SASNAL: Pucz autentyczny, ale spodziewany

Prawdopodobnie próba puczu w Turcji była autentyczna, ale antycypowana przez Erdogana, który do niej dopuścił – tłumaczy kierownik projektu bliskowschodniego PISM


O ile wiadomo, próbę puczu przeprowadzili wysocy oficerowie tureckiej armii, m.in. dowódca sił lotniczych gen. Akın Öztürk czy dowódca bazy lotniczej Incirlik Bekir Ercan Van. Z bazy tej korzysta amerykańskie wojsko wykonujące naloty przeciw tzw. Państwu Islamskiemu w Syrii i Iraku. Większość armii nie przyłączyła się do puczystów, co z pewnością zadecydowało o ich porażce.  Prezydent Erdogan o próbę puczu oskarżył głównego politycznego wroga Fetullaha Gülena – islamistyczno-nacjonalistycznego kaznodzieję, przebywającego obecnie w USA. Niegdyś obaj przyjaźnili się, aż sympatycy Gülena w prokuraturze w 2013 r. oskarżyli o korupcję osoby związane z rządem AKP. Dziś Gulenowi grozi dożywocie, a jego organizację oficjalnie w Turcji władze nazywają Organizacją Terrorystyczną Fethullaha Gülena (FETO).

Brane z osobna, i teoria autentycznej próby puczu, i prowokacji Erdogana mają poważne mankamenty. Jeśli bowiem była to autentyczna próba zamachu stanu, dlaczego jedna z najbardziej profesjonalnych armii NATO popełniła kardynalne błędy, zarówno techniczne (próbę puczu podjęto wieczorem, a nie w nocy, nie aresztowano Erdogana, nie odcięto środków komunikacji, nie pokazano nowych przywódców, etc.) jak i polityczne: pucz w momencie, gdy poparcie dla Erdogana jest ciągle wysokie i bez zapewnienia szerszego poparcia armii?


O mecenacie idei i filantropii w Polsce – nowy, 224 numer Res Publiki Nowej, „Złodzieje i filantropi”. Do zamówienia już teraz w naszej księgarni http://publica.pl/filantropia

2-15-TW-cov

Jeśli natomiast miałaby to być prowokacja, to dlaczego poszły na nią elity tureckiej armii, w jakim celu miałby Erdogan pucz wywoływać, jeśli miał coraz większą władzę i i tak czyścił system z Gülenowców – dzień przed puczem prokuratura ogłosiła, że przygotowuje akt oskarżenia wobec członków FETO w policji i prokuraturze.

Wydaje się, że najbardziej wiarygodne wyjaśnienie wypadków w Turcji zakłada połączenie obu teorii naraz: próba puczu była autentyczna, ale antycypowana przez Erdogana, który do niej dopuścił. Zamach stanu mógł być przygotowywany od dawna, a ostateczny pośpiech puczystów tłumaczyłyby ujawnione tuż przed próbą zamachu stanu informacje o przygotowywanych czystkach w policji, wymiarze sprawiedliwości i pewnie też armii.

Za tym zaś, że Erdogan o przygotowaniach do puczu wiedział i sam się doń przygotowywał świadczyłyby nagłe pojednania międzynarodowe z Rosją, Izraelem i zapowiedź normalizacji z Syrią – nie chciał, by państwa te poparły puczystów. Spektakularny, niemalże wyreżyserowany powrót prezydenta z wakacji, by bronić kraju też świadczyłby o jego wcześniejszym rozpoznaniu zamiarów wrogów. Nawet jednak ta hipoteza nie w pełni tłumaczy formalną indolencję puczystów.

Ktokolwiek stał za tym puczem, czy Erdogan o nim wiedział, czy nie, jest właściwie drugorzędne, bo skutek tak czy inaczej byłby ten sam: dziś Erdogan ma pretekst, by wyrzucić z urzędu i oskarżyć każdego politycznego przeciwnika bez wyjątku. Będzie też dążył do wymuszenia na USA wydania Gülena, czego Stany Zjednoczone najprawdopodobniej nie zrobią, szczególnie jeśli w Turcji wznowione zostanie stosowanie kary śmierci.

Jeśli ta kara powróci, oznaczać to będzie także zakończenie negocjacji akcesyjnych Turcji z Unią Europejską. Trudno spodziewać się, że Unia nadal będzie uznawać Turcję za kraj bezpieczny, co może anulować porozumienie UE-Turcja w sprawie nielegalnej imigracji do UE. Nie będzie wówczas można odsyłać do Turcji nawet tych osób, które nie dostaną ochrony prawnej w UE. Mniej realne staje się też wprowadzenie bezwizowego ruchu dla obywateli tureckich do Unii.

Pod znakiem zapytania znajdą się też stosunki Turcja-USA oraz miejsce Turcji w NATO. Pojawiają się głosy, że Turcja może ostatecznie dążyć do przeformułowania swojego strategicznego miejsca poprzez dołączenie do obozu anty-zachodniego, którego kształt niestety rysuje się na geopolitycznym horyzoncie.

Ostatecznie jednak pokaz siły Erdogana po puczu jest zarazem pokazem jego słabości – jeśli w kraju dochodzi do puczu, nie świadczy to o stabilności jego władz i instytucji, wręcz przeciwnie, i to bez względu na to, kto ten pucz wykonuje.

Patrycja Sasnal – Kierownik projektu Bliski Wschód i Afryka Północna w Państwowym Instytucie Spraw MiędzynarodowychDoktor nauk politycznych, stypendystka Fulbrighta w Paul H. Nitze School of Advanced International Studies (SAIS) na Johns Hopkins University w Waszyngtonie (USA), badacz stowarzyszony na Amerykańskim Uniwersytecie w Bejrucie (Liban), a wcześniej studentka na Sorbonne Nouvelle Paris III w Paryżu (Francja).

Fot. Most w Stambule podczas próby puczu | Robert Vanicias da Silva, Youtube.com

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa