Pressje o RPN

W najnowszych "Pressjach" redakcja pisze o numerze "Res Publiki Nowej" poświęconym animatorom kultury. Poniżej zamieszczamy tekst recenzji. W szerokim sensie polityka kulturalna to każdy wpływ władzy państwowej na kulturę. W tak szerokiej definicji termin ten pozwala […]


W najnowszych „Pressjach” redakcja pisze o numerze „Res Publiki Nowej” poświęconym animatorom kultury. Poniżej zamieszczamy tekst recenzji.

W szerokim sensie polityka kulturalna to każdy wpływ władzy państwowej na kulturę. W tak szerokiej definicji termin ten pozwala na niemal każdą interpretację, pozostawiając szerokie pole oddziaływania państwa na kulturę, tym samym wydatnie utrudniając wyznaczanie konkretnych celów i działań, które mogłyby być przedmiotem tejże polityki. Brak konkretnych wskaźników, mogących badać efektywność działań, zmusza nas często do wartościowania skuteczności przez subiektywne opinie, a to z kolei stwarza ogromne możliwości do nadużyć. Sięgając po ten numer „Respubliki” gorąco liczyłem na podjęcie trudnego wyzwania zdefiniowania oraz nadania priorytetów dla polityki kulturalnej na poziomie samorządu. Niestety, autorzy ograniczyli się w głównej mierze do mglistego opisywania roli animatorów kultury w realizacji polityki społecznej oraz krótkiego opisu swoich badań, polegających na zbieraniu opinii respondentów w poszczególnych miastach. Artykuł wstępny Martyny Oborskiej z dużą trudnością próbuję zdefiniować przedmiot działalności tej grupy społecznej. Według autorki grupa ta ma za zadanie wykonywać działania, które mają zbliżyć ludzi do kultury, głównie przez lokalne działania. Niestety, nie wskazano narzędzi, w jaki sposób można byłoby je wykonać. Autorka, jak i cała redakcja, jest głęboko przekonana o wysokiej wartości tej grupy zawodowej, w wielu miejscach barwnie ukazując trudy jej pracy. Po raz kolejny jednak zapomniano o przekonaniu czytelnika do swoich tez, broniąc się ogólnikowo tezami Richarda Florida o najszybszym rozwoju tych miejsc, w którym znajdować mają się najbardziej kreatywne jednostki. Kolejnym tekstem, traktującym o zawodzie animatora kultury, jest rozmowa z czterema przedstawicielkami tego zawodu, przeprowadzonymi zresztą przez trzy panie (dyskryminacja?). Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że autorki nie do końca wiedziały, jaki cel chciały osiągnąć. Efekt finalny przypomina bardziej widywane na stronach internetowych notki biograficzne wraz z opisem dotychczasowych osiągnięć. Jeśli celem była więc promocja tych animatorek, wszystko przebiegło całkiem sprawnie, na pewno jednak artykuł nie wniósł wiele do głównego tematu numeru. Najciekawszym tekstem jest niewątpliwie raport dotyczący polityk kulturalnych na poziomie samorządowym, stworzony przez Artura Celińskiego. Postanowił on zbadać tą działalność na płaszczyznach: priorytetów działania, podmiotów, które ją kształtują, planowania, barier rozwoju oraz finansowania. Ten bardzo dobry pomysł został jednak rozdrobniony przez mało precyzyjną metodologię badań, która zawierała między innymi badanie opinii respondentów poszczególnych miast i mierzenie wydatków na kulturę per capita. Z całych badań nie otrzymaliśmy więc żadnych konkretnych wniosków, które mogłyby coś zmienić. Podsumowując, ten numer „Resubliki” jest dość zbliżony poziomem do raportów miejskich polityk kulturalnych – koncepcyjnie wszystko wypada całkiem dobrze, lecz jakość pozostawia wiele do życzenia.

Karol Wałachowski

Tekst ukazał się w 34 tece „Pressji”. Pisownia zgodna z oryginałem.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa