Pieniędzmi nie zwyciężymy wojny z rakiem

Powodem, dlaczego wciąż nie odkryto antidotum na raka, nie jest brak funduszy. Jest nim raczej wadliwy system grantów, walka badaczy o strefy wpływów i ich ucieczka do innych profesji. W imię walki z medykalizacją zabraliśmy […]


Powodem, dlaczego wciąż nie odkryto antidotum na raka, nie jest brak funduszy. Jest nim raczej wadliwy system grantów, walka badaczy o strefy wpływów i ich ucieczka do innych profesji. W imię walki z medykalizacją zabraliśmy władzę nad naszym ciałem rządowi i oddaliśmy korporacjom. Czy czas na nową rewolucję medyczną? Więcej na ten temat w najnowszym numerze Res Publiki Nowej

42 lata temu Prezydent Nixon zadeklarował amerykańską „wojnę z rakiem” – od tego momentu nie sposób oddzielić raka od pieniędzy. Marsze, przejazdy rowerowe czy różowe wstążki zachęcają ludzi, by wspierali badania nad tą chorobą zawartością swoich portfeli. Nie wypada wręcz kwestionować wartości tych darów.

Jednak robi to Clifton Leaf – redaktor Fortune, który sam pokonał chorobę. W swojej książce The Truth In Small Doses: Why We’re Losing the War with Cancer – and How to Win It pyta: co jeśli problemem nie jest brak funduszy? Jednym z powodów, dlaczego wciąż nie dokonaliśmy wielkiego przełomu w walce z rakiem, jest często wadliwy system grantów, który bystrzejsze umysły zniechęca do badań, a wynagradza bojących się podjąć ryzyko.

„Więcej pieniędzy niczego nie rozwiąże” – mówi Leaf. – „Powiedzmy, że podwoimy budżet (National Institutes of Health). To nie polepszy życia badaczy”. A to dlatego, że – według Leafa – badania nad rakiem to w dużej mierze biznes, a „robienie nauki” przez ostatnią dekadę osiągnęło kryzys; to twierdzenie powtarza większość specjalistów, nawet jeśli w innych kwestiach nie zgadzają się w pełni z Leafem. Procedury rozdającego granty National Institutes of Health (NIH) są na tyle żmudne, że badacze poświęcają niemal cały swój wolny czas na martwienie się o pieniądze – starają się o nie, opiniują je, w końcu zarządzają nimi w laboratorium.  To wszystko jest czas, który można by poświęcić na badania. Straty są również moralne – niepewna sytuacja materialna dopada nawet doświadczonych naukowców.

„Jeśli jesteś pośrodku drogi swojej kariery, spędzasz połowę czasu na próbach otrzymania funduszy. I to jest prawdziwy problem” – tłumaczy Dr. Otis Brawley, naczelny lekarz American Cancer Society.

© Mike Licht / flickr
© Mike Licht / flickr

Zdobywanie funduszy ma sens dla biznesmenów i organizacji non-profit. W poszukiwaniu antidotum na raka chodzi o pokonanie choroby, a nie o zysk czy filantropię. Nie oczekiwalibyśmy od policjanta,czy strażaka  poświęcania tyle czasu na starania o dotacje. Co gorsza – jak zauważa Brawley – naukowcy sprzeciwiający się przyjętym paradygmatom świata nauki mają jeszcze mniejsze szanse na zdobycie grantów. Według Leafa, NIH i National Cancer Institute (NCI) robią biznes na unikaniu wspierania ryzykownych badań.

„Procent ufundowanych projektów pod koniec roku fiskalnego dla NIH i NCI wynosi (mniej niż) 9 procent. Oznacza to, że badacze mają mniej niż 1/10 szansy, że ich propozycja grantu zostanie zrealizowana” – mówi Brawley. – „Szczęśliwe 9 czy 10 procent rzadko kiedy może sobie pozwolić na niezależność, dopóki nie dobije czterdziestki – ponieważ w końcu dostaną wolność i pieniądze, zapewne wyczerpią już swoją kreatywność”. Obserwacja, że naukowcy są najbardziej kreatywni, gdy mają 20/30 lat uzmysławia, że większość tych najbardziej obiecujących traci swoje najlepsze lata na zmaganiach z biurokracją.

Jak mówi Dr. E. Ray Dorsey, 41-letni profesor neurologii na Uniwersytecie w Rochester: „Najlepsi i najbystrzejsi ludzie często decydują się nie zajmować naukowymi badaniami z powodu kwestii funduszy – mamy więc coraz więcej naukowców odchodzących do przemysłu, na Wall Street, zajmujących się doradztwem”.

Nowy numer RPN: Wszyscy jesteśmy pacjentami
Nowy numer RPN o medykalizacji władzy pt. Wszyscy jesteśmy pacjentami

Ruth Halaban, badaczka Yale’s School of Medicine, odradza wręcz młodym ludziom badania nad rakiem. „Gdy jesteś naukowcem zajmującym się rakiem, przyszłość jest wciąż poza twoją kontrolą” – mówi Halaban. – „Przyznający granty chcą rzeczy nowych, zaskakujących i świeżych – nie osiągniesz tego sam. Musisz mieć więcej talentu i współpracować z innymi”. Ironiczny wydaje się być fakt, że Halaban sama korzysta z systemu grantów – niedawno NCI ufundował jej badania na następne 5 lat.

Wspomniana przez Halaban współpraca nie jest łatwa w konkurencyjnych strukturach grantu. Naukowcy często bronią swoich wpływów, starając się o większe dotacje dla swojej specjalizacji – co rzadko służy pozostałym badaczom raka. Należy pamiętać – tłumaczy Brawley – że nie ma wyraźnej granicy pomiędzy badaniami nad prewencją nowotworu a jego leczeniem, między różnymi typami badań czy pomiędzy przemysłem a nauką”.

Susan Higginbotham, dyrektor badań w American Institute for Cancer Research: „Myślę, że tracimy wiele utalentowanych osób, ponieważ młodym badaczom jest zbyt ciężko zaistnieć”.

Wychodzi na to, że jeśli nie będziemy zadawać właściwych pytań, nigdy nie dostaniemy odpowiedzi.

***

Więcej na ten temat w najnowszym numerze Res Publiki Nowej, który można już zakupić w naszej internetowej księgarni oraz w dobrych księgarniach w całym kraju od 24.09.2013 roku.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa