Kontra: Tamga (Azerbejdżan)

Azerbejdżańskie czasopismo „Tamga” nosi podtytuł „almanach literacki”, choć we wstępie do pierwszego numeru redaktor naczelny Rustam Gusejnow zapowiada, że będzie ono poświęcone literaturze, kulturze, psychologii i sztuce. Cztery pierwsze wydania tej obietnicy nie spełniają – […]


Tamga4Azerbejdżańskie czasopismo „Tamga” nosi podtytuł „almanach literacki”, choć we wstępie do pierwszego numeru redaktor naczelny Rustam Gusejnow zapowiada, że będzie ono poświęcone literaturze, kulturze, psychologii i sztuce. Cztery pierwsze wydania tej obietnicy nie spełniają – lwią część ich zawartości wypełniają opowiadania, fragmenty powieści i wiersze. Zaledwie uzupełnienie stanowią wywiady z ludźmi kultury (reżyserami, pisarzami, plastykami, fotografami), proza podróżna (stała rubryka „Klub podróżników”) oraz „Aforyzmy filozofów z czajchany” (w tłumaczeniu czajchana to zwyczajna herbaciarnia, ale w Azerbejdżanie i dużej części Orientu jest ona rodzajem klubu, do którego się wpada, żeby spotkać znajomych i spędzić czas, miejscem integracji lokalnej męskiej społeczności).

Redakcja ma ambicje, aby wydania „Tamgi” były tematyczne. W numerze pierwszym, kryterium doboru materiałów była, według deklaracji naczelnego, „zasada maksymalnego odbicia emocji bohaterów [literackich] i właściwego im zachowania w najbardziej niezwykłych sytuacjach”. Tematem numeru drugiego były po prostu emocje, trzeciego – młodzież, natomiast czwartego – społeczeństwo. Tak ogólne pojęcia klucze stały się jednak wytrychami, które pasują do wszystkich drzwi. W efekcie, większość tekstów odpowiada założeniom każdego z numerów.

Utwory literackie, niezależnie od przynależności gatunkowej (science fiction, mały realizm itp.), opowiadają w większości o współczesnym Azerbejdżanie, ukazując, nieraz w krzywym zwierciadle, zmiany tamtejszej obyczajowości. W świetnej noweli W ostatnią drogę Azera Szirinowa (nr 3/2012) krewni zmarłej wynajmują zawodową płaczkę za 100 manatów (około 100 euro), bo płaczki za 50 „nie wniosą tyle tragizmu”. W anonimowym opowiadaniu Dzień z życia małego człowieka (nr 1/2012) poznajemy feudalne stosunki panujące w typowym azerbejdżańskim biurze. W „antyutopii” Farida Afszara Kosmici w Baku (nr 2 i 3/2012) – powolną erozję starej struktury społecznej, opartej na lojalności klanowej.

Poziom tekstów jest zróżnicowany. Utwory autorstwa Aleksandra Hakimowa, najlepszego azerbejdżańskiego twórcy science fiction, doceniliby czytelnicy także w innych krajach, ale spora część opowiadań sprawia wrażenie literackich wprawek, pisanych przez uzdolnionych licealistów. Wywiady noszą z kolei – ponad dwie dekady od rozpadu ZSRR – piętno sowieckiego postrzegania artystów jako funkcjonariuszy ideologicznej machiny państwa. Rozmowę Mehtiego Alego z pisarzem Igorem Rewwą (nr 3/2012) kończy pytanie, jakie ten miałby życiowe wskazówki dla młodzieży (całej, nie tylko piszącej), co przywodzi na myśl słowa Stalina o „inżynierach ludzkich dusz”. Rozmowa z plastykiem Wasią Łożkinem (nr 4/2013,), zaczyna się z kolei od passusu: „Od czegóż by tu zacząć? Nasze spotkanie można byłoby wtłoczyć w klasyczne koleiny. Najbardziej politycznie poprawne i oficjalne. Usiądę więc w odprasowanym garniturku, profesjonalnie mikrofon włączę i zacznę pytania wzorcowo-poznawcze zadawać . A Pan będzie mi dawać odpowiedzi. […] Tylko że Wasia Łożkin jest nader ciekawym człowiekiem. Żywym. Tak więc, panie Łożkin, zrobimy tak. Porozmawiamy od serca o bebechach. Bez ceremonii”. Autor wywiadu próbuje odciąć się w ten sposób od typowej dla dziennikarstwa w tamtej części świata sztampy, ale najpierw sam tę sztampę przywołuje – najpewniej po to, by uniknąć zakłopotania czytelników, przywykłych do rytualnego charakteru rozmów z „ciekawym człowiekiem”.

„Tamdze” sporo można zarzucić. Obok – o czym była przed chwilą mowa – zróżnicowanego poziomu tekstów, także miszmasz, jaki tworzą. W efekcie poszczególne numery sprawiają wrażenie niepoukładanych, bez myśli przewodniej ani głębszej refleksji. Rażą pretensjonalne wstępniaki naczelnego oraz pompatyczne deklaracje w rodzaju: „Witamy Was na platformie, której celem jest pomoc ludziom nieobojętnym wobec kultury w przyswojeniu nowych wiadomości i uformowaniu artystycznego smaku” (ze strony internetowej pisma). A jednak warto się „Tamdze” przyglądać i trzymać kciuki, by rosła wraz z redaktorami i autorami. To bodaj pierwszy w Azerbejdżanie tołstyj żurnal o takich ambicjach i takim – jednak – rozmachu, idący do tego nieco pod prąd polityki kulturalnej państwa (ukazuje się wyłącznie w języku rosyjskim, unika jakichkolwiek odwołań do idei narodu czy konfliktu z Armenią). Wśród nazwisk młodych, debiutujących autorów przewijają się postaci o znacznym dorobku, w rodzaju cenionego reżysera Szamila Alijewa czy poety i tłumacza Rowszana Sananoglu, którzy, jak należy sądzić, sami w ten projekt wierzą. Dobrze rokuje też zainteresowanie sąsiadami, czego przykładem jest, oprócz wyboru zrozumiałego także dla nich języka, poświęcenie pierwszego tekstu w rubryce „Klub podróżników” Tbilisi, a jednego z kolejnych – kazaskiemu Ałmaty.

Skąd pochodzi nazwa pisma? Tamga to znak plemienno-rodowy u dawnych koczowniczych ludów Eurazji. Oznaczano nim swoją własność (bydło, uzbrojenie), ale także mogiły. W przeciwieństwie do europejskich herbów tamgi były dużo mniej rozbudowane: miały prosty zarys i przypominały pismo runiczne. „Tamga” ma szansę stać się tamgą pierwszych pokoleń twórców, wychowanych w niepodległym Azerbejdżanie.

„Tamga. Almanach literacki”. Ukazuje się w Baku w języku rosyjskim. W całości dostępny jest w Internecie (http://tamganet.com).

„Kontra” to cykl recenzji czasopism idei prowadzony przez redakcję „Res Publiki Nowej”, który powstaje w ramach programu
Partnerstwo Wolnego Słowa finansowanego przez
Fundusz Wyszehradzki

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa