Burmistrzowie rządzą światem

Kryzys Unii Europejskiej pokazuje, że państwa narodowe nie potrafią ze sobą współpracować, a ponadnarodowe organizacje z trudem pokonują problemy. Tymczasem globalna współpraca miast kwitnie, opiera się bowiem na podobnych, codziennych doświadczeniach. Z profesorem Benjaminem Barberem […]


Kryzys Unii Europejskiej pokazuje, że państwa narodowe nie potrafią ze sobą współpracować, a ponadnarodowe organizacje z trudem pokonują problemy. Tymczasem globalna współpraca miast kwitnie, opiera się bowiem na podobnych, codziennych doświadczeniach. Z profesorem Benjaminem Barberem rozmawia Sylwia Jędrzejczyk.

(CC BY-NC-SA 2.0) by Stefano / Flickr

Do tej pory problematyka miast nie była centralną w pańskich pracach. Co było impulsem do bliższego przyjrzenia się właśnie temu zagadnieniu?

Historia światowego zarządzania to w istocie historia współpracy pomiędzy państwami narodowymi. U Comte’a, u Hobbesa, u klasycznych filozofów zajmujących się myślą polityczną, ale także w Lidze Narodów, Organizacji Narodów Zjednoczonych, w Międzynarodowym Funduszu Walutowym czy Światowej Organizacji Handlu idea była taka: narody to elementy budulcowe tworzące światową strukturę. Ale coraz bardziej oczywiste stawało się, że ta idea zawodzi – zawodziła zarówno w przypadku Ligi Narodów, Organizacji Narodów Zjednoczonych, jak i w Europie – problemy z tego wynikłe widać gołym okiem zwłaszcza teraz.

Uświadomiłem sobie, że dotychczasowe założenie nie sprawdza się, ponieważ państwo narodowe jest definiowane przez dwa czynniki: suwerenność, czego efektem są sadownictwo i granice, oraz narodowość, czego efektem jest monokulturowość. Oba te czynniki sprawiają, że międzynarodowa współpraca staje się ekstremalnie trudna – metaforycznie mówiąc, wyglądało to jakbyśmy próbowali zbudować międzynarodowy zamek, używając do tego cegieł zrobionych z piasku. Zacząłem się więc zastanawiać, czy istnieje jakiś inny budulec i zauważyłem, że jest wiele form współpracy i sieci – w sztuce, handlu, transporcie – które nie są sieciami międzypaństwowymi ale międzymiastowymi. Zadałem sobie pytanie: czy to możliwe, że miasta mogą być dużo pewniejszym i bardziej realistycznym fundamentem międzynarodowego zarządzania niż państwa narodowe?

Coraz uważniej przyglądałem się temu, co miasta robią i odkryłem, że w istocie są one już zorganizowane w sieci współpracy. Moja książka będzie nosić tytuł What if mayors rule the world? [A co by było, gdyby światem rządzili burmistrzowie?], ale nieformalnie w obszarach komunikacji, technologii czy przemysłu ci burmistrzowie już światem rządzą, pomimo istnienia państw narodowych. To stanowiło bazę dla myślenia o świecie w nowy sposób; w trakcie mojej pracy nad książką, trwającej teraz półtora roku, znajduję coraz więcej dowodów na to, że tak właśnie wygląda prawdziwa współpraca międzynarodowa.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Jeden komentarz “Burmistrzowie rządzą światem”

Skomentuj

Res Publica Nowa