Szczecin potrzebuje nowego mitu
W ten sposób powstała – motywowana czynnikami o całkowicie politycznym charakterze – opowieść o powrocie Słowian na swoje dawne ziemie, które – bezprawnie i zdradliwie, a jakże! – zagarnął dawno temu „żywioł germański”. Na siłę lansowano pogląd, zgodnie z którym Pomorze Zachodnie zachowało w okresie średniowiecza i renesansu silny związek z (piastowską i nie tylko) Polską. Ignorowano jednocześnie fakt, że kultura słowiańska była tutaj w zasadzie martwa już w XIII wieku, a szczecińskie elity władzy szybko uległy germanizacji, przyjmując orientację polityczną w stronę swojego potężnego zachodniego sąsiada. Ponadto, władze komunistyczne przez lata generowały w mieszkańcach Szczecina lęk przed rzekomymi niemieckimi roszczeniami względem Pomorza Zachodniego. Było to zarówno cyniczne, charakterystyczne dla państw totalitarnych, narzędzie konsolidowania społeczeństwa poprzez kreowanie fikcyjnego zewnętrznego wroga, jak i całkowicie świadomy element politycznej opowieści o „ziemiach odzyskanych”.
Dzisiaj, po ponad dwudziestu latach, tak sformułowana polityka historyczno-kulturalna budzi nasz śmiech. Tak naprawdę nigdy nie spotkała się ona z całkowitą społeczną akceptacją, nawet przed 1989 rokiem. Z góry raziła sztucznością, a jej tezy były nieautentyczne nawet dla mniej wykształconych mieszkańców Szczecina. Antyniemieckie fobie, którymi się żywiła, i które sama generowała oraz podsycała, na szczęście już dawno wyparowały.
Problem polega jednak na tym, że po upadku komunizmu polityki tej nie zastąpiła żadna inna, która byłaby w dodatku dostosowana do nowej demokratycznej rzeczywistości. (W tym sensie, ten problem ma również swój ogólnopolski wymiar: jest nim pytanie o to, czym powinna być, właściwa dla naszego modelu ustrojowego, demokratyczna polityka historyczno-kulturalna?) W Szczecinie śmiejemy się z bajek o „odwiecznej słowiańskości Pomorza”, ale z drugiej strony nie trzymamy w zanadrzu innej opowieści, która wypełniłaby pustkę po tym zdewaluowanym micie. Tymczasem na chwilę obecną nie mamy w Szczecinie nic w zamian. I z tym faktem coś wreszcie musimy zrobić.






