Czechy: duchowość bez wyraźnych konturów

Pomimo modernizacji i sekularyzacji życia, religia nie zniknęła całkowicie ze sfery publicznej, polityki i przekazu medialnego współczesnej Europy. Jak jest w Czechach?


W tym, jednym z najbardziej świeckich państw w Europie tylko 21 proc. społeczeństwa zgadza się z tym, że religia jest ważna (według badania European Values ​​Survey z 2017 r., tylko w Danii odsetek ten jest niższy i wynosi 19 proc.). Tradycyjne Kościoły należą w sondażach do instytucji darzonych najmniejszym zaufaniem [https://cvvm. soc.cas.cz/en/press-releases/political/other/5312-trust-to-some-public-institutions-wrzesień-2020].

Niektórzy politycy i media mają pokusę, by instrumentalizować religię. Ta zorganizowana jest odrzucana. Ale religia jest nadal obecna jako ukryty nurt. Wielowiekowe drzewa „starej religii” powoli znikają, a ich puste miejsca wypełniają szybko rosnące nowe rośliny. Duchowni, pastorzy i przywódcy religijni ustąpili miejsca duchowym – guru, trenerom rozwoju osobistego, trenerom równowagi między życiem prywatnym i zawodowym, przewodnikom prowadzącym uczniów do szczęścia, sukcesu, dobrego samopoczucia i innym. W Czechach zorganizowaną religię z ustalonymi instytucjami i wyznaniami zastąpiła duchowość bez wyraźnych konturów.

Warunek brzegowy demokracji

Co to oznacza dla narodu, którego ojciec-założyciel wyprowadził demokratyczną tożsamość z narracji religijnej historii ziem czeskich? Tomáš G. Masaryk rozumiał moralność i wychowanie cnoty jako warunek wstępny demokracji. Według niego, czeska tożsamość demokratyczna powinna opierać się na edukacji,moralności, odpowiedzialności osobistej i obywatelskiej. Koncepcję tę rozwinął filozof Jan Patočka w pojęciach „opieki duchowej” i „osoby duchowej”.

Václav Havel poszedł w ślady Masaryka, kładąc nacisk na moralnie ugruntowaną „politykę apolityczną”. Swoim słynnym publicznym oświadczeniem: „Prawda i miłość muszą zwyciężyć kłamstwo i nienawiść” – nadał moralny rys publicznym demonstracjom z 1989 r. Od tego czasu, jego wypowiedź jest jednak krytykowana jako „moralny kicz” z perspektywy polityki władzy.

Pomysł ponownie pojawił się niedawno w ruchu protestacyjnym „Milion chwil dla demokracji”. Co ciekawe, inicjatywą kierowało dwóch studentów teologii protestanckiej, nawołujących do odpowiedzialności premiera i opierających się na aktywności obywatelskiej poza partyjną polityką. Pozytywna strona ich moralnej atrakcyjności ma również skutek dzielący – moralistyczna wina jako „wyraźnie karna forma wykluczenia… normalizując nienawiść i brak szacunku dla poszczególnych osób i grup w społeczeństwie” jest zawłaszczana przez populistów.

Żadna z tych teorii nie reprezentowała poglądu większościowego, ale niosła ważne przesłanie: demokracja potrzebuje moralnego przymierza, które zakotwiczy rządy prawa, odpowiedzialność polityków i urzędników państwowych niezależnie od woli większości. Równość chroniona przez rządy prawa odzwierciedlające powszechnie akceptowaną matrycę moralną jest warunkiem wstępnym demokracji.

Źródła naszej moralności

Postmodernizm wydaje się być postreligijny – charakteryzuje się stopniowym upadkiem zorganizowanej religii i wzrostem zindywidualizowanej duchowości z bogatym wachlarzem alternatywnych sposobów życia duchowego. Trend ten przyspieszyły globalizacja i technologia. Jeśli zatem nie z religii, skąd czerpiemy nasze podstawowe wartości? Jakie są źródła moralności? Innymi słowy, czy jest coś, co mogłoby okiełznać nasze biologiczne, ewolucyjne instynkty, by uczłowieczyć, uspołecznić i ucywilizować nasze zachowanie?

Dla Émile’a Durkheima była to religia jako „system wierzeń i rytuałów wspierających społeczeństwo jako wspólnotę moralną”. Miał on na myśli religię, a nie Kościół jako instytucję religijną, pełen ​​pustych rytuałów i upadły moralnie. Taki Kościół nigdy nie był źródłem moralności. Czy zatem w społeczeństwie pluralistycznym możliwa jest wspólnota moralna?

Odpowiedź jest twierdząca. Moralność zawsze kształtowała siła przykładu. Rodzina, szkoła i społeczność odgrywają kluczową rolę w formacji moralnej jej członków. Na wspólną matrycę moralną w mniejszym stopniu wpływają przekonania religijne niż właśnie codzienne życie społeczności.

W Stanach Zjednoczonych ludzie świadomi religii są lepszymi obywatelami, niż świeccy, ale nie z powodu przekonań religijnych lub rytuałów, ale intensywnych więzi z innymi wierzącymi [R. Putnam, D.E.Campbell David, American Grace: How Religion Divides and Unites Us, NY 2010].

Liczą się nie tyle przykazania, ile poczucie wspólnoty. Inne badania ukazują podobne wnioski na temat Europy: „Członkowie Kościoła uczestniczą znacznie częściej w działaniach wolontariackich, ale powodem nie jest to, że mają silniejsze zinternalizowane normy altruistyczne: uczestniczą częściej, ponieważ są częścią sieci społecznych wolontariuszy i dlatego, że Kościół jest miejscem spotkań wolontariuszy” [J. de Hart et al. (red.), Religia i społeczeństwo obywatelskie w Europie, Dordrecht 2013, s. 3].

Zrozumienie religii nie jest sprawą badaczy tej materii. W swoich pismach i narracjach tradycje religijne niosą cenne świadectwo poprzednich pokoleń. Ich mądrość i wyobraźnia wpłynęły na nasze dziedzictwo kulturowe daleko poza sferą religijną. Symboliczne obrazy i przekazy narracji religijnych wciąż pobudzają wyobraźnię nowych pokoleń i wpływają na ich motywację i działanie. Należy je odkrywać i dokładnie studiować, ponieważ są potężnym narzędziem, które można wykorzystać zarówno w celach wychowawczych, jak i do… manipulacji społeczeństwem.

Jiří Schneider – senior fellow w Visegrad Insight, były dyplomata, w maju 2021 r. został kustoszem synodalnym ewangelickiego Kościoła czeskobrateskiego.

Artykuł ukazał się w języku angielskim w Visegrad Insight.

Fot.  Chris Karidis / Unsplash.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa