Cage i po Cage’u

Bieżący rok przyniósł nam pierwsze tłumaczenie najważniejszej książki brytyjskiego krytyka muzycznego i kompozytora, Michaela Nymana, pt. Muzyka eksperymentalna. Cage i po Cage’u. Polski czytelnik ma w końcu szansę zapoznania się z rewolucyjnymi ideami, koncepcjami estetycznymi, a […]


Bieżący rok przyniósł nam pierwsze tłumaczenie najważniejszej książki brytyjskiego krytyka muzycznego i kompozytora, Michaela Nymana, pt. Muzyka eksperymentalna. Cage i po Cage’u. Polski czytelnik ma w końcu szansę zapoznania się z rewolucyjnymi ideami, koncepcjami estetycznymi, a nawet filozoficznymi, które w sposób fundamentalny ukształtowały współczesne sposoby percepcji dźwięku.

W ciągu ostatnich kilku lat wychodziłem z założenia, że aby dowiedzieć się czegoś istotnego na temat najnowszej muzyki klasycznej i nie zahaczyć przy okazji o akademicki język, zmuszony jestem sięgać po źródła obcojęzyczne lub przeszukiwać na własną rękę internetowe zbiory. Przypuśćmy – jeżeli potrzebowałem rewolucyjnych sentencji Johna Cage’a na temat roli przypadku w muzyce, odwiedzałem jedną z wielu skarbnic PDF-ów; gdy interesowała mnie opinia Helmuta Lachenmanna na temat jego własnej twórczości, kluczyłem między wywiadami na YouTube a anglojęzycznymi artykułami (ewentualnie mogłem doczytać szkicowe teksty w książeczce dołączonej do zakupionej płyty). Zwykle jednak wielu informacji nie dało się odnaleźć. Sytuację ratowały magazyny – „Glissando”, „Ruch Muzyczny” – choć i one z pewnością borykały się z brakiem polskojęzycznych źródeł (więc redaktorzy sami je generowali).

Rok 2010 był przełomowy; po pierwsze pojawia się książka Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej (w znakomitej polskiej redakcji Michała Libery) – antologia tekstów autorstwa tym razem nie muzykologów, lecz muzyków i artystów działających w ramach nowych, często radykalnych paradygmatów wydana przez wydawnictwo Słowo/Obraz Terytoria. Po dwóch latach od wydania rzeczona pozycja słusznie dorobiła się kultowego statusu. Po drugie: Korporacja Ha!art we współpracy z Danielem Cichym tworzy Linię Muzyczną, składającą się z trzech (jak dotąd) nieocenionych publikacji dotyczących nowej muzyki, kolejno: amerykańskiej, brytyjskiej i niemieckiej.

Mniej więcej pod koniec 2011 roku dało się zaobserwować boom na zainteresowanie postacią Johna Cage’a – najpopularniejsze portale o kulturze zapełniły się artykułami i świetnymi szkicami na temat muzyki, filozofii i biografii „ojca amerykańskiej awangardy”. Z kolei rok 2012 przywitał nas zdjęciem Cage’a w urodzinowej czapeczce (!), a podpis pod spodem głosił: „John Cage Year Lublin 2012”. Właśnie tam, na wschodzie Polski, środowisko lubelskich amerykanistów skupione wokół profesora Jerzego Kutnika oraz Fundacja Muzyka Kresów Jana Bernada przygotowali całoroczny, bezprecedensowy w kraju festiwal teorii i muzyki eksperymentalnej.

(CC BY-NC-ND 2.0) by meilev/ Flickr

Pośród kilku jeszcze innych wydarzeń, na opis których nie ma tu miejsca, bieżący rok przyniósł nam pierwsze tłumaczenie najważniejszej książki brytyjskiego krytyka muzycznego i kompozytora, Michaela Nymana. Muzyka eksperymentalna. Cage i po Cage’u w solidnym przekładzie Michała Mendyka pojawia się w Polsce z opóźnieniem, uwaga, prawie 40-letnim. To solidny powód do wstydu, podszytego jednak ulgą i zgoła ciepłymi odczuciami. Wartość spóźnionego wydania jest bowiem niepodważalna.

Cage

Polski czytelnik ma w końcu szansę zapoznania się z rewolucyjnymi ideami, koncepcjami estetycznymi, a nawet filozoficznymi, formułowanymi wcale nie tak dawno w Europie i Ameryce, które w sposób fundamentalny ukształtowały współczesne sposoby percepcji dźwięku, utworu muzycznego jako zjawiska przestrzennego. Na post-Cage’owskich koncepcjach opiera się nowoczesny sound-art i performance wykorzystujący akustykę miejsca.

Nyman bierze na warsztat muzykę szczególnie mu bliską – amerykańsko-brytyjską awangardę połowy XX wieku – skupia się na okresie rozpoczętym klarowaniem się rewolucyjnych pomysłów Johna Cage’a, a kończącym się nurtem minimalism reprezentowanym przez La Monte Younga, Steve’a Reicha i Philipa Glassa. Sam autor już w dwa lata po publikacji przemieni się w aktywnego kompozytora-minimalistę, czerpiącego inspiracje z wymienionych wyżej kompozytorów i muzyki barokowej.

Jak zresztą sugeruje podtytuł książki, John Cage jest dla Nymana centralną figurą argumentacji. Główny nurt narracji dzieli bowiem muzyczną spuściznę XX-wiecznej awangardy na dwie części – po jednej stronie barykady znajdziemy europejskich serialistów tworzących w idiomie schönbergowskim, z uwzględnieniem systemu dwunastotonowego jako matrycy do budowania konstrukcji muzycznych (sztandarowymi przykładami Karlheinz Stockhausen, Olivier Messiaen, Pierre Boulez). Druga grupa – i po jej stronie opowiada się autor – to przedstawiciele muzyki eksperymentalnej, którzy, mówiąc słowami Briana Eno: preferowali muzykę procesu zamiast produktu. Przedkładali tym samym „trwanie”, percepcję i emocje ponad wykoncypowane struktury i klasycznie rozumiane komponowanie, czyli wszystko to, co ufundował swymi pismami i działalnością sam Cage.

W trakcie lektury Muzyki eksperymentalnej… pojawiają się dylematy związane z naturą muzyki. Czym powinna ona być i dlaczego jej rola mieści się przeważnie w granicach czysto estetycznej, zorientowanej na odczuwanie piękna kontemplacji? Jak oddzielić muzykę dobrą od złej, piękną od brzydkiej? Nyman nie udziela żadnej odpowiedzi, a wręcz pokazuje, że tego typu pytanie traci aktualność. Muzyka jako proces zasadza się bowiem na działaniu, czynniku ludzkim, którego skutków nie da się nigdy przewidzieć. Kompozycje eksperymentalne, minimalistyczne, składały się z opisanych w partyturze wskazówek co do czynności, i – w sporym uogólnieniu – tym jedynie były. Brakowało nut, oznaczeń tempa i dynamiki, czasem pojawiały się relikty tradycyjnej notacji, vide pięciolinia w arcydziele abstrakcyjnej notacji graficznej: Traktacie Corneliusa Cardew.

Po Cage’u

Przyjęcie ideałów Cage’owskich jest punktem wyjścia kronikarskiej pracy Nymana. Kronikarskiej, ponieważ książka w sposób bezprecedensowy kolekcjonuje przykłady eksperymentalnych utworów. Postuluje tym samym, że odmienne podejście do tworzenia muzyki było w latach 50. i 60. udziałem całego pokolenia artystów. Rozdziały skupiające się na danym kompozytorze zawierają przeważnie opisy kilku ważniejszych kompozycji oraz graficzne przedstawienie rękopisów partytur, uwag dla wykonawcy lub schematów postępowania w trakcie występu.

Eksperymentalność, tudzież konceptualność, pozostają dla czytelnika słowami kluczowymi. Nyman ewidentnie fetyszyzuje oba pojęcia, lecz nie daje nam powodu do wyrzutów ani niezadowolenia, gdyż oba terminy zakorzeniły się w powszechnym dyskursie okołomuzycznym – bez nich nie potrafimy się już obejść podczas charakteryzowania twórczości Cage’a, Christiana Wolffa czy Corneliusa Cardew. Skoro jesteśmy na nie skazani, należy spróbować je zdekodować, a książka, zwłaszcza systematyzująca praca polskiego tłumacza, daje nam ku temu świetne podstawy.

Konceptualność dzieła sztuki zdecydowanie trudniej zauważyć w przypadku muzyki, gdzie idea jest często ukryta przed spojrzeniem słuchacza. Partytury to „teksty” dla wtajemniczonych, nie prezentują się przeciętnemu odbiorcy tak czytelnie, jak choćby, mimo abstrakcyjności, obrazy Picassa czy Paula Klee; dlatego też uznanie przypadające w udziale przełomowym utworom Cage’a, Wolffa, Earle Browna czy artystów grupy Fluxus proporcjonalnie tracą na mocy oddziaływania bez stosownych wyjaśnień, próby zrozumienia co tak naprawdę dzieje się z materiałem muzycznym w rękach tych twórców. Bez odpowiedniej glosy, jaką zapewnia np. Muzyka eksperymentalna… Nymana, nie sposób czerpać przyjemność z tej muzyki albo docenić jej kulturową doniosłość.

Aby lepiej zrozumieć, co zaszło w XX wieku w dziedzinie muzyki, potrzeba nie tylko wglądu w koncepcje Johna Cage’a czy minimalistów, ale też systematycznej analizy wszystkich od tych korzeni odchodzących tropów, rozgałęzień przenikających odległe gatunki muzyki, zarówno popularnej, jak i tzw. „wysokiej”, oraz dziedziny sztuki. Muzyka eksperymentalna… wydana została po raz pierwszy w 1974 roku, a okres to na tyle już odległy od dnia dzisiejszego, że publikacja stanowić może dla współczesnego czytelnika jedynie niezbędny wstęp do dalszych poszukiwań. Aby dojść po nitce do kłębka – choćby do grupy Wandelweisers czy współczesnej muzyki konkretnej – potrzeba kolejnych przekładów. Wygląda na to, że jesteśmy na dobrej drodze.

***

Michael Nyman, Muzyka eksperymentalna. Cage i po Cage’u, przeł. Michał Mendyk, Słow0/Obraz Terytoria, Gdańsk 2012.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Jeden komentarz “Cage i po Cage’u”

Skomentuj

Res Publica Nowa