Smólski: Wciąż za mało współpracy

O problemach regionalnej obronności i niełatwej współpracy opowiada generał brygady i były komendant Wojskowej Akademii Technicznej Bogusław Smólski


 

Visegrad Insight: To, że kraje Grupy Wyszehradzkiej będą współpracować przy zakupach zbrojeniowych jest realne czy to myślenie życzeniowe?

Bogusław Smólski: Historia współpracy krajów Grupy Wyszehradzkiej w dziedzinie uzbrojenia na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza nie odnotowała znaczących sukcesów. Tak się złożyło, że miałem możliwość przyglądać się tej współpracy od momentu powstania Grupy, czyli od 1991 roku. Wydawało się wówczas, że obowiązujący przed 1989 rokiem radziecki obyczaj rozlokowania produkcji wybranych elementów uzbrojenia w poszczególnych państwach dawnego Układu Warszawskiego, w taki sposób aby żadne z tych państw poza Rosją nie posiadało zdolności do samodzielnej produkcji kompletnych nowoczesnych typów uzbrojenia, stanowi naturalną przesłankę do podjęcia wspólnych przedsięwzięć. Tak się niestety nie stało.

Po pierwsze, zapanowała fascynacja zachodnim uzbrojeniem. Po drugie, nadmiernie jak sądzę eksponowano standaryzację NATO, która stała się swoistym kluczem-wytrychem wykorzystywanym przez zachodnich producentów, zabiegających o ulokowanie w państwach naszego regionu swoich wyrobów. Po trzecie wreszcie, zabrakło woli politycznej i spójnej strategii działania ze strony poszczególnych państw.


Tekst pochodzi z 1 (9) / 2016 numeru Visegrad Insight na 25-lecie Grupy Wyszehradzkiej. Do znalezienia w naszej księgarni na http://publica.pl/sklep.

VI9-okladka_72dpi

Jeżeli porównamy wielkość budżetów obronnych oraz wielkość sił zbrojnych, a tym samym wielkość potrzeb i potencjalnych zamówień, to wszystkie te elementy pokazują, że Polska miała szansę stać się naturalnym liderem inicjującym współpracę w dziedzinie uzbrojenia w ramach Grupy. Wielokrotnie odnotowywaliśmy inicjatywy ze strony polskich władz, które mogły uruchomić proces współpracy, ale tak naprawdę niewiele z nich wyszło.

Dzisiaj nie ma istotnych wspólnych programów. Niedawno słyszeliśmy o planowanej wspólnej produkcji bojowego wozu piechoty. Jak dotąd nic nie wskazuje na to, że program ten będzie realizowany. Mówiło się również o współpracy w zakresie produkcji radarów. Czesi zdecydowali się jednak wybrać wariant izraelski. Takich przykładów jest więcej. Za charakterystyczną można uznać wypowiedź wiceministra obrony Czech Daniela Kostovala w czasie organizowanego w lutym br. w Warszawie przez Fundację Pułaskiego Warsaw Security Forum. Z jednej strony wypowiadał się pozytywnie o potencjalnych obszarach współpracy, a z drugiej ocenił, że Polska próbuje uruchamiać inicjatywy, planuje realizację ważnych wysokonakładowych programów, ale robi to samodzielnie bez porozumienia czy też szukania partnerów.

Dotychczasowa historia nie napawa zatem optymizmem. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest zapewne niestabilność decyzyjna w sposobie realizacji głównych programów modernizacyjnych w Polsce. Można zaobserwować, jak każdy kolejny rząd, niezależnie od przynależności do określonej opcji politycznej, uznaje za niezbędne zweryfikowanie dotychczasowego kształtu programu modernizacji i wprowadzenie własnej jego wersji. Nie sprzyja to wspólnym przedsięwzięciom, które wymagają stabilnej realizacji często przez okres wielu lat.

Zapewne jednak zacieśniająca się współpraca wojskowa, która przejawia się między innymi w powstaniu i pełnieniu obecnie dyżuru Wyszehradzkiej Grupy Bojowej, stanowi znakomitą przesłankę do tego, żeby generować wspólne potrzeby w zakresie uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Kiedy pododdziały ćwiczą razem, kiedy muszą ściśle współdziałać, wówczas w sposób naturalny definiowane są również potrzeby w zakresie wspólnego wyposażenia.

Czy jest tak, że przyszłe zakupy, nawet jeżeli będą to różne urządzenia, różne komponenty, będą zintegrowane jednym systemem np. system obrony przeciwlotniczej?

Po pierwsze, wszystkie kraje Grupy Wyszehradzkiej mają dzisiaj bardzo leciwy system obrony powietrznej, wymagający szybkiej wymiany. Przy czym nie wszyscy nadają temu przedsięwzięciu taki sam priorytet jak Polska. Program obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest u nas jednym z najważniejszych przedsięwzięć w programie modernizacji polskiej armii. Po drugie, oferowane nam dotychczas przestarzałe systemy średniego zasięgu typu Patriot, nie spełniają wymagań pracy w środowisku sieciocentrycznym, jak i podstawowych wymagań skutecznego oddziaływania na współczesne środki napadu powietrznego charakterystycznych dla warunków polskich.Nowo opracowywane systemy, znacznie bardziej zaawansowane takie jak MEADS posiadają otwartą architekturę umożliwiającą pracę w środowisku sieciocentrycnym, a w zestawie radary i rakiety, które mogłyby zapewnić skuteczne oddziaływanie na zagrożenia ze strony potencjalnego przeciwnika, stosującego np. rakiety typu Iskander.

Sieciocentryczność ma tu zarówno swoje zalety, jak i wady. Zaletą jest możliwość tworzenia złożonych konfiguracji sprzętowych, łączenia różnych typów środków ogniowych w jeden system. Wadą, zwiększone ryzyko wyeliminowania znaczących fragmentów systemu w przypadku udanego cyberataku np. na system dowodzenia.

Ustalenia dotyczące systemu obrony przeciwlotniczej wewnątrz NATO, a zatem obowiązujące również Grupę Wyszehradzką są takie, że system ten z założenia składa się z poszczególnych systemów narodowych. W Sojuszu Północnoatlantyckim nie ma unifikacji tego rodzaju uzbrojenia, a istotnym jest, aby istniejące systemy narodowe posiadały niezbędną skuteczność do obrony własnego terytorium przed potencjalnymi środkami napadu.

Każdy z krajów próbuje zatem szukać rozwiązań na własną rękę. Trzeba pamiętać, że budowa skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej to przedsięwzięcie wyjątkowo kosztochłonne. Były co prawda deklaracje ze strony państw wyszehradzkich o możliwości wspólnych przedsięwzięć, ale póki co np. Czesi w swoich planach zakładają jeszcze przez najbliższe dwa lata prowadzenie analizy dotyczącej możliwych rozwiązań w tym obszarze. Na razie decydują się jedynie kupić nowe radary.

Radary, które będą współpracowały w ramach systemu NATO będąc jednocześnie elementem narodowego systemu obrony?

Będzie to element systemu narodowego, który jest też elementem systemu NATO. Chodzi o radary trójwspółrzędne, przeznaczone głównie do kontroli obszaru powietrznego.

Co musiałoby się zdarzyć, żeby wykorzystać wszystkie atuty współpracy regionalnej?

Współpraca w obszarze obronności jest zawsze pochodną stanu współpracy politycznej. Obserwując zachowania poszczególnych państw wyszehradzkich przed i po szczycie w Newport, widać pozytywną zmianę pokazującą, że można o pewnych sprawach mówić wspólnie.

Jeśli jednak dokładnie się przyjrzeć, to każdy z krajów Grupy uprawia własną politykę w zakresie wyposażenia swojej armii. Nie bez znaczenia jest zapewne odmienna percepcja zagrożeń w sferze bezpieczeństwa, w tym głównie stosunek do potencjalnych zagrożeń płynących ze strony Rosji. Inaczej ocenia je Polska, odmiennie Słowacja, odmiennie Czechy, a jeszcze inaczej Węgrzy. Stąd też priorytety w zakresie budowy systemów obronnych są inne w każdym z tych krajów.

Różnice zdań występują także w ocenie sankcji nałożonych na Rosję, jak i możliwości stacjonowania wojsk NATO na wschodniej flance. Ważna jest również wielkość środków finansowych, którymi poszczególne kraje dysponują na cele obronne. Nie da się również abstrahować od różnic w wielkości krajów i wielkości ich PKB. Polska zdecydowała się przeznaczyć 2% PKB na budżet obronny, a w pozostałych krajach Grupy Wyszehradzkiej ten budżet pozostaje na poziomie około 1% PKB. To są naprawdę znacząco różniące się kwoty.

Potrzeby naszych państw w obszarze uzbrojenia i sprzętu wojskowego pod wieloma względami nawet jeżeli nie ilościowo to asortymentowo są zbliżone. Częściowo dysponujemy ciągle uzbrojeniem i wyposażeniem pamiętającym czasy dawnego Układu Warszawskiego. Oznacza to, że nadal istnieje szeroka gama wyrobów, które można by z korzyścią dla poszczególnych stron produkować razem. Skala produkcji zawsze pozytywnie wpływa na wszystkie przedsięwzięcia gospodarcze, również w sferze obronności. Zacieśniająca się współpraca w sferze obronnej w naszym regionie pomimo występujących różnic może przynieść pozytywne rezultaty, wymaga to jednak odpowiedniego wsparcia zarówno ze strony rządów, jak i przedsiębiorstw przemysłu obronnego naszych państw.


Bogusław Smólski – generał brygady Wojska Polskiego, były komendant Wojskowej Akademii Technicznej

Fot. fragment ilustracji Jagny Wróblewskiej | Visegrad Insight

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa