Konkursowy brak ciągłości

Oburza nas sposób, w jaki traktowani są czytelnicy czasopism idei. Programy Operacyjne Ministra Kultury miały uregulować mechanizm redystrybucji środków na rozwój kultury w Polsce. Kilka lat temu spełniały swoje zadanie. Wystarczy jednak porównać coroczne decyzje ministra, […]


Oburza nas sposób, w jaki traktowani są czytelnicy czasopism idei. Programy Operacyjne Ministra Kultury miały uregulować mechanizm redystrybucji środków na rozwój kultury w Polsce. Kilka lat temu spełniały swoje zadanie. Wystarczy jednak porównać coroczne decyzje ministra, żeby zauważyć, że oparta o konkursy polityka kulturalna państwa staje się już swoją karykaturą.

Nie zapewnia ciągłości działań sektora kultury i nie stymuluje rozwoju, za to popycha redakcje do rywalizacji raczej o względy rządzących niż czytelników – największych poszkodowanych.

miasta polka

W ciągu kilku ostatnich lat każde rozstrzygnięcie konkursów Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na wspieranie wydawania czasopism kulturalnych wzbudzało kontrowersje. Liczne apele o ratowanie pism przed upadkiem i listy otwarte, w których postulowano uwzględnienie uznanych tytułów w procedurze odwoławczej, udowadniają, że nadszedł czas na gruntowną przebudowę systemu.

W dzisiejszym systemie kluczowa jest ocena ekspertów. Na podstawie kryteriów zarysowanych w regulaminie każdemu wnioskowi przyznawana jest ocena punktowa. Staje się ona podstawą decyzji Ministra o udzieleniu wsparcia finansowego lub odmowie przyznania dofinansowania danemu tytułowi. Wydawcom, którzy go nie otrzymują,  przysługuje prawo do złożenia odwołania. Minister może je uwzględnić lub odrzucić na podstawie tylko sobie znanych kryteriów. W tej procedurze najbardziej niepokojący jest fakt, że za przyznaną liczbą punktów nie stoi żadne uzasadnienie. Trudno domyślić się, skąd biorą się stosunkowo niewielkie różnice punktowe w ocenie wniosków. Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa duża liczba składanych wniosków uniemożliwia przygotowanie każdorazowego, rzetelnego uzasadnienia odmowy przyznania dofinansowania. Faktycznie, kilku ekspertów  ma zaledwie kilka tygodni na przeczytanie i ocenę ponad 140 wniosków. Braki czasowe i kadrowe nie powinny jednak negatywnie wpływać na transparentność procedury.

W tym roku najwyżej oceniane pismo zdobyło 84,60 punków na 100 możliwych. Pierwsze czasopismo, któremu liczba punktów nie wystarczyła do uzyskania dofinansowania, miało ich 73,80 – do sukcesu zabrakło zaledwie 0,6 punktu. Nic więc dziwnego, że zaraz po ogłoszeniu wyników redakcje, które nie otrzymały dotacji, szukają poparcia dla swojej sprawy u autorytetów i przeciwstawiają ocenę własnych ekspertów ocenie ekspertów ministerialnych. Liczą, że w ten sposób wpłyną na decyzję Ministra i uzyskają dofinansowanie w trybie odwoławczym. Mechanizm konkursowy zmusza więc czasopisma nie tylko do walki o przetrwanie, ale także o reputację, bo w systemie tym wszystkie strony ją tracą.

W 2014 roku w podobnej sytuacji znalazło się kilka czasopism, których poziom merytoryczny w ocenie środowiskowej jest na tyle wysoki, że zdecydowanie zasługuje na finansowe wsparcie Ministerstwa. Zespół Res Publiki Nowej popiera stanowisko redakcji, które znalazły się w trudnym położeniu i zamiast w spokoju tworzyć kolejne wartościowe numery, muszą walczyć o własną wiarygodność. Wydawany przez nas „Magazyn Miasta” nie otrzymał wystarczająco dużo eksperckich punktów, aby uzyskać dofinansowanie, choć od czasu otrzymania dotacji roku temu zbiera coraz więcej głosów uznania ze strony środowiska wydawniczego, akademickiego, eksperckiego i co najważniejsze ze strony samych czytelników, którzy ten tytuł uważają za potrzebny.

Z przykrością stwierdzamy, że zespoły czasopism zajęte nerwowym poszukiwaniem środków finansowych są odciągane od sedna ich działalności: rzetelnej pracy redakcyjnej.

Uważamy jednocześnie, że same listy protestacyjne nie poprawią sytuacji. Przebudowy wymaga bowiem cały system finansowania kultury w Polsce. System ekspercki zawodzi i nie gwarantuje przejrzystej oceny poziomu jakości czasopism. Nie zgadzamy się również na fakt, że decyzje o wsparciu czasopism kulturalnych są rzekomo podejmowane w imię zachowania równowagi politycznej, tak żeby dotację dostali zarówno przedstawiciele lewicowych, jak i prawicowych środowisk.

Jednocześnie jesteśmy przekonani, że rozwiązanie polegające na zwiększeniu liczby ekspertów lub wprowadzeniu nowego sposobu formułowania ocen w szybkim tempie doprowadzi do tego samego miejsca, w którym znajdujemy się obecnie. Dlatego należy dokonać zdecydowanej zmiany. Mechanizm finansowania czasopism kulturalnych i ideowych powinien koncentrować się na czytelniku, a nie na wydawnictwie. To czytelnik jest podmiotem polityki kulturalnej państwa. Decyzje o finansowym wsparciu powinny uwzględniać możliwie szerokie rozpoznanie rynku czasopism kulturalnych, prowadzone w sposób ciągły, a nie przypadkowy. W takim rozpoznaniu pomoc mogą zaoferować na przykład biblioteki, standaryzowane ankiety czytelnicze, czy kadencyjne rady doradcze dbające o ciągłość i rozwój kultury w państwie.

Ministerstwo powinno interweniować w taki sposób, by wydawcy czasopism kulturalnych, mając gwarancję możliwości wydawania swoich czasopism, mogli konkurować o drobne opłaty od czytelników, a nie o duże ministerialne pieniądze. Powinno przy tym także współpracować w zakresie rozwoju czytelnictwa z innymi resortami i z samorządami.

Proponujemy więc, by ministerstwa i samorządy rozważyły następujące mechanizmy:

–       dofinansowanie zakupu czasopism kulturalnych przez biblioteki publiczne,

–       wprowadzenie bonów czytelniczych na zakup czasopism kulturalnych dedykowanych licealistom i studentom,

–       wsparcie widoczności czasopism kulturalnych, na przykład poprzez promocję wysoko ocenianych tytułów w mediach publicznych,

–       stworzenie narzędzi dla przedstawicieli biznesu, które będą zachęcały do finansowania przez ten sektor wartościowych, ale niezorientowanych na masowość przedsięwzięć kulturalnych, w tym czasopism kulturalnych (np. przez przyznawanie „Lauru Mecenasa Kultury”),

–       międzyresortowe mechanizmy wsparcia dla czasopism, np. Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (by czasopisma kulturalne trafiały do bibliotek szkolnych i uniwersyteckich), Ministerstwa Finansów (wprowadzenie ulg zachęcających do zakupu treści) i pozostałych resortów, merytorycznie związanych z różnymi tytułami.

Pracujemy nad dalszymi i kolejnymi rozwiązaniami, przygotowując numer „Res Publiki Nowej” poświęcony polityce kulturalnej, który ukaże się jesienią 2014 r. Kwestia sposobu finansowania czasopism, choć symboliczna z uwagi na skalę przyznawanych dotacji, świetnie uwypukla stojący przed Ministerstwem problem mechanizmów konkursowych. W wydaniu tym otworzymy nasze łamy na wszystkie, nawet najodważniejsze pomysły uzdrowienia rynku czasopism kulturalnych w Polsce. Znajdzie się w nim też miejsce na konstruktywną krytykę tych pomysłów.

Zapraszamy wszystkie redakcje oraz osoby zainteresowane polityką kulturalną państwa do zabrania głosu w dyskusji nad zmianą obecnego systemu. Jak wspierać rozwój czytelnictwa? Jak powinien wyglądać system rozwoju kultury w Polsce?

Czekamy na Państwa komentarze i propozycje tekstów pod adresem redakcja@res.publica.pl.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa