Cypr Północny: nieco inna Unia Europejska

Cypr Północny jest częścią UE, choć wszędzie powiewają tureckie i lokalne flagi, a posągi Kemala Atatürka, założyciela nowoczesnej Turcji, są niemal obowiązkowe.


Samolot z Pragi ląduje na lotnisku w Larnace, drugim co do wielkości mieście Republiki Cypryjskiej. Mimo że leży w Unii Europejskiej, nie należy do strefy Schengen, dlatego na lotnisku trzeba okazać jakiś dokument – nie ma znaczenia, czy jest to paszport czy dowód osobisty.

Część turystów wsiada do autobusów jadących na północ wyspy. Tutaj czeka ich kolejna granica – Zielona Linia, która dzieli grecką i turecką część wyspy. Zaleca się posiadanie paszportu, aby wjechać do części tureckiej, zwanej Republiką Cypru Północnego. Ta podwójna kontrola jest tylko niewielkim utrudnieniem dla czeskich turystów.

– Klienci podróżujący z nami na Cypr będą lądować w południowej części wyspy, północna znajduje się w odległości około 50 kilometrów – mówi Ilona Topolová, przedstawicielka biura podróży Blue Style, które podobnie jak kilka innych włączyło Cypr Północny do swojej oferty. – Kontrole nie są uciążliwe, ale to prawda, że jeśli ruch jest większy, przejście może się nieco wydłużyć. Jednak Cypr Północny jest zdecydowanie tego wart – dodaje.

Wielu turystów z niecierpliwością czeka na wycieczkę do stolicy wyspy, Nikozji, również podzielonej na dwie części. Tam też, z krótkim postojem na przejściu granicznym w centrum miasta, można zwiedzić  część historyczną. Sercem miasta są ulice otoczone potężnymi murami weneckimi.

Oficjalną walutą jest lira turecka. Jednak w sytuacji, gdy inflacja sięga prawie 100 procent, wszyscy chcą się jej pozbyć. W restauracjach, na straganach i w sklepach ceny podawane są w euro.

Turcy z paszportami UE

Co najmniej kilkadziesiąt tysięcy Turków cypryjskich mieszkających na północy wyspy posiada oprócz paszportu tureckiego, także paszport UE. – Niedawno w północnej części Cypru wybuchł skandal, gdy okazało się, że kilku ministrów rządu północnej części Cypru ma także paszporty UE – mówi jeden z unijnych dyplomatów. – Republika Cypryjska nie sprzeciwia się jednak wydawaniu paszportów osobom urodzonym na Cyprze Północnym, w końcu są oni obywatelami Unii Europejskiej i mają prawo do unijnego paszportu cypryjskiego – dodaje.

Ale na paszportach się nie kończy. Turyści, którzy wybierają się do słynnej twierdzy w Famaguście, mogą zauważyć znaki z emblematem Unii Europejskiej. Mówią one o tym, jak wiele Unia wniosła z własnych funduszy w odbudowę tego wspaniałego pomnika, który został zbudowany w czasach, gdy Cyprem rządzili templariusze. Z funduszy Unii Europejskiej finansowane są na Cyprze Północnym projekty warte dziesiątki miliardów koron. Powód jest prosty: Całe terytorium Cypru jest terytorium Unii Europejskiej – mówi Vladimír Němec, ambasador Czech w Nikozji. UE dodaje, że uważa Cypr Północny za swoje terytorium, na którym tymczasowo nie obowiązują przepisy unijne.

Wpływ islamu na północy jest minimalny, wszędzie można kupić alkohol, ubrania są bardzo europejskie, a turecka część Cypru ma podobną świecką atmosferę jak greckie południe wyspy. Co najważniejsze, Turkom cypryjskim pozostawiono najpiękniejsze plaże na północy kraju.

Rozmowy między przedstawicielami obu części wyspy od lat nie posuwają się naprzód, a w 2004 r. Grecy cypryjscy odrzucili w referendum plan ONZ dotyczący zjednoczenia wyspy. – Gdyby to zależało od nas, mieszkańców, już dawno rozwiązalibyśmy problemy między nami – mówi Mehmet, 30-letni właściciel sklepu jubilerskiego w mieście Kyrenia.

Na własną rękę

Obecnie UE przede wszystkim wspiera z funduszy unijnych społeczeństwo obywatelskie i instytucje demokratyczne na północy. Ale i tak wszystko jest jeszcze dalekie od rozstrzygnięcia. Czescy turyści mogą się o tym przekonać w Varoshy. Ten niegdyś najpiękniejszy i najbardziej znany na świecie kurort na Cyprze, położony na obrzeżach Famagusty, od 1974 roku jest miastem duchów. Właściciele grecko-cypryjscy zostali wypędzeni z miasta przez armię turecką, która najechała kraj w odpowiedzi na próbę przyłączenia całego Cypru do Grecji przez ówczesną grecką juntę wojskową.

Niegdyś 40-tysięczne miasto próbuje obecnie wskrzesić administracja Cypru Północnego. Problem w tym, że nie osiągnęła ona porozumienia z właścicielami hoteli należących do Greków cypryjskich ani z rządem w Nikozji, lecz działa na własną rękę. Wizyta w Varoshy, gdzie odnowiono drogi i oświetlenie, a za euro można przez dwie godziny jeździć na rowerze, to przedziwne doświadczenie. W rzeczywistości miasto jest skansenem z lat 70. Turcy odrestaurowali jedynie plaże oraz kilka restauracji i hoteli.

– Cypr znów się rozwija. I w tym jest nadzieja – mówi ambasador Nemec. A jeśli wybierasz się na „turecką” północ, możesz to zrównoważyć, robiąc zakupy w lepszych jakościowo sklepach w greckiej części podzielonej Nikozji.

Fot.  George Lemon / Unsplash


Niniejszy artykuł jest częścią współpracy medialnej w Europie Środkowej organizowanej przez Visegrad Insight, w której uczestniczą Denik.cz, DennikN.sk, Telex.hu. Parlament Europejski nie był zaangażowany w przygotowanie tych materiałów i nie ponosi odpowiedzialności za informacje lub stanowiska wyrażone przez autorów. Artykuł został pierwotnie opublikowany w języku czeskim. Skróty pochodzą od redakcji.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa