Czarny górą

Okres wyborczy sprzyja rozdawnictwu. Bynajmniej nie potrzebującym, ale silnym, bogatym i mogącym narobić problemów. Dlatego w październiku wygrywa kolor czarny. Czarny jest węgiel kamienny. Szybka akcja związkowców zaowocowała zmianą krnąbrnego zarządu Katowickiej Kopanii Węglowej. Zablokowano […]


Okres wyborczy sprzyja rozdawnictwu. Bynajmniej nie potrzebującym, ale silnym, bogatym i mogącym narobić problemów. Dlatego w październiku wygrywa kolor czarny.

Czarny jest węgiel kamienny. Szybka akcja związkowców zaowocowała zmianą krnąbrnego zarządu Katowickiej Kopanii Węglowej. Zablokowano import węgla, a  rząd znalazł 100 milionów na ratunek dla nierentownej kopalni. Zamiast zamknięcia będzie dogorywać jeszcze przez rok lub dwa.

Czarna jest sutanna. Rząd od lat bezskutecznie próbuje zlikwidować Fundusz Kościelny. Powstał pomysł, by wierni decydowali się na odpis od podatku dochodowego na związki wyznaniowe, tak jak dziś mogą przeznaczyć 1 procent podatku na organizacje pożytku publicznego. Wpływu na wysokość podatku nie ma to żadnego – wystarczy deklaracja, aby pieniądze, zamiast do budżetu, trafiły do Kościoła.

fot. Trey Ratcliff / Flickr / CC 2.0
fot. Trey Ratcliff / Flickr / CC 2.0

Jednak strona kościelna staje okoniem. Powodów jest wiele. Po pierwsze niepewność. Fala skandali pedofilskich może doprowadzić do znaczącego ograniczenia dopływu publicznych pieniędzy. Po drugie, trzeba będzie się zacząć liczyć z głosem wiernych, zamiast zastraszać polityków, co jest dużo łatwiejsze i bardziej zgodne z mentalnością hierarchów. Wielu może zapomnieć, nie wiedzieć jak właściwie wypełnić deklarację. Klops.

Po trzecie, może okazać się, że wiernych jest znacznie mniej niż wciąż zaklinane „95 procent Polaków”. Nawet jeśli opowiedzenie się jako katolik nic nie kosztuje, wyniki mogą być przerażające. Dla hierarchii niepoliczalność wiernych jest wielkim atutem, ponieważ przekłada się na władzę, która z kolei daje pieniądze. 30% deklaracji o odpisie podatkowym to mała siła rażenia w porównaniu do 95% domniemanych katolików. Można przypuszczać, że  byłyby jeszcze bardziej zaskakujące gdyby wprowadzić podatek kościelny, gdzie – jak w Niemczech – datek na Kościół byłby doliczany do podatku. Wtedy okazałoby się ile osób przedkłada przynależność do Kościoła ponad, nawet niewielkie, pieniądze.

Ryzyko dla Kościoła jest zatem poważne, korzyści zaś – żadne. Likwidacja Funduszu Kosćielnego nie mogła się powieść przed wyborami (a prawdopodobnie nie powiedzie się także nie po nich). Minister Andrzej Halicki podjął decyzję, że w przyszłym roku zostają stare zasady, ale kwotowo Fundusz Kościelny będzie o 25% większy. To tylko podbija stawkę na lata następne – Kościół przecież nigdy nie zgodzi się na mniej niż dostawał dotąd.

Pozostaje teraz tylko dowiedzieć się jednego – co Platforma Obywatelska ma dostać za nasze miliony? Tylko spokój? Mniej nachalną agitację za PiS? Co jeszcze udało się Kościołowi uzyskać? Gdy Tadeusz Rydzyk oznajmił, że katolików prawo nie obowiązuje, to miał na myśli efekt tych targów?

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa