnych zapędów prawicy powiedział Zoltán Miklósi, filozof i politolog z Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie. Jego zdaniem Fidesz, stawiając się w pozycji pogromcy post-komunistycznego układu, używa dziś rzekomego argumentu historycznego w celu przywłaszczenia sobie konstytucji, uczynienia jej swoją.

Również na polu gospodarczym koalicja rządząca nie cofnęła się przed rozwiązaniami, które – z punktu widzenia demokracji liberalnej – mogą być ocenione jako kontrowersyjne. Do takich posunięć należy zaliczyć polityczne desygnowanie osób mających piastować określone urzędy czy też znacjonalizowanie prywatnych funduszy emerytalnych. Balázs Váradi, profesor na Wydziale Politologii Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie, źle ocenił gospodarcze wyniki 3-letnich rządów Orbána: dług publiczny ustabilizował się na poziomie sprzed trzech lat, stopa wzrostu PKB jest wyjątkowo niska, a bezrobocie pozostało palącym problemem. Co więcej, „Węgry rządzone tak silną większością odstraszają inwestorów” – skonkludował.

Retoryka oparta na pojęciach „starego establishmentu” i „nowego ładu” przypomina znane z polskiej polityki IV RP straszenie układami. Jednocześnie Węgry Orbána w dużym stopniu są dla polskiej prawicy wzorcem, przykładem do naśladowania. Dlatego drugi panel poświęcony został tematowi: Polska prawica w poszukiwaniu tożsamości. Rola fascynacji Węgrami.

Analogia między przypadkiem Węgier a przypadkiem Polski jako dwoma państwami post-komunistycznymi jest oczywista dla Agaty Bielik-Robson, filozofki, która bada rosnący antyliberalizm pokolenia, które w latach 80. cechowało się radykalnym antykomunizmem. Z tezą, jakoby prawica w Polsce była zapatrzona w model węgierski, zgodzili się zresztą – w bardzo ogólnym zarysie – prawie wszyscy uczestnicy panelu. Jedynie Ludwik Dorn zgłosił votum separatum i wykazał, że podobna postawa byłaby dla Prawa i Sprawiedliwości przyznaniem się do porażki i nieudolności lidera tej partii. Z marszałkiem zdecydowanie nie zgodził się natomiast Przemysław Wipler, poseł i członek Prawa i Sprawiedliwości; o Fideszu wyrażał się z podziwem – jako o prawdziwym ruchu społecznym zdolnym zarówno do prowadzenia polityki, jak i skutecznej komunikacji z obywatelami.

Radosław Markowski przeszedł do bardziej szczegółowej analizy potencjału polskiej prawicy pod kątem zdolności do powtórzenia sukcesu Fideszu i wskazał na szereg przeszkód, które uniemożliwiają jej dosięgnięcie węgierskiego ideału. Są różnice wynikające z odmiennego uwarunkowania obu krajów: na przykład silne związki polskiej prawicy z Kościołem katolickim oraz znacznie większy klientelizm na Węgrzech. Są też problemy wynikające z samej polityki. Polska prawica nie była w stanie przekonać elektoratu do swojego światopoglądu tak, jak zrobił to Orbán na Węgrzech. Także Robert Krasowski, publicysta i dziennikarz, sceptycznie ocenił zdolność przeniesienia doświadczenia Węgier na polski grunt ze względu na słabość programu proponowanego przez PiS. O ile jednak problem poszukiwania tożsamości przez polską prawicę wydał się publicyście dość mało istotny, poważnie rozważał on możliwość stosowania analogicznych instrumentów na poziomie realnej polityki, a tym samym podważył tezę o antyliberalizmie rozwiązań forsowanych przez Fidesz: „Być może jest tak, że z perspektywy realnej polityki (…) te instytucje [takie jak Trybunał Konstytucyjny czy Bank Centralny] przestaną być czymś nienaruszalnym”.

Zreferowana powyżej debata wpisuje się wreszcie w ogólny obraz europejski. Dlatego ostatni panel konferencji dotyczył nasilonego w ostatnich czasach zjawiska populizmu w Europie: Przeciw liberalnej demokracji i przeciw Unii – nowe zjawiska polityczne w Europie.

Wystąpienia panelistów ostatniej sesji konferencji miały – bez wątpienia – najbardziej zgodny charakter. Żaden z prelegentów nie zakwestionował faktu, że głęboko podzielona Europa przeżywa kryzys, który znajduje swoje odzwierciedlenie w powstawaniu licznych nieortodoksyjnych politycznie ruchów i ugrupowań. Zarazem wszyscy uznali, że kryzys ten nie znajduje przełożenia na działania, które byłyby wymierzone przeciwko demokracji jako takiej.

Europejskie ruchy populistyczne mają pewne punkty wspólne, na przykład są skierowane przeciwko imigrantom. Ale zdaniem Sylvie Kauffmann, dziennikarki związanej z „Le Monde”, choć wszystkie występują przeciwko wartościom liberalnym, celem ataku nie jest demokracja sama w sobie. „Wydaje mi się, że ciągle nie jest za późno, żeby wyjść z tej sytuacji przy pomocy narzędzi demokracji” – powiedziała Kauffmann. W sercu analizy przedstawionej przez Jacquesa Rupnika, dyrektora naukowego Centrum Studiów i Badań Międzynarodowych w Paryżu, leży przekonanie, że przed Europą stoi poważne i trudne wyzwanie rozciągnięcia demokracji na poziom ponadnarodowy. To jedyne sensowne rozwiązanie potrójnego dylematu Rodrika: nie można obstawać jednocześnie przy państwie narodowym, polityce opartej na demokracji i gospodarce zintegrowanej globalnie. Spośród tych trzech elementów państwa będą zmuszone wybrać dwa.

Z kolei Iwan Krastew, politolog i analityk stosunków międzynarodowych, wskazał na przykładzie ostatniego kryzysu w Bułgarii, że u podstaw społecznych reakcji i sukcesu populistycznej alternatywy leży głęboki kryzys braku zaufania do kogo i czegokolwiek. Co zaskakujące, protesty w Bułgarii najprawdopodobniej nie będą miały przełożenia na jakiekolwiek przetasowanie sił w Parlamencie. Nawiązując do tej diagnozy György Schöpflin stwierdził, że obecny kryzys europejski, jest tak naprawdę kryzysem legitymacji: „Przez lata dokonywało się stopniowe przekazywanie kompetencji do Brukseli przez państwa; temu transferowi nie towarzyszyło jednak podobne przekazanie legitymacji”.

Z programem i materiałami konferencji Radykalna polityka: Węgry, Polska, Europa można zapoznać się pod wskazanym linkiem:

http://www.batory.org.pl/programy_operacyjne/debaty/2013/radykalna_polityka_wegry_polska_europa

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa