Kryzys żywnościowy jako strategia wojenna

W najbliższej przyszłości państwa rozwijające się mogą mierzyć się z rosnącym kryzysem głodu w związku z agresywną polityką Rosji. Międzynarodowa reakcja wciąż jest znikoma.


Moskwa, która wciąż ponosi porażki na froncie, musi szukać nowych metod prowadzenia wojny. Właśnie przymierza się do niszczenia ukraińskich plonów. Celowa taktyka głodzenia nie jest nowa. W latach 1932–1933, brytyjski dziennikarz Gareth Jones, ukazał zachodniej opinii publicznej prawdę o Wielkim Głodzie w Ukrainie. A jednak Stalin konsekwentnie utrzymywał relacje handlowe i stosunki z państwami europejskimi.

Groźba militaryzacji w Europie przysłoniła śmierć głodową milionów Ukraińców. Skutki II wojny światowej pozwoliły komunistom uniknąć odpowiedzialności i zakryć horror ludobójstwa w Ukrainie na kolejne dekady. Jednak strategia głodowa jako broń pozostała w świadomości rosyjskich elit politycznych.

Stare, wypróbowane metody

Nie zaskakuje zatem, że Rosjanie ponownie korzystają z żywności jako narzędzia zdradliwych gier geopolitycznych. W tymczasowo zajętych regionach, wojsko plądruje zbiory ukraińskich rolników, rosyjska flota czarnomorska blokuje porty ukraińskie, a armia kontynuuje niszczenie silosów zbożowych w pobliżu stref walki.

Profesor Timothy Snyder, twierdzi, że rosyjski plan nie jest przypadkowy. Według niego, Kreml ma trzystopniową strategię w tej dziedzinie. Po pierwsze, chodzi o odcięcie Ukrainy od eksportu poprzez blokadę morską. Drugą płaszczyzną jest zwiększanie liczby oraz skali kryzysów uchodźczych w Unii Europejskiej w związku z kryzysem żywnościowym w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Trzecim elementem jest rosyjska propaganda i narracja polityki historycznej.

Skutki tej wojny widać już we Wschodniej Afryce i Azji Zachodniej. Stabilność Europy zależy od reakcji Unii Europejskiej i NATO wobec rosnącego regionalnego kryzysu żywnościowego, który już teraz prowadzi do powstawania globalnego problemu.

Rosyjski przekaz dotyczący blokady morskiej wydaje się jasny: „znieście sankcje, zakończymy blokadę portów ukraińskich”. Jednak Moskwa nie daje żadnych gwarancji. Postępowanie Rosji jest cyniczne i sprytne. Moskwa twierdzi, że posiada broń znacznie potężniejszą od rakiet: pszenicę, kukurydzę, jęczmień… Powtarzające się oświadczenia Rosji dotyczące braku bezpieczeństwa żywnościowego i propozycja otwartych korytarzy morskich dla transportów zboża nie mogą być traktowane jako nic innego niż kamuflaż ostatecznych celów Rosji.

Kłamliwa narracja

Nadchodząca niepewność żywnościowa jest wynikiem nieprowokowanej agresji Rosji na Ukrainę. To jedyny powód i jedyna przyczyna. Godne uwagi jest przedostanie się narracji rosyjskiej do zachodnich mediów. Jej głównym przekazem jest przedstawienie sankcji jako zagrożenia dla światowego łańcucha dostaw żywności – ich zniesienie miałoby być nieuniknionym scenariuszem. Taka narracja jednak jest z gruntu fałszywa i niebezpieczna. Jak słusznie zauważył zastępca sekretarza generalnego NATO Mircea Geoană: „pomysł, że groźba głodu wynika z sankcji nałożonych na Rosję… jest rażącym kłamstwem”.

Ukraina jest światowym eksporterem zbóż i zajmuje centralną pozycję na światowym rynku żywności. Rosja nie mogła być nieświadoma, że zniszczenie ukraińskich zbiorów pociągnie za sobą globalne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Ostatnie szacunki FAO sugerują, że blokada ukraińskiej żywności może spowodować wzrost cen o 8–22%. Znaczenie zbóż dla wszystkich łańcuchów dostaw żywności jest oczywiste. Dżibuti, Mauretania, Oman, Tunezja, Liban i Erytrea są w dużym stopniu uzależnione of importu pszenicy właśnie z Ukrainy. Do tej pory wojna naraziła ich podstawowe potrzeby humanitarne na poważne niebezpieczeństwo.

Dyrektor wykonawczy Światowego Programu Żywnościowego ONZ ostrzega, że jeżeli porty w regionie Odessy nie zostaną otwarte będzie to bezpośrednie wypowiedzenie wojny światowemu bezpieczeństwu żywnościowemu i spowoduje głód, destabilizację oraz masową migrację na całym świecie.

Ile można ukraść?

Pomimo nadchodzącej fali głodu, rakiety RFA celowo ostrzeliwują ukraińskie farmy, silosy zboża, niszczą narzędzia rolnicze. O ironio, kontrolowane przez państwo rosyjskie agencje prasowe z dumą informują, że skradzione wiśnie z Melitopola mają być sprzedawane na Krymie lub że chersońskie zboże jest teraz transportowane do rosyjskiego regionu Krasnojarska w celu uzupełnienia zapasów żywności.

Według ukraińskich raportów, okupanci ukradli już 500 tys. ton zboża. Pomiędzy kwietniem i czerwcem, 28 statków zostało załadowanych ukraińskim zbożem. Statki transportują skradzioną żywność do portów w Turcji, Syrii, Libii i Libanie. Rosja czerpie zyski, zamieniając żywność w broń i nie ponosi za to odpowiedzialności.

Świat nadal nie reaguje. Ukraińska pszenica ma kluczowe znaczenie dla krajów Azji i Afryki. Czy możemy oczekiwać tu dobrej woli ze strony Moskwy? Czy kraj, który nie przestrzega podstawowych praw człowieka na własnym podwórku, zwraca uwagę na potrzeby krajów trzecich? To wszystko są pytania retoryczne.

Rosję należy pozbawić możliwości korzystania z żywności jako broni. Dotychczasowe rozwiązania wydają się symboliczne. Majowe spotkanie prezydenta Egiptu Abd al-Fattaha as-Sisiego z prezydentem RP Andrzejem Dudą w sprawie żywności zakończyło się bezowocnie. Wysiłki w zakresie tranzytu poprzez Rumunię, w tym tranzyt zbóż w regionie Dunaju, nie zastąpią zdolności przewozowej ukraińskich portów morskich (które przed 24 lutego wyeksportowały około 90% zbóż z Ukrainy). Nie ma potrzeby wspominać o deklaracjach wzywających Rosję do natychmiastowego zniesienia blokady portów morskich Stanów Zjednoczonych.

Rozwiązanie musi zatem przyjść od strony Kijowa i państw NATO w regionie Morza Czarnego z Turcją na czele. Jedno z nich zaproponował rumuński minister spraw zagranicznych, który wezwał sojuszników do utworzenia „niebieskiego korytarza” (bezpiecznej drogi morskiej dla statków handlowych).

Nie ma czasu do stracenia. Unia i NATO muszą podjąć bardziej zdecydowane działania. Tymczasem nadal nie przedstawiły wizji w tym zakresie ani planów zabezpieczenia Morza Czarnego dla transportu ukraińskiego zboża. Sytuacja na światowym rynku żywnościowym staje się krytyczna.


Bohdan Bernatskyi jest starszym wykładowcą  ​​Senior Lecturer in International Law at the National University of Kyiv-Mohyla Academy and Ostroh Academy oraz Future of Ukraine Fellow w programie Visegrad Insight, Fundacji Res Publica.

Artykuł powstał w ramach programu współpracy między głównymi tytułami prasowymi w Europie Środkowej prowadzonego przez Visegrad Insight w ramach Fundacji Res Publica. Opublikowany w Visegrad Insight https://visegradinsight.eu/ukraine-russia-food-crisis/.

© Visegrad Insight © Fundacja Res Publica

Tytuł, lead, śródtytuły, skróty pochodzą od redakcji.

Fot. Max Böhme / Unsplash.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa