KENT: Dziennikarzem jest ten, kto przestrzega standardów dziennikarskich

Kontrola informacji nie jest zadaniem rządów. Rządzący powinni odzwierciedlać wolę ludzi, a ta zależy od tego, czy są odpowiednio poinformowani.


Wojciech Przybylski: Czym jest suwerenność informacyjna?

Thomas Kent: Z mojego punktu widzenia suwerenność informacyjna to prawo jednostki do dostępu do wolnej informacji i możliwość samodzielnego wyboru, jakich wiadomości chce lub potrzebuje. Jest to więc prawo indywidualne, a nie prawo rządu. Obowiązkiem rządzących jest zagwarantowanie suwerenności informacyjnej wszystkim obywatelom.

Niektóre rządy boją się pełnego dostępu obywateli do informacji. Ale to błąd. Historycznie patrząc, rządy, które ograniczały dostęp do informacji, nie trwały zbyt długo.

Dzisiaj jasno widać, które rządy boją się informacji i korzystają z narzędzi do walki z istnieniem wolnego słowa. Ale jest to myślenie krótkowzroczne. Kiedy prowadziłem Radio Wolną Europę, byłem przekonany, że lepiej być tym, który próbuje zdobywać informacje, niż tym, który blokuje ich upublicznienie.

Wywiad pochodzi z najnowszego numeru „Res Publiki”, który jest do kupienia wyłącznie w naszej księgarni internetowej. Do świąt w promocyjnej cenie 15 zł.

Jak oceniasz sytuację dotyczącą powrotu Radia Wolna Europa na Węgry? Czy nie jest to decyzja kontrowersyjna, skoro dotyczy sojusznika w ramach NATO i członka Unii Europejskiej?

Kongres nie wyraził jeszcze zgody, ale sprawa jest w toku. Kiedy byłem dyrektorem RWE, uważałem, że naszą misją jest szerzenie wolności słowa i informacji. A zatem to, czy kraj należy do NATO, czy nie, nie było na pierwszym miejscu spośród kryteriów, które braliśmy pod uwagę.

RWE ponownie uruchomiła swoje serwisy w Rumunii i Bułgarii i myślę, że pozytywnie wpłynęła na swoich odbiorców w tych krajach. Działa również w Czarnogórze, która jest obecnie krajem NATO.

Celem jest po prostu zapewnienie wolnych mediów w krajach, w których one nie istnieją lub znajdują się w stanie szczątkowym. Nie sądzę, żeby kwestia przynależności do NATO była dla nas istotna z tego punktu widzenia.

Jak mierzyć rozwój wolnych mediów? Co jest miarą ich sukcesu?

Znaczenie mediów łatwiej zrozumieć, gdy jest sporządzany raport śledczy na jakiś temat, w efekcie którego następuje zmiana. Może to być nowa polityka rządu lub zauważalny spadek korupcji, obie rzeczy są łatwo mierzalne.

Trudniej jest stwierdzić, czy ludzie stali się bardziej demokratyczni, czy są bardziej otwarci. Kłopot z tym mają zarówno organizacje pozarządowe, jak i rządy.

Media działają na podstawie pojedynczych historii. W każdym przypadku możemy sprawdzić, czy były skuteczne, czy nie. To jest trochę łatwiejsze.

Czy to buduje zaufanie społeczeństwa do mediów? A może raczej należałoby spytać, jak budować takie zaufanie?

Zaufanie buduje się, gdy ludzie widzą, że media mówią prawdę. I dlatego nasza organizacja jest tak skuteczna, ponieważ publikujemy wiadomości z danego kraju i koncentrujemy się tylko na lokalnych historiach.

W Rumunii nie mówimy ludziom o Syrii. Mówimy im o Rumunii. Znają otaczającą ich rzeczywistość i bardzo łatwo mogą zobaczyć, czy mówimy prawdę, czy nie. Myślę, że z tego wynika nasza wiarygodność.

Z pewnością w czasie zimnej wojny, kiedy RWE nadawało programy do krajów kontrolowanych przez ZSRR, było to trudniejsze, ponieważ, wiedząc dokładnie, co się dzieje, mieliśmy wiele problemów. Działania były skomplikowane, pojawiały się więc opóźnienia. Ale teraz, będąc na miejscu, możemy przedstawiać naprawdę dokładne sprawozdania, które odzwierciedlają lokalną rzeczywistość, i przedstawiać ścieżki powrotu do suwerenności informacji.

Twoim punktem wyjścia było stwierdzenie, że suwerenność informacyjna jest prawem indywidualnym, ale w jej kontekście pojawia się również kwestia wspólnotowa. Toczy się dyskusja w Unii Europejskiej nad przepisami przeciwko dezinformacji i ingerowaniu w wybory. Czy dotyczy także demokracji? Czy potrzebują one specjalnych środków w celu zapewnienia suwerenności informacyjnej?

Myślę, że najważniejsza jest przejrzystość informacji. Powinno być jasne dla czytelnika, skąd pochodzi, kto za nią stoi? Dotyczy to zarówno wiadomości z kraju, jak i ze świata.

Jeśli wierzysz w etykietowanie informacji pochodzących z zagranicy, musisz być gotów informować, że dana krajowa strona internetowa jest finansowana z takich lub innych źródeł, w tym zagranicznych.

Przejrzystość takich informacji to zasadnicza kwestia, świadcząca o tym, czy jest się za transparentnością, czy próbuje się ukrywać treści lub się ich pozbywać.

Jakie skuteczne narzędzia możemy zastosować, aby zapewnić przejrzystość mediów i suwerenność informacji? Ponieważ wydaje się, że w szczególności rządy w Polsce i na Węgrzech stwarzają możliwości podważenia samej istoty pluralizmu mediów.

Kontrola informacji nie jest zadaniem rządów. Rządzący powinni odzwierciedlać wolę ludzi, a ta zależy od tego, czy są odpowiednio poinformowani. Jeśli więc rząd wpływa na obieg informacji, które ludzie wykorzystują do oceny rządu, to jest w tym coś nie tak. To oczywiste.

Numer do kupienia wyłącznie w naszej księgarni internetowej. Do świąt w promocyjnej cenie 15 zł.

Musi istnieć źródło niezależnych informacji, co z perspektywy ekonomicznej może być wyzwaniem, gdy rząd próbuje kontrolować, które tytuły mogą się ukazywać, np. podejmując decyzje związane z reklamami w tych, a nie w innych mediach. Może to być również trudne z prawnego punktu widzenia, gdy rząd stara się udzielać licencji dziennikarzom lub tworzy coś w rodzaju „organu samorządowego”, który w rzeczywistości jest kontrolowany przez rząd. Wszystko to zaburza naturalną zdolność ludzi do tworzenia i udostępniania informacji.

Na szczęście dzielenie się informacjami jest teraz znacznie tańsze niż kiedyś. Nie jest potrzebny cały proces drukarski. Każdy może tworzyć informacje w sieciach społecznościowych, blogach i witrynach internetowych.

W tej sytuacji najlepiej, jeśli rząd usunąłby się w cień. By stworzyć warunki dla mediów lub kontrolować działania mediów, rząd nie jest potrzebny. Ludzie nie potrzebują jego pomocy. Mogą tworzyć własne media, których kondycja, mam nadzieję, będzie wprost proporcjonalna do stopnia wartości, jakie ludzie w nich znajdą.

Czy media cyfrowe zmieniły standardy dziennikarskie?

Standardy dziennikarskie nie powinny się zmieniać tylko dlatego, że pojawiają się nowe platformy. Jedyne standardy dotyczą mówienia prawdy. Ponadto powinna obowiązywać przejrzystość i ludzka przyzwoitość. Wątpię, czy natura platform cyfrowych naprawdę to zmienia.

Dziś, gdy wiadomości płyną bardzo szybko, istnieje pokusa, by nie poświęcać weryfikacji prawdziwości danych zdarzeń tyle czasu i uwagi. Ale trzeba pokonać tę pokusę.

Jedną z rzeczy, do których przyczyniła się technologia, jest znaczne zwiększenie liczby merytorycznych raportów śledczych, ponieważ istnieje teraz wiele narzędzi wspomaganych komputerowo, w tym sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, z których mogą korzystać dziennikarze. Media cyfrowe nie muszą zmieniać podstaw dziennikarstwa, ale mogą znacznie zwiększyć wydajność dziennikarzy.

Według niektórych badań ludzie są podatni na alternatywne, nietradycyjne media. Czy ma to znaczenie z perspektywy obrony suwerenności informacyjnej? Oprócz dużych instytucjonalnych mediów, publicznych oraz prywatnych, mamy dziennikarstwo obywatelskie.

Dziennikarzem jest każda osoba, która podejmuje działania dziennikarskie. Może to robić dla dużej gazety lub publikować wyniki na blogu, lub gdziekolwiek indziej. Ważne, aby szacunek dla dziennikarstwa i jego ochrona rozciągały się na wszystkich, którzy się nim zajmują. Według podanej przeze mnie definicji – przejrzystości, uczciwości i wyważenia – istotne jest prowadzenie etycznego dziennikarstwa, a nie to, gdzie się publikuje.

Definiowanie organizacji zajmujących się dziennikarstwem w mniejszym stopniu mnie zajmuje. Zresztą prowadzi to do ogromnych uproszczeń.

Rządy są instytucjami i zwykle myślą w kategoriach instytucji. Pierwszą rzeczą, którą chcą zrobić, jest je zdefiniować. Z mojej perspektywy jest inaczej. Dziś dziennikarstwo jest usługą, podobnie jak usługą jest oprogramowanie. Ważne jest definiowanie według tego, co się robi, a nie tego, kim się jest.

Co zrobić z kampaniami dezinformacyjnymi pochodzącymi z zagranicy, szczególnie w kontekście małych krajów, które mogą sobie z nimi nie poradzić?

Pierwszą rzeczą jest naleganie na zachowanie przejrzystości w odniesieniu do wszystkiego, co jest nadawane lub publikowane, oraz transparentności. Na przykład jeśli istnieje strona internetowa obsługiwana przez jednego obywatela danego kraju i siedemnaście osób z zewnątrz, to powinno być jawne. W ten sposób, o czym mówiłem, nie wyciszasz kanału informacyjnego, ale wyjaśnisz, czym jest.

Być może nie jest to idealna sytuacja. Ale zawsze zastanawiam się, jaka jest alternatywa. A byłby nią zakaz funkcjonowania niektórych mediów, ponieważ rząd uznałby je za niewłaściwe. W ten sposób przekazalibyśmy rządowi zbyt wiele władzy.
Nie ma idealnych rozwiązań, w tym tkwi problem. Jednocześnie nie ma powodu, dla którego społeczeństwo obywatelskie nie może być zaangażowane i skutecznie zwalczać fałszywe informacje.

To nie tylko kwestia wydawania oficjalnych raportów, ale także bycia aktywnym w sieciach społecznościowych, reagowania na fałszywe informacje oraz brak obaw przed podawaniem silnych argumentów za tym, w co wierzysz. W wielu krajach są aktywiści, na przykład „Elfy” na Litwie, którzy w sieciach społecznościowych podejmują bardzo wiele działań, publikują komentarze na stronach internetowych.

Czy jest niebezpieczeństwo w tym, że platformy, takie jak Facebook i Twitter, przyjęły rolę arbitra i decydują o tym, co jest prawdziwą informacją i dziennikarstwem? Mają zdolność ograniczania lub utrudniania publikacji. Być może wiąże się z nimi większe ryzyko niż ze strony rządu?

Jeśli chodzi o Facebooka i Google’a, to czasami myślę, że stworzyli potwora, którego sami nie są w stanie kontrolować. Ale robią słusznie, opowiadając się za przejrzystością i nalegając, aby treści były oznaczane.

Media społecznościowe postępują właściwie, gdy walczą z nieprawdziwymi treściami upowszechnianymi przy użyciu botów i tysięcy fałszywych kont. Myślę jednak, że Facebookowi trudno jest zdecydować np., które z 200 frakcji politycznych w Azerbejdżanie są legalne. Wymagać tego to zbyt wiele i jestem pewien, że nie ma idealnej odpowiedzi, bez względu na to, ilu ekspertów w Azerbejdżanie zatrudnisz.

Zatem, bardziej niż na czymkolwiek innym, media społecznościowe muszą skupiać się na przejrzystości.

Thomas Kent – były Prezes Radia Wolna Europa / Radio Liberty. Ponad czterdzieści lat pracował w Associated Press, między innymi jako szef Biura Moskiewskiego, redaktor międzynarodowy i zastępca redaktora naczelnego agencji. Zajmuje się geopolityką informacji, propagandą, etyką dziennikarską i wolnością prasy na Uniwersytecie Columbia.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa