Czechy: Czy partykularne interesy zdecydują o zyskach firm energetycznych?

Media należące do Daniela Křetínský'ego i Patrika Tkáča rozkręcają retoryczny teatr wokół czeskiego podatku od zysków nadzwyczajnych.


W środę 9 listopada, podczas szczytu COP27 odbył się pierwszy panel tematyczny poświęcony sposobom finansowania dekarbonizacji i inicjatywom, które mogłyby pomóc gospodarkom w zrównoważonym rozwoju. Do końca dekady trzeba będzie przeznaczać bilion dolarów rocznie na zewnętrzne finansowanie działań klimatycznych, które dorównałyby wkładom krajów bogatych. Jednym ze sposobów mogłyby być podatki od zysków kapitałowych w związku z gwałtownym wzrostem cen ropy i gazu w ostatnim roku. Tu jednak lobbyści toczą (i wygrywają) bitwy o uniknięcie podatku od firm energetycznych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Praga przeciera szlaki

Czechy są pierwszym krajem regionu, który wprowadził do ustawodawstwa systematyczny podatek od nadzwyczajnych zysków. Proces ten nie przebiegł gładko, ponieważ pomysł wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych strat był od początku krytykowany przez firmy energetyczne lub wręcz wyśmiewany przez wpływowe środowisko i neoliberalnych komentatorów.

Głośna decyzja EP Commodities (oddziału handlowego największego czeskiego koncernu energetycznego EPH) o opuszczeniu kraju w reakcji na zatwierdzenie podatku od nadzwyczajnych zysków, wywołuje więcej medialnego rozgłosu niż korzyści w wymiarze biznesowym.

Ci, którzy przywykli do cynizmu, z jakim EPH i jego właściciele, miliarderzy: Daniel Křetínský i jego wieloletni partner biznesowy Patrik Tkáč ze słowackiego J&T, podchodzą do swoich spraw, nie znajdą tu nic zaskakującego. Křetínský i Tkáč są jednymi z potentatów, którzy wyszli poza swoje ramy i przejęli kontrolę nad mediami i innymi aktywami w wielu krajach Unii i od lat wykorzystują narzędzia medialne dla własnych korzyści.

Sednem sprawy w czeskim parlamencie było to, czy podatek od nadzwyczajnych zysków będzie obowiązywał od 2022 roku czy dopiero od 2023 roku. Szybko okazało się, że wpływ wielkiej energetyki jest zbyt duży i sprawę rozstrzygnięto na korzyść trójki spółek energetycznych – EPH, ČEZ i Sev.En Group – które od ponad dekady kształtują czeski rynek energetyczny. Podatek wejdzie w życie dopiero w 2023 roku.

Specjalne interesy

Po zdobyciu tego kawałka legislacyjnego tortu, Křetínský i Tkáč podejmują dodatkowe środki, aby zapewnić sobie kontrolę nad tym, co może być opodatkowane z przyszłych dodatkowych zysków EP Commodities.

Biorąc pod uwagę, że minimalna unijna norma podatku od nadzwyczajnych zysków wynosi 33 procent, interesujące będzie zaobserwowanie, gdzie EP Commodities się przeniesie. Na swojej stronie internetowej spółka stwierdza, że koncentruje się przede wszystkim na rynkach, na których EPH jest najbardziej aktywne. Są to Czechy, Niemcy, Węgry, Włochy, Słowacja i Wielka Brytania.

O ile EPH nie będzie chciało przenieść się do Wielkiej Brytanii – gdzie jego właściciele otrzymali ostatnio zielone światło na zwiększenie swoich udziałów w Royal Mail poprzez spółkę inwestycyjną Vesa Equity Investment – EP Commodities może stanąć przed podobnym dylematem, jeśli podatek od nadzwyczajnych zysków zostanie stopniowo przyjęty w całej UE.

Godna uwagi była reakcja Aleny Schillerovej, byłej minister finansów ANO. W swojej wypowiedzi dla czeskich mediów wyraziła ona obawę, że zatwierdzony podatek może wypchnąć z kraju nie tylko firmy energetyczne, takie jak spółki zależne EPH, ale także banki, które mogą zoptymalizować swoje zyski lub przenieść oddziały do innych krajów.

Wpływ kontroli mediów

Schillerová reprezentuje partię miliardera Andreja Babiša, który obecnie stoi przed sądem w Pradze w związku z oszustwami dotyczącymi dotacji unijnych. Przywołała jednak bezbłędnie Klausowską mantrę czczenia interesów wielkich firm jako rzekomej miary wszelkiego dobra w biznesie i polityce.

Trudno o lepsze podsumowanie stanu czeskiej polityki. Dopiero po podjęciu kluczowej decyzji i zażegnaniu potencjalnego zagrożenia dla części zysków należących do wspólnoty elitarnych czeskich oligarchów rozpoczyna się publiczna debata.

Co więcej, została ona wywołana przez te same podmioty: EPH, które bezpośrednio skorzystały z niedawnych przepisów, ale miałyby „trudności”, zapowiadając konieczność przeniesienia swojego oddziału handlowego poza terytorium Czech do kraju, w którym podatki „mają większy sens”. Choć może się to wydawać dziwne, Schillerová ma w tej dziwnej kompozycji narracyjnej reprezentować „głos ludu”, a jej krytyka gabinetu Petra Fiali ma wynikać z obawy, że więcej firm może uciec się do tej samej decyzji.

To, co naprawdę dzieje się w czeskiej polityce, a co zasługuje na szczególną uwagę, często odbywa się w ciszy medialnej, a prawdziwy medialny rozgłos często ma miejsce dopiero po podjęciu kluczowych decyzji, jak na przykład w przypadku podatku od nadzwyczajnych strat, który będzie obowiązywał dopiero od 2023 roku.

W samym środku COP27 i dyskusji o tym, jak sfinansować zieloną transformację, ustawodawcy z kontynentu powinni zwrócić uwagę na skuteczne schematy unikania opodatkowania, takie jak te, których świadkiem była Praga.

Albin Sybera – niezależny dziennikarz, konsultant i były urzędnik w Państwowym Funduszu Ochrony Środowiska Republiki Czeskiej. Jego teksty można znaleźć także w „Britskich listach” czy „Balkan Insight”.

Artykuł powstał w ramach programu współpracy pomiędzy głównymi tytułami prasowymi w Europie Środkowej prowadzonego przez Visegrad Insight przy Fundacji Res Publica. Tekst ukazał się w języku angielskim w Visegrad Insight.

Fot. Alexander Tsang / Unsplash.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa