Przybylski: Demokracja kontra liberalizm

Gazeta Wyborcza straszy: demokracja zagrożona, bo PiS będzie u władzy. To bzdura. Demokracja ma się dobrze. Zagrożona jest jej liberalna forma.


Podobno muszą minąć trzy pokolenia, zanim dana forma ustroju naprawdę zakorzeni się w społeczeństwie. Mija dopiero pierwsze pokolenie, w polityce pojawiają się nowe siły, a „starzy” już zachowują się jak „ostatni ludzie”. Po nas będzie już tylko gorzej – kraczą. Kto jeszcze ma siłę tego słuchać?

Mam wielką pretensję do redaktorów Gazety Wyborczej, że w ostatnim dniu przed ciszą wyborczą nie są w stanie wskazać jednej, góra dwóch partii, którą popierają, zdziecinniale powtarzając historie o nadchodzącym potworze. Jarosław Kurski popełnił latem błąd dystansując się od .Nowoczesnej i zarzucając Ryszardowi Petru to, że ten winien będzie porażki PO. Tymczasem ostatnie sondaże wskazują, że PO przegra niezależnie od konkurencji. Przegra dlatego, że utraciła zdolność przewodzenia. Wraz z nią przegra pewna forma polityki – anty-ideowej formuły od sasa do lasa. Za to nowi liberałowie, uosabiający wiarę w instytucje i procedury demokratyczne, mogą nie uzyskać dwucyfrowego wyniku tylko dlatego, że ich naturalna baza – środowisko Gazety Wyborczej – nie stanęło po ich stronie.

Czytaj najnowsze wydania Res Publiki: o wychowaniu do innowacyjności, o potrzebie mocy i o radykalizmie miejskim. Wszystkie dostępne są na stronie naszej księgarni

3-okladki-jesien-20151-474x237

Oczywiście demokraci z Wyborczej mogliby też poprzeć partię Razem – odnawiając lewicowe przymierze ze społeczeństwem i inteligencją, ale zamiast tego postanowili długo jej nie zauważać. Być może z tych samych powodów, jak w przypadku .Nowoczesnej – by nie odbierać głosów starej lewicy, która była zarazem znanym i pewnym adwersarzem PiS. To było jednak tchórzostwo i krótkowzroczność. Razem mogłoby wejść do Sejmu, znaczyć równie mało co ZL, ale przynajmniej wprowadziłoby drugie pokolenie na polityczną scenę. Cóż, że w retoryce antykapitalistyczne, ale hołdujące tym samym przecież wartościom, co wszyscy.

Tu oczywiście pojawia się pytanie, czy rzeczywiście wszyscy łącznie z PiS i Korwinem za centralne uważają te same wartości, co redakcja Wyborczej, a więc: demokrację parlamentarną, wolny rynek, sprawiedliwość społeczną, integrację europejską, tolerancję światopoglądową, wolność jednostki i prawa człowieka? Jestem przekonany, że w znacznej mierze tak – tylko każdy inaczej rozkłada akcenty. Dlatego odmawianie tytułu „demokratów” tym, których w demokratycznych wyborach nie popiera się, to po prostu słaby argument, a może wręcz przeciw-skuteczny. Wyobraźmy sobie, że Jarosław Kaczyński użyje tego samego języka w stosunku do środowiska Wyborczej, uzasadniając zaprzestanie zamieszczania reklam w tej gazecie przez spółki skarbu państwa. Jestem, podobnie jak redaktorzy Wyborczej, niemal pewny takiego scenariusza. W jaki sposób przeciwdziała temu obecna retoryka „obrony demokracji”?

Słyszymy zewsząd, że będą to najważniejsze wybory od 1989 r. Uważam podobnie, ale nie ze względu na przewagę PiS, ale na nową jakość w polityce. Są to dwie nowe wyżej wspomniane partie, które mam nadzieję zakorzenią się na dłużej w polskiej demokracji. Po pierwsze nie odżegnują się one od ideologii politycznej i budują swoją tożsamość na jasnym przekazie. Po drugie wprowadzają do polityki drugie pokolenie z trzech, które Alexis de Tocqueville uważa za kluczowe dla ugruntowania porewolucyjnego systemu politycznego. A od 25 lat żyjemy w sytuacji porewolucyjnej. W końcu potrafią ze sobą polemizować w taki sposób, że dają nadzieję na konsolidarcję systemu demokratycznego w oparciu o jeden z jego najważniejszych fundamentów – debatę publiczną.

Z tych dwóch partii ja wybiorę .Nowoczesną, choć znaczna część środowiska naszej redakcji wybierze zapewne Razem – nie wymieniając już wielu innych wyborów dokonywanych przez redaktorów seniorów, radę i zespół redakcyjny. Dlaczego? Bo formacja Ryszarda Petru skupia się przede wszystkim na czynnikach rozwoju społeczeństwa i gospodarki – tych najważniejszych dla państwa, na tym co realne, a nie życzeniowe, nie unikając rozmowy o trudnych decyzjach, jak choćby prywatyzacja kopalń. Wybór jest także o tyleż prosty, że to partia jawnie liberalna. Z jej programem nie zgadzam się w pełni (dla przykładu Latarnik wyborczy w moim wypadku pokazywał zgodność 63%). Chcę jednak, by w reprezentacji parlamentarnej byli ludzie stający nie tyle w obronie samej demokracji, ale tej szczególnej i trudnej formy, jaką jest demokracja liberalna – państwo prawa, wolności słowa i konkurencyjnej gospodarki.

Zaklinam was, bracia, pozostańcie wierni ziemi i nie wierzcie tym, co wam o nadziemskich mówią nadziejach! Truciciele to są, wiedni czy nieświadomi!
Friedrich Nietzsche Tako rzecze Zaratustra

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Jeden komentarz “Przybylski: Demokracja kontra liberalizm”

Skomentuj

Res Publica Nowa