MILWICZ: Młodzi sami nie uratują planety

Nie uratujemy świata zdjęciem koali na swoim Twitterze czy noszeniem przy sobie metalowej słomki


Gdy w grudniu tytuł Człowieka Roku magazynu „Times” otrzymała Greta Thunberg, światu trudno było już zaprzeczyć sile ruchu, który zapoczątkowała młoda Szwedka. W tym momencie nawet osoby sceptycznie nastawione wobec Grety nie mogą dyskutować ze znaczeniem, jakiego nabrał Młodzieżowy Strajk Klimatyczny(ze szwedzkiego Skolstrejk för klimatet). Rozpoczęty w 2018 r. ruch jest obecny na wszystkich kontynentach i przybiera różne formy, od marszów, przez panele dyskusyjne, po bojkoty firm o zasięgu globalnym.

20 września 2019 r. uczniowie zamiast iść do szkół, wyszli na ulice. Według Agance France Presse tego dnia strajkowano w ponad 100 miastach, a w samych Niemczech zorganizowano 500 wydarzeń o tematyce ekologicznej. W Nowym Jorku w proteście wzięło udział 1,8 tys. szkół i około miliona uczniów wraz z rodzicami. Młodzi pokazali tym samym, że chcą mieć wpływ na przyszłość planety, nie godzą się na odbieranie im przyszłości przez głowy państw i zarządy globalnych przedsiębiorstw przemysłowych.

Biorąc udział w protestach, poznałam różne opinie na temat strajku wśród moich rówieśników. Zachęcając kolegów ze szkoły, by poszli ze mną, często spotykałam się z odpowiedzią, że to nic nie zmieni lub że polityka ich nie interesuje. Wiele osób poszło raczej pod presją grupy koleżeńskiej czy klasy niż z potrzeby walki o środowisko. Wyklarowały się dwie grupy: osób kompletnie protestem niezainteresowanych i tych, dla których obecność na strajku była obowiązkowa. Jednak czy to znaczy, że druga grupa zrobiła dla klimatu dużo więcej niż pierwsza?

Uczniowie organizujący wydarzenia dbają o to, by strajk pozostał apolityczny, bowiem dotyczy każdego mieszkańca Ziemi, niezależnie od światopoglądu czy preferencji partyjnych. Większość rządów państw i korporacji nie dyskutuje już z faktem, że ludzie przez ostatnie dekady doprowadzili Ziemię do opłakanego stanu. Strajkujący bronią swojego ruchu przed udziałem polityków, próbujących wykorzystać strajk dla promocji siebie samych.

Strajk przybiera różne formy. Najpopularniejszą są rozgrywające się w konkretnym dniu, na całym świecie Marsze dla Klimatu. W wielu środowiskach młodzieżowych stanowią już wręcz wydarzenie kulturowe. Obecność na strajku klimatyczny na wiosnę było wręcz obowiązkowa, Must-Have każdego, kto chce uchodzić za osobę na czasie. Jednak na marcowym strajku w Warszawie dało się zauważyć, że angażowały się głównie licea ogólnokształcące zajmujące wysoką pozycją w Rankingu „Perspektyw”. Liczna reprezentacja przyszła z takich liceów, jak Narcyzy Żmichowskiej czy Aleksandra Fredry, szkół uważanych powszechnie za dobre i wspierające zaangażowanie młodych w sprawy społeczne. Próżno było szukać dużych grup z techników czy zawodówek. Czy tylko uczniowie topowych szkół, zazwyczaj pochodzący z dobrych domów, są zainteresowani sprawami klimatu?

Strajk organizuje młodzież już ze zbudowaną świadomością obywatelską i wpojonymi odruchami angażowania się w akcje społeczne, które wynieśli z domu. Udział biorą często młodzi aktywiści. Tak było w moim przypadku. Zawsze mnie uczono, by działać w imię tego, w co wierzę, i dlatego oczywiste dla mnie było zaangażowanie się w strajk. Na protesty przychodziło też wiele osób ze szkół niepublicznych, znanych wcześniej z brania udziału w społecznych akcjach, takich jak Czarny Protest.

Dodatkowo wiosną, zainspirowane strajkiem, młodzieżowe oddziały partii i organizacje pozarządowe organizowały cyklicznie akcje sprzątania lasów czy panele o tematyce segregacji śmieci. Popularna stała się też idea foodsharingu. Wszystko to bardzo dobrze wygląda na stronach internetowych, ale czy te działania w ramach Młodzieżowego Strajku Klimatycznego przyniosą globalne skutki?

Na pewno Greta Thunberg została wykreowana na światową liderkę walki o klimat, a na całym świecie w inicjatywach społecznych biorą udział coraz młodsi obywatele. Niezależnie od kraju, bawią kreatywne banery noszone przez uczestników i cieszą tłumy nastolatków na ulicach idących pod jednym hasłem. Rozważania, ilu z nich stara się na co dzień nie wyrzucać jedzenia czy ograniczać kupowanie plastiku, nie zajmują już ani telewizji relacjonujących protesty, ani gazet zachwyconych liczbą strajkujących.

Pytanie więc, czy jesteśmy świadkami narodzin nowego pokolenia społeczeństwa obywatelskiego? Pozostaje ono ideałem, o którym wielu marzy, jednak gdy przekłada się go na rzeczywistość, to oczekiwania nie są zbyt wielkie i często sprowadzają się jedynie do aktu wyborczego. Euforia, jaka zapanowała po osiągnięciu ponad 60 proc. frekwencji wyborczej, dobrze to obrazuje. Jak z tej minimalistycznej perspektywy wygląda nowe pokolenie?

W ostatnich wyborach parlamentarnych, które odbyły się parę tygodni po ostatnim Strajku Klimatycznym, w głosowaniu wzięło udział 46,4 proc. osób w wieku 18-29 lat, co jest niewielkim spadkiem w stosunku do wyborów sprzed 4 lata temu. Pamiętajmy jednak, że wielu uczestników strajku to wciąż osoby niepełnoletnie. Dopiero następne wybory pokażą, czy strajk zaszczepił u młodych obywatelskie odruchy.

W warszawskich szkołach średnich w roku szkolnym 2019/20 uczy się ok. 80 tys. osób. Na Facebooku marcowy strajk zgromadził ponad 50 tys. zainteresowanych. Jednak protesty powoli już wzbudzają coraz mniejsze zainteresowanie wśród młodych, stały się czymś zwyczajnym, a niektórych nawet nużą. Kiedy rozmawiam z rówieśnikami, właśnie takie nastroje daje się odczuć. Czy jednak Młodzieżowy Strajk Klimatyczny nadal może zmienić świat?

Walka młodych o środowisko nie powinna ograniczać się do wyjścia na marsz raz na kwartał i udostępniania w mediach społecznościowych informacji o kolejnym gatunku zwierząt, który jest na granicy wyginięcia. Nie uratujemy świata zdjęciem koali na swoim Twitterze czy noszeniem przy sobie metalowej słomki.

Strajk spełnił jedną ze swych funkcji, jaką było zwrócenie uwagi mediów i zwykłych ludzi na problemu klimatu, i zaangażował młodych z całego świata. Nie można jednak zapominać o pozostałych pięciu głównych postulatach Strajku, bo to one mogą zwiększyć świadomość ekologiczną i społeczną w obecnym i przyszłych pokoleniach.

Stawianie na edukację klimatyczną i powołanie odpowiednich komisji rządowych do spraw klimatu, to kroki mogące do tego się przyczynić. Ważne są również działania na rzecz środowiska, podejmowane przez wielkie koncerny i firmy.
Nie obejdzie się bez wyglądania poza Polskę i Europę. To w Azji produkuje się obecnie najwięcej śmieci. Nie są to jednak odpady komunalne, ale przemysłowe. Zanieczyszczenia rzek, gigantyczne wysypiska elektrośmieci i największe szwalnie to krajobraz Azji słynącej dotychczas z bogatej kultury i naturalnego piękna masywów górskich i stepów. Spośród dziesięciu najbrudniejszych rzek na świecie aż osiem znajduje się w Azji, a kontynent ten odpowiada również za większość plastiku znajdującego się w oceanach.

W marcowym Młodzieżowego Strajku Klimatycznego udział wzięły tylko cztery państwa azjatyckie. Były to Indie, Bangladesz, Japonia i Korea Południowa. Zabrakło Chin, Wietnamu i Indonezji, w których produkuje się ogromne ilości odpadów, np. tekstylnych. Udział Azji w walce o klimat może być kamieniem milowym w próbie ratowania planety.
Narodzony z determinacji młodzieży strajk musi teraz zaangażować wielkich tego świata – polityków, państwa i kontynenty – i razem z nimi próbować uratować nasze jedyne miejsce do życia. Nie mamy planety B.

Wiktoria Milwicz – uczennica warszawskiego liceum, aktywistka.

Fot. Intothewoods7 via Wikimedia (CC BY-SA 4.0)

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa