Perspektywy poszerzenia Unii Europejskiej

Rzekome zmęczenie poszerzaniem Unii Europejskiej jest jak Yeti. Wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział. Tymczasem pomimo obecnego kryzysu polityka poszerzania jest konsekwentnie realizowana. Wojciech Przybylski: Czy UE jest zdolna do dalszego rozszerzenia […]


Rzekome zmęczenie poszerzaniem Unii Europejskiej jest jak Yeti. Wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział. Tymczasem pomimo obecnego kryzysu polityka poszerzania jest konsekwentnie realizowana.

CC BY NC 2.0 by Chris Guillebeau/flickr

Wojciech Przybylski: Czy UE jest zdolna do dalszego rozszerzenia poza Chorwację?

Štefan Füle:  Tak, Unia może nadal się rozszerzać. Myślę, iż dowodzimy tego każdego dnia. Rozszerzenie jest politycznie wiarygodne. Jest wiarygodne po stronie państw kandydujących do członkostwa, dokonujących reform i przechodzących transformację, aż do momentu, w którym będą mogły podołać obowiązkom przynależności do UE i ją wzmacniać. Jest też wiarygodne po naszej stronie, ponieważ kiedy nasi partnerzy wykonują swoje potężne zadanie domowe, my skutecznie prowadzimy te kraje przez proces akcesyjny – aż do członkostwa.

To zabawne, że tu i ówdzie słyszymy o “zmęczeniu poszerzaniem”. To zmęczenie jest jak Yeti: wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział. Chorwacja sfinalizowała swoje negocjacje akcesyjne w zeszłym roku i stanie się państwem członkowskim w lipcu przyszłego roku. Serbia otrzymała status kandydata. Czarnogóra rozpocznie negocjacje akcesyjne w przeciągu kilku tygodni. Szybko posuwamy się w negocjacjach członkowskich z Islandią. W krótkim czasie zdołaliśmy otworzyć 15 rozdziałów, a dziesięć tymczasowo zamknąć. Staramy się, pomimo złożoności materii, zrobić jak największy postęp z Turcją. Jest to pozytywny program i staramy się umieścić negocjacje akcesyjne z powrotem na właściwych torach.

Na tym polega siła Unii Europejskiej. Nie uważam, aby obecny kryzys był pierwszym ani ostatnim. Prawdopodobnie jest jednym z najpoważniejszych. Ale to nie oznacza, że Unia może zajmować się tylko sama sobą. Jeśli to zrobi, jeżeli będzie ignorować to, co dzieje się na zewnątrz, stanie się nieistotna.

Pomimo tego nie mówi się o rozszerzeniu Unii o Białoruś lub Ukrainę w dającej się przewidzieć przyszłości. Czy nie powinniśmy przynajmniej bardziej intensywnie działać na rzecz liberalizowania polityki wizowej?

Powinniśmy przyspieszać wszystko to, co pomogłoby tym krajom stopniowo zrealizować ich europejskie aspiracje. Powinniśmy wspierać wszystkie reformy, które z jednej strony byłyby dobre dla tamtejszych społeczeństw, z drugiej zaś przybliżały owe kraje do Unii Europejskiej. Przede wszystkim nie powinniśmy unikać innowacyjności, kreatywności i pryncypialności w naszym myśleniu o tym, jak przezwyciężyć obecny kryzys zaufania w Europie. Nie powinniśmy też unikać stosowania takiego podejścia w kwestii polityki sąsiedztwa i rozszerzenia.

Rozszerzenie i polityka sąsiedztwa nigdy nie były częścią problemu. Mylne i błędne jest łączenie niektórych obecnych problemów z rozszerzeniem. Polityka rozszerzenia i sąsiedztwa, rozciąganie przez Unię Europejską swych wartości i rozwiązań regulacyjnych na sąsiadów zawsze było sposobem radzenia sobie z problemami i tak też musi być tym razem.

Co dalej z liberalizacją polityki wizowej?

Liberalizacja polityki wizowej jest częścią procesu i robimy w tej kwestii postępy. Jeśli spojrzymy na Ukrainę i Mołdawię, to mamy konkretny plan działań. Obydwa kraje wypełniają swoją część zobowiązań, a my będziemy gotowi, gdy nadejdzie drugi etap. Wówczas nastąpi ruch bezwizowy. W międzyczasie myślimy o stworzeniu mapy drogowej dla ruchu bezwizowego Gruzinom, rozpoczęliśmy rozmowy na temat umowy o ułatwieniu dostępu wizowego z Azerbejdżanem i Armenią, zaś władze Białorusi już otrzymały od nas ofertę. To bardzo szczera oferta – propozycja, aby rozpocząć negocjacje nad darmowymi wizami i ułatwieniami wizowymi dla Białorusinów, aby mogli mieć łatwiejszy wjazd na teren Unii Europejskiej. Wielka szkoda, iż mimo naszych ponawianych wezwań białoruskie władze zdają się mieć odmienne zdanie na temat tego, czego chcą Białorusini i co leży w ich interesie.

Czy nie moglibyśmy zrobić tego jednostronnie? Przecież moglibyśmy uprościć procedury i zmniejszyć koszty otrzymania wizy dla tych, którzy chcieliby dostać się na teren UE?

Moglibyśmy to zrobić, ale tylko do pewnego stopnia. Wspólna polityka wizowa nie pozwala państwom członkowskim UE na całkowitą samodzielność. Wraz z pracującą ze mną w Komisji Cecilią Malström wysłaliśmy niedawno pismo do wszystkich ministrów spraw wewnętrznych i zagranicznych państw członkowskich. Było to wezwanie do wykorzystania możliwości polityki wizowej do indywidualnego, barterowego podejścia w relacjach z tymi krajami. Tak zwany Kodeks wizowy może ułatwić grupom obywateli białoruskich wjazd do strefy Schengen.

Czy tak się rzeczywiście stanie?

Miejmy nadzieję, że tak się stanie – dla dobra Białorusinów.

***

Rozmowa odbyła się podczas spotkania  Wrocław Global Forum 2011.

Spisał i przetłumaczył Krzysztof Mroczkowski

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa