Bawiąc uczyć

Społeczeństwo to bardzo dużo ludzi, a w takich grupach zaczyna działać statystyka. W dużej grupie znajdują się młodzi i starzy, liberałowie i konserwatyści. Jest też wielu takich, którzy swego zdania nie mają. Państwo, politycy i […]


Społeczeństwo to bardzo dużo ludzi, a w takich grupach zaczyna działać statystyka. W dużej grupie znajdują się młodzi i starzy, liberałowie i konserwatyści. Jest też wielu takich, którzy swego zdania nie mają. Państwo, politycy i jego instytucje wychowawcze mają za zadanie kształtować społeczeństwo tak, by wzmacniać poglądy i postawy państwu służące oraz osłabiać poglądy skrajne i niesłużące rozwojowi i spójności kraju. Tyle teoria.

Ludzka różnorodność stanowi o bogactwie społeczeństwa. Daje ewolucyjne możliwości adaptacji do zmieniających się warunków, pozwala na dumę z osiągnięć kulturalnych rodaków. Tak jest oczywiście, jeśli traktuje się ją jako element własnego bogactwa. Jeśli traktuje się ją jako obcą narośl, próbuje odrzucić lub kształtować na własną modłę, to odmienność zaczyna definiować się w opozycji do opresora. Pamiętamy to z własnej historii: próby germanizacji czy rusyfikacji powodowały opór i powstania, zaś tolerancyjne Austro-Węgry do dziś wielu wspomina z rozrzewnieniem.

Inność, faktyczna czy urojona, pozwala jednocześnie na negatywną definicję samego siebie. Tu jesteśmy my, tam ZOMO. My prawdziwi Polacy – patrioci. Nie ci skorygowani, nie Kaszubi, nie Ślązacy z zakamuflowanej opcji niemieckiej, w końcu nie internauci, pielęgniarki, łże-elita. Jeszcze chwila i w tym zestawie pozostanie tylko Prezes wraz ze swą świtą.

Ale kim właściwie jest dobry Polak? Teraz wiemy jedynie, kim nie jest. Skąd zatem ma się brać duma narodowa? Czy tylko z tego, że nie jesteśmy tymi „innymi”? Czy to aby nie za mało? Gdzie jest pozytywna definicja Polaka? Chciałbym usłyszeć taką, która mogłaby objąć niekatolika, homoseksualistę, Żyda, Niemca czy Tatara mieszkającego od pokoleń albo od kilku lat w Polsce, ale chcącego się z nią utożsamiać. To, że jedna z opcji politycznych decyduje się na rozbijanie społeczeństwa, napędzanie separatyzmów, nie oznacza, że inni powinni na to pozwalać. Zapewniając nam igrzyska, politycy powinni też pomyśleć, by czegoś wartościowego nas nauczyć – na przykład tego, jak czuć się dumnym z różnorodności, zamiast ją zwalczać. Pozwólcie nam, nieprawomyślnym, znowu poczuć się częścią wspólnoty. Inaczej polskość będzie coraz uboższa, a Polska coraz mniejsza – i to niezależnie od tego, czy Śląsk uzyska autonomię, czy nie.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa