Jak zostaliśmy uchodźcami

Najpilniejsze potrzeby przybywających do Polski uchodźców zostały zaspokojone. Jak jednak skutecznie zarządzać procesem integracji w dłuższej perspektywie?


Po tygodniach bombardowań spędzonych w piwnicach, myślach o niepewnej przyszłości i średnio pięciodniowej podróży przez walczący kraj, kobiety, dziewczęta i dzieci z dzielnic mieszkalnych Charkowa i prawie całkowicie zniszczonych małych miast regionu w końcu dotarły do zachodniej granicy.

Jedni odbyli tę drogę własnymi samochodami i mieli jeszcze możliwość pożegnać się z rodzicami czy mężami na granicy. Inni dotarli tu koleją i transportem publicznym, samotnie zostawiając bliskich w kraju.

Nic dziwnego, że gościnność, jakiej doświadczają od Polaków często staje się punktem zwrotnym załamania nerwowego. Uchodźcy, niezależnie od tego, czy mają w Polsce sieci kontaktów osobistych czy rodzinnych czy też nie, muszą się zmierzyć z wieloma wyzwaniami. Dość często nie mają środków do życia czy – tym bardziej – oszczędności i przyjeżdżają do obcego kraju po raz pierwszy. Inni mają jakąś rezerwę finansową, nie wiedzą jednak jak długo będą mogli z niej korzystać. Większość potrzebuje pomocy psychologicznej i zrozumienia, ponieważ wielu straciło już swoje domy i cały majątek. Co gorsza, niektórzy stracili także swoich bliskich czy znajomych.

Jak to działa na razie?

Dla ludzi bez podstawowych środków ogromna sieć polskich wolontariuszy zorganizowała zakwaterowanie w hostelach, akademikach lub naprędce przygotowanych obiektach.Wielu uchodźców wciąż pilnie potrzebuje ciepłych ubrań i podstawowego sprzętu w pierwszych godzinach na granicy. Wyzwaniu temu sprostały przede wszystkim osoby prywatne. Dużym problemem jest brak pracy, co jest poważnym wyzwaniem dla tych ludzi, ale też dla polskiej gospodarki. Innym jest to, że pracownicy `sfery budżetowej, z najbardziej dotkniętych miast, otrzymują tylko 2/3 swojej pensji, co również jest ledwie wystarczającą kwotą pieniędzy na funkcjonowanie w Polsce.

Osoby posiadające majątek borykają się z problemem uzyskania dostępu do swoich ukraińskich kont bankowych i wynajmu mieszkań. Gotowość wielu właścicieli do podpisywania umów na pół roku lub rok jest w takich okolicznościach mocno ograniczona, nawet w przypadku wynajmu komercyjnego. Dodatkowo, niektórzy domagają się absurdalnego potwierdzenia wypłacalności za cały ten okres.

Co będzie jutro?

Jednak wspólny problem wszystkich uchodźców to pytanie o przyszłość – co będzie, jeśli wojna potrwa dłużej? Na razie dobrze funkcjonuje przyjmowanie ukraińskich dzieci do polskich szkół i przedszkoli. Dzieci dość szybko włączają się w proces nauki, co jest ważne zwłaszcza w aspekcie nauki języka i integracji z rówieśnikami z Polski.

Kolejnym poważnym problemem są aspekty prawne pobytu uchodźców w Polsce. Większość woli właśnie unikać oficjalnego statusu uchodźcy, ponieważ ogranicza to dostęp do rynku pracy. Trzeba pamiętać że cudzoziemcy nie mogą legalnie jej podjąć co najmniej przez pierwszych sześć miesięcy trwania postępowania o przyznanie ochrony międzynarodowej, a często nawet przez cały okres procedury uchodźczej. Istnieje szereg indywidualnych kwestii, które wymagają profesjonalnej pomocy prawnej, a wiele ukraińskich dokumentów wymaga pilnego tłumaczenia.

Najpoważniejsze problemy pojawiają się w przypadku osób, które ratowały dzieci swoich krewnych, przyjaciół, sąsiadów i nie mają żadnego prawnego dowodu na swoje rodzinne powiązania. Co więcej, osoby które dotarły do Polski przez Słowację, z Węgier, czy nawet z terenu Rumunii nie mogą skorzystać z jednorazowego świadczenia w wysokości 300 zł.

Niestety, wbrew radom ekspertów, nie podjęto decyzji o przedstawieniu wytycznych dotyczących uproszczonego uznawania kwalifikacji nauczycieli, edukatorów czy psychologów z Ukrainy. Stwarza to barierę dla wielu wykwalifikowanych osób, utrudnia odnalezienie się na rynku pracy. Wielu Ukraińców traktuje Polskę tranzytowo chcąc przenieść się dalej do innych państw UE. Indywidualne decyzje o relokacji do innych państw UE mogłyby ewentualnie zmniejszyć presję na Polskę. Po miesiącu trwania wojny, możemy zaobserwować, że zdecydowana większość ukraińskich uchodźców liczy na szybki powrót do swoich domów i rodzinnych miast. Czują się w Polsce gośćmi – nie planują tu swojej przyszłości. Ważne jest jednak, aby być przygotowanym na gorszy scenariusz i w związku z tym zadbać o to, by to poczucie bycia turystą bezboleśnie przerodziło się w zdecydowaną gotowość do integracji z polskim społeczeństwem.

Sukces społeczeństwa obywatelskiego

Po miesiącu wojny można stwierdzić, że potrzeby pierwszych fal ukraińskich uchodźców, dzięki ogromnemu zaangażowaniu polskiego społeczeństwa obywatelskiego i ukraińskiej diaspory, zostały mniej lub bardziej skutecznie rozwiązane. Na dłuższą metę pojawią się jednak większe wyzwania, które będą wymagały od rządu strategii związanej z długofalową integracją przybyszów. Ważne jest, aby wszystkie te osoby nie były w pełni zależne od pomocy humanitarnej lub prywatnego wsparcia przyjaciół lub wolontariuszy, ale aby pomóc im szybko stać się aktywnymi zawodowo.

Fot. Dominika Rafalska

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa