GWIZDAK: Czterej muszkieterowie w służbie Temidy

Dziś dwóch z czterech muszkieterów jest bliżej obecnej władzy, trzeci zachowuje równy dystans. Czwarty przewodzi stowarzyszeniu, które bezwzględnie sprzeciwia się rządowemu marszowi po wymiar sprawiedliwości


Spojrzenie na stronę internetową największego w Polsce i jednego z najliczniejszych w Europie stowarzyszeń sędziowskich może być dzisiaj zaskoczeniem. Na podstronie o historii Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” wymienione są jego wszystkie dotychczasowe władze. To taka galeria sędziów zasłużonych dla budowy sędziowskiego środowiska.

Oto spotkali się kiedyś, w jednym gremium: były wiceminister sprawiedliwości, obecny przywódca stowarzyszenia oraz szara eminencja środowiska sędziowskiego i były prezes „Iustitii”, a obecnie… prezes sporego sądu okręgowego.

Towarzysze broni, którzy kiedyś zgodnie współpracowali, obecnie po dwóch stronach barykady. Co więcej, w latach 2010–2013 zgodnie dowodzili stowarzyszeniem w ważnym momencie jego transformacji, w okresie kluczowym dla obecnego sporu o wymiar sprawiedliwości.

Ich historia to też opowieść o rozumieniu praworządności i konieczności podejmowania decyzji przez sędziów w Europie Środkowej. I chyba o gorzkim romansie z polityką.

Numer internetowy W obliczu końca

Nazwijmy ich czterema muszkieterami, bo niektórymi cechami przypominają bohaterów Dumasa, służących na początku wiernie bogini Temidzie. A potem? Nadal służących prawu i sprawiedliwości, nie tylko pisanym małymi literami.

Wszystko zaczęło się od pewnego internetowego forum. Portos, czyli Rafał Puchalski, kilkanaście lat temu sędzia sądu rejonowego w Jarosławiu, postanowił połączyć sędziów z całej Polski. Sędziowie w Polsce spotykali się ze sobą dość rzadko, jedynie przy okazji oficjalnych szkoleń czy konferencji.

Pomysł Portosa był tak prosty, jak genialny. Internetowe forum dla sędziów, pozwalające nie tylko na rozwiązywanie problemów prawnych, ale po prostu łączące środowisko. Środowisko, które początkowo nie zdawało sobie sprawy ze swojej siły. Było rozbite, podzielone i skonfliktowane. Podziały te można było bardzo łatwo wykorzystać z zewnątrz i od środka.

Forum było jak szwajcarski scyzoryk o wielu funkcjach. Pozwalało się wygadać, znaleźć szybką poradę i konsultację prawną, uzyskać najświeższe wieści z ministerstwa czy przepisy… kulinarne. Taki Facebook trzeciej władzy.

Z czasem stało się prawdziwą reprezentacją sędziów RP. Zwłaszcza tych młodszych, oswojonych z nowymi technologiami (przypomnijmy sobie internetowe fora pierwszej dekady XXI w.). Skoro forum było jak składany nóż, jego ostrze mogło być groźnym narzędziem w ręku jego posiadacza. Mogło go także boleśnie skaleczyć lub zranić stojących w pobliżu.

Numer pt. Bitwa o suwerenność dostępny w naszej księgarni.

Sędziowie z forum nie byli w przeważającej większości członkami stowarzyszenia „Iustitia”. I byli wściekli, albo na tyle wściekli, na ile pozwalał sędziowski gorset powściągliwości. Byli na pewno wkurzeni.

Stowarzyszenie sędziów było dla nich zbyt mało aktywnym, zbyt mało wyrazistym gremium. Jego działalność nie wystarczała, nie zajmowano się tam bieżącymi sprawami. Owszem, mówiono w imieniu sędziów, lecz rzadko i szeptem. A kiedy młodsi sędziowie domagali się podwyżki wynagrodzeń, zmian organizacyjnych sądów, krytykowali wprowadzane przepisy czy strategię ministerstwa sprawiedliwości – forum milczało. Stowarzyszenie było czasem nazywane przez młodszych „biurem podróży”, bo jego działalność postrzegano głównie jako organizowanie wycieczek czy spływów kajakowych.

Zasłużonym członkiem stowarzyszenia i jednocześnie aktywnym forumowiczem był Atos – Maciej Strączyński. Doświadczony i wyrazisty sędzia sądu okręgowego w Szczecinie. Wieloletni wiceprezes stowarzyszenia i, jak u Dumasa – przedstawiciel sądowej arystokracji. Postanowił dowodzić nie tylko muszkieterami, ale całym stowarzyszeniem. Podjąć się jego transformacji, uwzględnić wyzwania, także komunikacyjne, nowych czasów. Połączyć stare z nowym, dokonując nowego otwarcia.

Rok 2010 to moment, w którym z niesformalizowanej, nieco podziemnej struktury wyszła energia zmiany instytucjonalnej. Najpierw „ludzie z forum” masowo zapisali się do stowarzyszenia. Potem, właściwie spośród siebie, wyłonili delegatów na zjazd krajowy. Wyłonienie zarządu krajowego okazało się już tylko formalnością. Na jego czele stanął Atos, który potrafił przekonać do siebie spore grono nowych członków i uspokoić dotychczasowych. To nie było wrogie przejęcie. Było przede wszystkim skuteczne.

Członkiem zarządu, reprezentującym trudne stołeczne środowisko sędziów, został Aramis – Łukasz Piebiak. Jak jego literacki pierwowzór: tak ideowy, jak i pragmatyczny. O Aramisie mówił D’Artagnan: „Gdy byłeś muszkieterem, przypominałeś księdza, a gdy jesteś księdzem, przypominasz muszkietera”. Aramis, od 2015 r. wiceminister sprawiedliwości, kiedy był sędzią, swoją skutecznością przypominał polityka, a gdy był już etatowym politykiem, wtedy przypominał sobie o pełnionym wcześniej urzędzie sędziego. Kilkakrotnie, reprezentując w Sejmie rząd, strofował sędziów i polityków opozycji. Przemawiał z głębokim przekonaniem.

To wreszcie Aramis zrezygnował z urzędu wiceministra w lecie 2019 r., gdy ujawniona została przez media afera hejterska, która polegała m.in. na rozesłaniu do członków stowarzyszenia obrzydliwego paszkwilu, szkalującego D’Artagnana – Krystiana Markiewicza. Minister sprawiedliwości szybko nazwał całą kampanię hejtu przeciw sędziom „kłótnią w rodzinie”. Winni byli znowu sędziowie.

D’Artagnan pojawił się w historycznym zarządzie jako reprezentant Górnego Śląska. Zuchwały, bezkompromisowy i odważny. W przeciwieństwie do Gaskończyka znacznie mniej naiwny, łączący karierę akademicką z orzekaniem w sądzie. To on w 2016 r. stanął na czele stowarzyszenia.

Numer internetowy Państwo obnażone.

Zarząd z muszkieterami w składzie prowadził „Iustitię” przez trzy lata, do kwietnia 2013 r. Wtedy na kolejną kadencję u steru pozostał Atos, a wspierał go Aramis. Wspierał do momentu, gdy – po ustąpieniu w październiku 2015 r. – miesiąc później został powołany na stanowisko wiceministra sprawiedliwości. Do ministerstwa zaprosił Portosa, przypomnijmy: twórcę i administratora forum. Ten wniósł swoją sieć kontaktów i mnóstwo insiderskiej wiedzy o środowisku.

Na kolejnym zjeździe stowarzyszenia w 2016 r. jego prezesem został wybrany D’Artagnan, a Atos usunął się chwilowo w cień. Wkrótce Portos, a po nim Atos decyzjami podjętymi z udziałem Aramisa zostali prezesami sądów. Portos został również członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Dopisuje mu apetyt, obecnie stara się również o stanowisko sędziego Sądu Najwyższego.

Atos kieruje sporym Sądem Okręgowym w Szczecinie, zdarza mu się zakwestionować decyzje Ministerstwa Sprawiedliwości czy zagrozić telewizji publicznej pozwem za oczernianie sędziów, którym przewodzi. Nadal, w swoim przekonaniu, strzeże praworządności.

D’Artagnan jest prezesem stowarzyszenia już drugą kadencję. Nadał mu zupełnie nową jakość. Stawiając na edukację, budowę świadomości prawnej oraz obronę niezależności i niezawisłości sądów i sędziów, jest regularnie atakowany przez zwolenników reformy sądownictwa zaproponowanej przez rząd. Obecnie, mimo wielu przeszkód, droga „Iustitii” jest konsekwentna i przewidywalna.

To także z inicjatywy „Iustitii” w Polsce zapłonęły „łańcuchy światła” w 2017 r. Był to chyba pierwszy moment, w którym międzynarodowe agencje informacyjne pokazały całemu światu tłumy protestujące przed polskimi sądami ze świecami w rękach.

Na początku 2020 r. międzynarodowa rozpoznawalność i wiarygodność stowarzyszenia spowodowała, że w warszawskim „Marszu 1000 tóg”, poza 30 tysiącami polskich uczestników, wzięli udział sędziowie i prawnicy niemal z całej Europy. Znowu zdjęcia i nagrania z cichego przemarszu obiegły światowe media.

„Iustitia” jest w końcu obecna na festiwalach muzycznych, targach książki; kafejki prawne – spotkania z prawnikami w kawiarniach czy domach kultury – odbywają się w wielu miastach Polski. Sędziowie wychodzą do ludzi i mówią ludzkim głosem, pierwszy raz od dekad.

To wszystko zasługa D’Artagnana i jego zespołu. Brawury i przekonania, że tylko dzięki zbliżeniu wymiaru sprawiedliwości do społeczeństwa każdy obywatel uzna, że trzecia władza jest tak samo ważna jak dwie pozostałe. Szczególnie w dobie populistycznych manifestów.

Numeru internetowy Tak umierają wolne media

Minęło 10 lat od początku historycznej współpracy muszkieterów we wspólnym celu. Ich motto: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” brzmi dzisiaj jak ponury żart. Do współpracy powrotu już nie ma. Obecny stan bardziej przypomina wojenkę domową i ogólną awanturę. Portos i Aramis są w zupełnie innych obozach. Atos usiłuje zachować się przyzwoicie. D’Artagnan dowodzi kolejnymi atakami i koordynuje obronę. Ten konflikt nie będzie miał prostego, szybkiego i konstruktywnego rozwiązania. Nie obejdzie się bez ofiar. Rykoszetem będzie regularnie obrywała praworządność.

W dobie wyłączania poszczególnych bezpieczników praworządności w Polsce (Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa i stopniowo Sąd Najwyższy) cała nadzieja w oddolnym, sędziowskim stowarzyszeniu.

Tego rodzaju stowarzyszenia czy nieformalne sieci profesjonalistów mogą w nowym światowym porządku pełnić zupełnie nowe, strażnicze i porządkujące role. Ale o tym przekonamy się w kolejnych dekadach. Internetowa wspólnota, która przejęła realne stowarzyszenie i odgrywa w nim kluczową rolę, potrzebuje chyba chwili refleksji nad przyjętymi metodami. Wtedy zapewne cel uświęcał środki. Czy było to godne honoru muszkietera?

Dwóch z czterech muszkieterów jest bliżej obecnej władzy, trzeci zachowuje równy dystans. Czwarty przewodzi stowarzyszeniu, które obecnie bezwzględnie sprzeciwia się rządowemu marszowi po wymiar sprawiedliwości.

Jednym z argumentów „sędziów z forum” przeciwko stowarzyszeniu w jego poprzednim kształcie był zarzut o bierność w sprawach wynagrodzeń sędziów i braku ich waloryzacji. „Nie najemy się etosem”, pojawiały się głosy rozczarowania. Być może jednak właśnie ten etos nie pozwalałby sędziom ze stowarzyszenia na obejmowanie funkcji w ministerstwie czy kandydowanie do wątpliwych konstytucyjnie organów, takich jak Krajowa Rada Sądownictwa.

Saga o muszkieterach ma trzy tomy. Dumas portretuje w niej niemal 40 lat aktywności towarzyszy broni. Pierwsza dekada „muszkieterów Temidy” zapowiada porównywalne atrakcje i zwroty akcji.

Tekst w języku angielskim ukazał się w „Visegrad Insight” i jest częścią programu #DemocraCE

Jarosław Gwizdak – prawnik, działacz społeczny, członek zarządu Instytutu Prawa i Społeczeństwa.

Fot. Kadr z filmu Trzej muszkieterowie z 1921 r.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa