O współczesnych Malinowskich

Ostatnie kilka stuleci to epoka permanentnej eksploracji. Nie zawsze podróże stawały się jednak inspiracją do opisywania odkryć. Z opisywania życia nowo odkrytych tubylców wynikały zaś różne rzeczy i zjawiska. Bronisław Malinowski, obserwując autochtonów na Nowej […]


Ostatnie kilka stuleci to epoka permanentnej eksploracji. Nie zawsze podróże stawały się jednak inspiracją do opisywania odkryć. Z opisywania życia nowo odkrytych tubylców wynikały zaś różne rzeczy i zjawiska. Bronisław Malinowski, obserwując autochtonów na Nowej Gwinei, stworzył dzieło podnoszące tematykę uniwersalną. Wprowadził też wyraźne rozróżnienie między „dzikimi” a „nami”.

Współcześni antropolodzy nie są w tej sprawie tak kategoryczni jak autor Życia seksualnego dzikich. Niżej podpisany osobiście pamięta francuski dokument wyświetlany na uniwersyteckich zajęciach z antropologii kulturowej. Afrykańskie zwyczaje religijne były tam zestawione z pielgrzymką do Częstochowy. Okazało się, że zwyczaje, które znałem od dziecka, mogą być identycznym obiektem badań jak zwyczaje z dalekich krain.

Festyn w Prabutach, (CC BY 2.0) by Tomasz Przechlewski

Najsłynniejszym polskim podróżnikiem minionego stulecia był według jednych Tony Halik, według innych – Ryszard Kapuściński. Przychylę się do tego drugiego wyboru. Kapuściński pisał zresztą nie tylko o Afryce i Ameryce Południowej czy też o gigantycznym imperium radzieckim. Był też autorem zbioru Busz po polsku. Na polskiej prowincji urodził się i wychował, niemniej umiał spojrzeć na wspomnianą problematykę w sposób świeży. Od dawna zresztą jawi się potrzeba nowego opisania Polski prowincjonalnej – nie uczyniły tego wszak ani mistyczne kawałki Olgi Tokarczuk, ani opowiadania Andrzeja Stasiuka, ani filmy Andrzeja Barańskiego. Kultura współczesnej Polski jest kulturą kilku wielkich (jak na polską skalę) miast, a liczba ciekawych zjawisk na prowincji jest podobno niewielka. Jest to jednak stereotyp. Autorzy książki Stan i zróżnicowanie kultury wsi i małych miast w Polsce. Kanon i rozproszenie wydanej w 2011 roku przez Narodowe Centrum Kultury wyruszyli śladami Malinowskiego, badać współczesnych „dzikich” żyjących w sposób niezrozumiały dla przeciętnego spacerowicza z warszawskiego Nowego Światu.

Odkrywcy

Autorzy wspomnianego dzieła to naukowcy, badacze i dziennikarze – osoby posługujące się różnymi metodologiami i myślące w odmienny sposób. Łączy ich jedno: opuszczają Warszawę i przybierają pozę odkrywców. A „kraj za miastem” jest ciekawy. Ludzie nie chodzą tam do teatrów, ale na festyny. Narzekają, że się nic wokół nie dzieje, nie bardzo wiedzą, jaka jest ich tożsamość kulturowa, a w ogólności otaczająca ich przestrzeń jest mniej lub bardziej udolną kopią wielkomiejskiej. Autorzy patrzą z góry na badane obiekty. Ten styl nie zaskakuje – bardzo często bowiem spotykamy się z poglądem uznającym tubylców za gorszych – miejsce Afrykanów z Konga i Indian z Oklahomy zajęli po prostu mieszkańcy Kobióra, Chęcin czy Okuninki.

Na wsi i w małych miasteczkach mieszkają „Inni”. Ci „Inni” interesują się czymś zupełnie innym, inaczej jedzą, a ich domy wyglądają obco – tak przynajmniej myśli wielu badaczy. Mniejsza o to, że jest to potworne uproszczenie. Po co w takim razie przedstawiciele wyższej cywilizacji udają się na wyprawy badawcze? Sam Ryszard Kapuściński pisał w Lapidarium VI, cytując kaukaskie badania Galiny Starowojtowej, że kontakt z „Innym” grozi stresem.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa