Powrót faraona

Po chwili odwilży powróciły rządy tajnej policji, jeszcze bardziej opresyjnej niż w czasach Mubaraka. Po raz pierwszy w historii nie wpuszczono do Egiptu przedstawicieli Human Rights Watch. W więzieniu nadal są przetrzymywani dziennikarze, również zagraniczni, […]


Po chwili odwilży powróciły rządy tajnej policji, jeszcze bardziej opresyjnej niż w czasach Mubaraka. Po raz pierwszy w historii nie wpuszczono do Egiptu przedstawicieli Human Rights Watch. W więzieniu nadal są przetrzymywani dziennikarze, również zagraniczni, którzy publikowali treści niezgodne z linią rządu.

Szymon Zdziebłowski

Niech żyje nasz wspaniały dyktator – Mubarak! – wykrzyknął po angielsku pięćdziesięcioletni Egipcjanin. Wyglądał na sfrustrowanego. Ciało miał napięte, żyły pulsowały na skroniach. Spojrzał na mnie i zniknął w gęstym, popołudniowym tłumie jednej z głównych ulic w bogatej dzielnicy Kairu, Heliopolis. Skamieniałem. Za taki wybryk można zostać aresztowanym! Jak zareagować?

Centrum Kairu / fot. Szymon Zdziebłowski
Centrum Kairu / fot. Szymon Zdziebłowski

Był 2007 rok. Rządy Hosniego Mubaraka w Egipcie trwały od 27 lat. Permanentny stan wyjątkowy, cenzura, ale jednocześnie stały wzrost gospodarczy. Nigdy nie rozmawiałem z żadnym Egipcjaninem o polityce. Wszystko kontrolowała tajna policja. Niezgodne z oficjalną linią sformułowanie mogło być groźne.

Wspaniały dyktator! Ten okrzyk był jednoosobową manifestacją, próbą dotarcia do międzynarodowej opinii publicznej – do mnie – z informacją, że wcale nie jest tak kolorowo. Do dziś nie potrafię w pełni zrozumieć tego okrzyku.

Ostatnie tygodnie 2010 roku przyniosły mieszkańcom kraju nad Nilem pasmo podwyżek. W grudniu miało się wrażenie, że cały Kair jest tak nabuzowany, jak ów Egipcjanin, którego spotkałem trzy lata wcześniej w Heliopolis. Już wtedy stolica Egiptu była beczką prochu. Miesiąc po moim wyjeździe z Egiptu rozpoczęła się rewolucja.

Obalono Mubaraka i zapanowała euforia. Po raz pierwszy w historii kraju Egipcjanie w demokratycznych wyborach wybrali prezydenta. Mohammeda Mursiego obaliła armia, która nie oddała władzy.

SONY DSC
Panorama Kairu / fot. Szymon Zdziebłowski

Obecny prezydent, Abdel Fattach el-Sisi, jest byłym ministrem obrony i, podobnie jak “wspaniały dyktator” Mubarak, wywodzi się z wojska. Historia zatoczyła koło.

Po chwili odwilży powróciły rządy tajnej policji, jeszcze bardziej opresyjnej niż w czasach Mubaraka. Po raz pierwszy w historii nie wpuszczono do Egiptu przedstawicieli Human Rights Watch. W więzieniu nadal są przetrzymywani dziennikarze, również zagraniczni, którzy publikowali treści niezgodne z linią rządu.

Australijczyk Peter Greste z kanału Al-Jazeera English, dawny pracownik BBC, wielokrotnie nagradzany reporter zajmujący się Afryką, odsiaduje ósmy miesiąc siedmioletniego wyroku za wspieranie organizacji terrorystycznej. W chaotycznym materiale dowodowym, który prokuratura przedstawiła w sądzie, znalazły się rodzinne zdjęcia, reportaże z Afryki Wschodniej, za które Greste wcześniej otrzymał dziennikarskie nagrody oraz teledysk piosenki zespołu Gotye „Somebody that I used to know.” Sędzia czytał wyrok zza ciemnych okularów…

Niewiele pozostało z euforii, nadziei i dyskusji po obaleniu Mubaraka. Opozycjoniści albo zamilkli, albo trafili do więzienia. O prawdziwie demokratycznych wyborach i normalnej kampanii wyborczej można było tylko pomarzyć. Przekaz medialny zdominowały peany na cześć Sisiego, ale społeczeństwo, zniechęcone nieudanymi rządami Morsiego, postanowiło zagłosować na prezydenta wywodzącego się wojska. W ich oczach el-Sisi jest gwarantem porządku.

Dzielnica Heliopolis / fot. Szymon Zdziebłowski
Dzielnica Heliopolis / fot. Szymon Zdziebłowski

Być może warto przypomnieć, że od kiedy Arabowie po raz pierwszy osiedlili się w Egipcie, czyli prawie 1400 lat, w zasadzie nieprzerwanie rządzi tam armia.

W porównaniu do czasów Mubaraka, turystów wciąż jest wciąż zdecydowanie mniej. Kiedyś Egipt był trzecim eksporterem gazu w Afryce, teraz zużywa całe wydobycie. Tylko cudem obejrzeć można nominowany do Oscara film dokumentalny „Plac” w reżyserii Jehane Noujaim, opowiadający historię kilku rewolucjonistów z placu Tahrir, choć to pierwsza w historii Egiptu produkcja, który zdobyła nominację do prestiżowej nagrody Akademii. Kilka dni temu do opinii publicznej przedostała się informacja o podpisaniu przez egipskie władze umowy z amerykańską firmą specjalizującą się w szpiegowaniu mediów społecznościowych.

Tyle zostało z “arabskiej wiosny”. Niech żyje nasz wspaniały dyktator – Sisi!

 

(Opinie wyrażone w tym artykule są prywatnymi poglądami autora)

 

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa