Patriotyzm jako „liberalna przyjemność”
(komentarz do tekstu Wojciecha Przybylskiego Co dalej z patriotyzmem przyszłości?) Wojciech Przybylski w tekście Co dalej z patriotyzmem przyszłości? w swoich rozważaniach nad polskością odwołuje się do liberalnego rozumienia patriotyzmu, które prezentuje Marcin Król w […]
(komentarz do tekstu Wojciecha Przybylskiego Co dalej z patriotyzmem przyszłości?)
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że patriotyzm zostaje tutaj sprowadzony do rangi prywatnego sentymentu, „liberalnej przyjemności”, którą możemy delektować się w zaciszu naszej prywatności. Da się w tym niewątpliwie rozpoznać typową liberalną strategię rozwiązywania – a raczej: neutralizowania – kontrowersyjnych kwestii politycznych. Chodzi oczywiście o prywatyzację: przesuwanie problemów drażliwych z obszaru dyskursu publicznego w obszar prywatności. To działanie ma spełniać jeden z kluczowych celów (jeśli nie najważniejszy), jakie stawia sobie liberalizm: chronić jednostkę przed groźnymi dla niej konsekwencjami konfliktów między wykluczającymi się politycznymi perspektywami. Aby było to możliwe, życie polityczne musi zostać oczyszczone z treści ideologicznych, do których zaliczają się przecież także spory o patriotyzm.
Jednak polityka jest w istocie sporem ideowym. Także liberalizm – co niejednokrotnie podkreślali jego konserwatywni i komunitarystyczni krytycy, jak choćby Michael Sandel czy Alasdair MacIntyre – jest pewną propozycją ideologiczną. Dlatego właśnie postulowany w tekście wymóg neutralności w kwestii patriotyzmu i „ucięcie” dyskusji w tym temacie poprzez wspomnianą „sentymentalizację”, jest tak naprawdę zakulisowym ustanowieniem panowania jego liberalnej wersji…
Opisywane przez Przybylskiego przetransformowanie patriotyzmu z „tradycyjnego obowiązku” w „liberalną przyjemność” można również – jak mi się wydaje – odczytać także jako tegoż patriotyzmu trywializację. Dokonuje się ona właśnie poprzez odebranie mu statusu zobowiązania. Tradycyjnie pojmowany patriotyzm jest postawą zakładającą, że obiekt mojej, jeśli wolno tak mi się wyrazić, „politycznej miłości” – miasto, region, państwo itp. – stanowi pewne większe i ponadindywidualne dobro, które, w określonych sytuacjach, powinienem przedłożyć ponad moją osobistą korzyść. To natomiast wiąże się z poświęceniem, niekiedy nawet heroicznym. Jednakże opisywana liberalna transformacja patriotyzmu jest całkowicie zrozumiała na gruncie doktryny, która dobro jednostki przedkłada ponad dobro politycznej wspólnoty, a w konsekwencji – jej uprawnienia nad jej obowiązki.