Jak na nowo uwierzyć w Europę? Być, nie mieć

Na Starym Kontynencie mamy do czynienia z szeroko pojętym kryzysem. Warstwa ekonomiczna znajduje się najpłycej. U samej podstawy problemu znajduje się warstwa aksjologiczna. To ona tworzyła poczucie celu w okresie integracji europejskiej. To jej kryzys […]


Na Starym Kontynencie mamy do czynienia z szeroko pojętym kryzysem. Warstwa ekonomiczna znajduje się najpłycej. U samej podstawy problemu znajduje się warstwa aksjologiczna. To ona tworzyła poczucie celu w okresie integracji europejskiej. To jej kryzys sprawia, że Europejczycy nie wierzą we wspólną Europę ani w to, że nadal potrzebna jej Unia Europejska.

Wojciech Przybylski na łamach „Gazety Wyborczej” proponuje stworzenie luźnego, krótkiego aktu prawnego, który łączyłby ideowo kraje Unii Europejskiej. Moim zdaniem, dopóki Europejczycy nie uwierzą w integrację, nie połączy ich żadna konstytucja. Bez tego pozostanie jedynie eksperymentem pozytywizmu prawnego, niemającego nic wspólnego z aksjologią naszej cywilizacji. To jej kryzys należy zwalczyć, a kluczem do walki będzie prawda o europejskiej tożsamości.

Niezależnie od konfiguracji politycznych, na szczytach władzy poszczególnych państw i przemówień kolejnych przywódców analizowanych przez Przybylskiego, prawda leży na ulicy, która już nie czyta, za to świetnie potrafi liczyć. Unia Europejska nie przyciąga niebieską flagą pobrużdżoną dwunastoma gwiazdami. Symbolizm unijnej flagi nie komunikuje niczego europejskiemu demosowi, ponieważ ten stracił zdolność do porozumiewania się językiem naszej cywilizacji. Flaga unijna już niczego nie symbolizuje, podobnie jak Wspólnota Europejska już nic nie znaczy.

Europejczycy nie czują starej tożsamości, a nowa – europejska nie jest dla nich atrakcyjna. Brak aksjologii sprowadza ich dywagacje o Unii Europejskiej do prostego rachunku ekonomicznego, który wypada na niekorzyść Wspólnoty. Unia się nie opłaca. Bez rewizji ideologii, która sankcjonowała odważne programy społeczne czy politykę klimatyczną, nigdy już nie będzie się opłacać.

Europejczyk nie będzie przymierał głodem w imię walki z globalnym ociepleniem lub wykluczeniem społecznym. Potrzebuje pracy i godnej płacy. Zalew masowych socjalistycznych ruchów, takich jak Oburzeni, artykułuje tę potrzebę w sposób wystarczający do tego, by zrozumieć, że spór w Europie nie dotyczy już wartości. Te nie mają dla obywateli Starego Kontynentu znaczenia. Dlatego nawet krótka, ogólnikowa konstytucja, jaką proponuje redaktor Przybylski, nie ma racji bytu. Bo co niby w niej zapisać? Głosujemy?

Fot. Flickr, Kai Brinker, na lic. CC BY-SA 2.0
Fot. Flickr, Kai Brinker, na lic. CC BY-SA 2.0

Europejczycy chcą dziś mieć, a nie być. Dlatego konstytucja europejska będzie miała dla nich znaczenie o tyle, o ile będzie odpowiadała na tę właśnie potrzebę. Największe wygibasy negocjacyjne i kompromisy aksjologiczne nie zapewnią atrakcyjności preambule europejskiej konstytucji, której nikt nie będzie chciał czytać. Europa musi uwierzyć przede wszystkim w siebie. Wtedy dopiero uwierzy w Unię. Wtedy na nowo poczuje celowość istnienia Unii Europejskiej i podporządkuje jej funkcjonowanie takiemu celowi.

Czy obrona wspólnej aksjologii może być takim celem? Czy istnieje nadal wspólna aksjologia Europy? Na to pytanie należy odpowiedzieć w pierwszej kolejności, zanim zaczniemy rozmowę o jakichkolwiek aktach prawnych. Bez tego nie zapełnimy ich żadną istotną treścią. Europa musi odbudować swoją tożsamość, inaczej żadna Unia, choćby i z demokratycznie przegłosowanym aktem zasadniczym, nie powstrzyma dezintegracji.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa