Do przewodniczącego Tuska

Donald Tusk w grudniu obejmie stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej. To sukces - jego osobisty oraz Polski. Oprócz składania gratulacji, już teraz warto stawiać pytania o politykę europejską pod nowym przewodnictwem. Oprócz gratulacji mam do Donalda […]


Donald Tusk w grudniu obejmie stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej. To sukces – jego osobisty oraz Polski. Oprócz składania gratulacji, już teraz warto stawiać pytania o politykę europejską pod nowym przewodnictwem.

Oprócz gratulacji mam do Donalda Tuska trzy pytania. Pierwsze brzmi podobnie do wielokrotnie zadawanego podczas jego rządów. A więc co Donald Tusk chce osiągnąć? Niewątpliwie osiągnął już wiele w swojej karierze, ale jak definiuje z punktu widzenia Polski cel, do którego będzie zmierzać przez dwa i pół, a może pięć lat na nowym stanowisku? Takiego celu dla Polski – wizji – przez ostatnie lata nie poznaliśmy. Czy poznamy teraz?

Donald Tusk nowym Przewodniczącym Rady Europejskiej. Fot. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Donald Tusk nowym Przewodniczącym Rady Europejskiej. Fot. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Drugie pytanie dotyczy tego jak zamierza wykorzystać swój mandat do reprezentowania, jeśli nie przewodzenia, grupie państw, które określa się czasem Nową Europą – członków Unii Europejskiej od Estonii po Słowenię? Nie musi tego robić, ale w końcu rosnąca pozycja Polski i w konsekwencji wybór jego – a nie np. eurokomisarz Kristaliny Georgievej – na jedno z dwóch czołowych stanowisk zawdzięczamy w znacznej mierze państwom regionu. Nie chodzi o wdzięczność, ale o podtrzymanie wiodącej roli Polski w Nowej Europie. Przewodniczący z Polski nie musi specjalnie zabiegać o interesy tych krajów, ale wystarczy żeby przedkładał procedury i zasady UE nad schlebianie interesom silnych państw, przede wszystkim Niemiec, którym w ogromnej mierze swój wybór zawdzięcza.

W końcu trzecie pytanie – w jaki sposób przeciwstawi się polityce Niemiec przynajmniej w tych punktach, które jawnie stoją w sprzeczności z naszymi interesami. Radosław Sikorski słusznie domaga się od Niemiec odpowiedzialności za nieskuteczną dyplomację w czasie rosyjsko-ukraińskiej wojny. Europie nie od dziś przeszkadza hipokryzja niemieckiej polityki energetycznej, która mówi o ekologii, a dobija targów o gaz z największym trucicielem (dosłownie i w przenośni), czyli z Rosją. Nie może się nam też podobać pomysł wyodrębnienia silnego jądra Europy w oparciu o strefę euro i peryferii. W tych obszarach polski polityk powinien instynktownie wręcz sprzeciwiać się głównym kierunkom niemieckiej polityki. Pytanie jednak, w którym momencie dotychczasowe dyplomatyczne milczenie należy przerwać i jak w nowej roli to zrobić. Czy Tusk może zdobyć jeszcze jakieś ważniejsze pozycje w swoim politycznym CV? Nie sądzę. Czas więc, by zacząć zapisywać się na kartach historii.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa