[OPINIA] Śmierć w Przewodowie. Rosja ponosi odpowiedzialność za blisko sto ataków rakietowych na Ukrainę

Rakiety lub odłamki pocisków przeciwlotniczych, które trafiły w terytorium Polski i zabiły dwie osoby w przygranicznej miejscowości, postawiły kraje NATO w stan gotowości.


Wiedzieliśmy, że taka sytuacja może mieć miejsce i że trzeba zachować zimną krew, a mechanizm konsultacyjny Sojuszu zawarty w artykule 4. jest w takich sytuacjach – gdy nie wiadomo jeszcze zbyt wiele o wybuchach – najwłaściwszą odpowiedzią ze strony NATO. Polski rząd dobrze zrozumiał tę część protokołu kolektywnego bezpieczeństwa.

Podczas gdy ambasadorowie będą zwoływać spotkania i badać dalej ten incydent, kraje NATO muszą znaleźć odpowiedź na to, co jeszcze można zrobić, aby zniechęcić Rosję do podnoszenia stawki w wojnie z Ukrainą, która z czasem może przynieść kolejne ofiary w krajach NATO graniczących z Ukrainą.

Po pierwsze, to Rosja ma odpowiedzieć za atak, który doprowadził do tej tragedii. To Moskwa wraz z podporządkowanym jej władzami z Mińska muszą się tłumaczyć, zamiast rzucać niedorzeczne oskarżenia o prowokacji.

NATO musi zademonstrować wobec Moskwy, że jest w stanie odpowiedzieć – gdyby zaszła potrzeba – siłą, a póki co przy pomocy sankcji, by jednocześnie przeciwdziałać rosyjskiej dezinformacji nie tylko przy pomocy słów, ale demonstrując zdolność do działania.

Rosja ma sprawdzone sposoby na spychanie odpowiedzialności na innych. W wojnie na gesty, minister Ławrow wymierzył już uprzedzająco pierwszy cios i nazwał incydent “prowokacją”. Tak jak to zrobił też w sprawie Skripala w typowo rosyjskim stylu zaprzeczania przez oskarżenie “nie-wiadomo-kogo”.

Tymczasem trzeba pamiętać i przypominać, że to Rosja ponosi odpowiedzialność za zniszczenia i śmierć w tej niewypowiedzianej wojnie przeciwko europejskiemu sąsiadowi.

Po drugie, NATO powinno zwiększać pomoc wojskową Ukrainie, dając jej więcej systemów obrony powietrznej, a także broni precyzyjnej jeszcze większego zasięgu. Kijów powinien mieć wszelkie narzędzia do niszczenia kolejnych składów amunicji lub systemów ofensywnych armii rosyjskiej używanych przeciwko Ukrainie, które rozmieszczone są wokół linii frontu. Im więcej ich zniszczy, tym mniej z nich będzie zagrażać krajom NATO.

Ukraina i Zachód będą dalej narażone na terrorystyczne praktyki Rosji, ale właśnie teraz powinny działać tym intensywniej, by zniweczyć destrukcyjny potencjał zagrażający nam wszystkim.

Rosyjska broń dalekiego zasięgu wymierzona głównie w elektrociepłownie i instalacje energetyczne jest coraz bardziej nieprecyzyjna i będzie powodować coraz więcej ofiar cywilnych na Ukrainie. Lepiej, żeby te zasoby zostały zniszczone jak najszybciej, jeszcze zanim zostaną użyte.

Po trzecie, należy pamiętać, że w tym samym dniu – do czasu incydentu w Polsce – miało miejsce blisko 100 ataków rakietowych na Ukrainę. Była to celowa próba zastraszenia społeczeństwa ukraińskiego, które znosi straszliwe trudy wojny i nadchodzącej zimy.

W tej sytuacji kraje NATO powinny podwoić pomoc Ukrainie w naprawie jej krytycznej infrastruktury i dostarczyć środki zaradcze tam, gdzie to najbardziej konieczne. Generatory prądu, sprzęt grzewczy i sprzęt do naprawy ukraińskiego systemu energetyki jest tak samo ważny jak sprzęt wojskowy. Temperatura w Ukrainie już teraz spada poniżej zera, a zima jeszcze się nie zaczęła.

Wreszcie wszyscy powinniśmy obserwować trwający szczyt G20, na którym Putin się nie pojawił, a minister Ławrow z uwagą słuchał prezydenta Zełenskiego, który wymieniał warunki pokoju, których dzisiejsza Rosja nie jest w stanie spełnić. Tuż po wypowiedzi Zełenskiego, Moskwa odpowiedziała rakietami.

Wczorajszy tragiczny rozwój wypadków szczególnie w Ukrainie – ale też ofiary śmiertelne w Polsce – jest okazją, by przywódcy G20 wywarli presję na Rosję i potępili jej zbrodnicze działania.

Nie do pomyślenia jest, aby jakiekolwiek państwo odmówiło dziś wsparcia Ukrainie.


Wojciech Przybylski – redaktor naczelny Visegrad Insight i prezes Fundacji Res Publica.

Fot.  Jeff Kingma / Unsplash.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa