Rożynek: Pieniądz, dług i życie społeczne

Projekty polityczno-społeczne oparte są na błędnej diagnozie, że społeczeństwo działa w odosobnieniu od państwa i rynku


Artykuł Marka Cichockiego z grudniowego numeru Res Publiki słusznie zwraca uwagę na tradycyjnie pomijaną przez politologów i socjologów sferę ekonomiczno-finansową. Trafnie wskazuje niechęć i pogardę wielu polskich i światowych intelektualistów do zajmowania się problemami pieniądza. Sprzężenie ekonomii oraz polityki jest dzisiaj ewidentne, chociażby poprzez europejski projekt polityczny – strefę euro. Projekt ten jest dzisiaj zagrożony przez „spontaniczne żywioły rynku, szczególnie globalnego rynku finansowego”, które „potrafią wywrócić każdą łódź, nawet tak stabilną jak strefa euro” – tłumaczy Cichocki. Oczywiście nie każdy zgodzi się z tezą, że strefa euro była kiedykolwiek stabilna – nawet politycznie. Jako unia monetarna, zawsze była narażona na brak harmonizacji polityki fiskalnej, która przecież jest ściśle związana z polityką społeczną. Nie jest też niczym nowym to, że rynek ma aspekty kulturowe, a więc i polityczne. Natomiast to wpływ rynku na państwo i społeczeństwo jest tym, co wydaje się najbardziej ciekawe jak i potencjalnie niebezpieczne dla polityki.

Na poziomie opisu, z tekstem Marka Cichockiego trudno się nie zgodzić. Krytykuje on polską debatę publiczną za binarny podział pomiędzy zwolenników państwa i zwolenników rynków, co jest szczególnie trafne w odniesieniu do głównego nurtu debaty publicznej. Natomiast nie zgadzam się z „receptą” proponowaną przez Cichockiego, który proponuje, aby polityka zajęła się społeczeństwem a nie gospodarką. Zbawienie polityki poprzez społeczeństwo jest ciekawym nurtem we współczesnej myśli konserwatywno-liberalnej, który ma niestety bardzo kiepskie przełożenie na praktykę polityczną. O ile państwo ma jeszcze pewne kompetencje w kwestiach polityki fiskalnej i gospodarczej, to umiejętność realizacji właściwej polityki społecznej jest znikoma. Projekty polityczno-społeczne, jak próba promocji Big Society Davida Camerona, oparte są na błędnej diagnozie, że społeczeństwo działa w odosobnieniu od państwa i od rynku.  Dlatego właśnie Cichocki może zadeklarować, że „reszta zależy od gospodarki, w której możliwie szeroka powinna być sfera ekonomicznego działania przedsiębiorczych, pracowitych, odpowiedzialnych jednostek”.


Władza, własność, pieniądze! Numer Res Publiki: Szał bankiera do kupienia w naszej internetowej księgarni.

szalbankiera

Mimo, że podzielam krytyczne nastawienie Marka Cichockiego do ufności w rozwój gospodarczy jako cel polityki i miernik rozwoju społecznego, pomija on fakt, że jednostki oraz rodziny są w tej chwili dużo bardziej uzależnione od ruchu kapitału niż od przemian gospodarczych. Ale to nie globalne finanse ‘sterują’ sferą społeczną, tylko codzienne formy zapożyczania oraz oszczędności (płatności, lokaty, kredyty, świadczenia społeczne). To one wyznaczają kryteria przedsiębiorczości i odpowiedzialności jednostek gospodarczych. W tym sensie, „pracowita, odpowiedzialna jednostka”, o której pisze Cichocki nie jest sposobem na opór poszerzającej się finansjalizacji (z ang. financialization), ale jej wyrazem. Rynek przejmuje sferę społeczną, ponieważ kategorie, którymi się posługuje są kategoriami społeczno-moralnymi – takimi jak relacja zadłużenia, która opisuje nie tylko obowiązki współczesnego uczestnika rynku, ale także obywatela. W USA oraz Wielkiej Brytanii, podstawowe sfery usług społecznych – edukacja, służba zdrowia, a nawet pomoc społeczna – stały się wyrazem obowiązków nakładanych na obywateli jako dłużników, a nie źródłem ich wsparcia.

W Polsce, podobnie jak w czołowych gospodarkach zachodnich, udało się odpolitycznić finanse jako sferę racjonalną i obiektywną i tym samym uzasadnić jej prawomocność. Państwo przejawia się jedynie w formie instytucji regulacyjnej – egzekwującej dług oraz zachęcającej do zaciągania kredytów konsumentów, które paradoksalnie są jedynym sposobem na spłatę długu publicznego. Kult wzrostu gospodarczego, o którym pisze Cichocki, to przecież nic innego jak sposób zarządzania jednostką w celu zapewnienia możliwości spłaty długu publicznego. Ten model sprzężenia finansów ze sferą codzienną ma daleko płynące konsekwencje dla naszej wolności i bezpieczeństwa. Nie chodzi już bowiem wyłącznie o kwestie strategiczne dla gospodarki, jak ropa czy gaz. Te należą do tradycyjnego dyskursu geopolitycznego, w którym państwo walczyło z obcymi działaczami publiczno-prywatnymi o kontrolę nad strategicznymi sektorami.

To polityka społeczna, która przecież jest niezwykle kosztowna, i rozwój kompetencji państwa doprowadził do jego uzależnienia od rynków finansowych i w efekcie pozostania komornikiem światowego długu. Długu w większości suwerennego, ale egzekwowanym poprzez „zachęcanie do powszechnej przedsiębiorczości”, która ma polegać na wykształceniu w jednostce umiejętności zarządzania własnym długiem – nie tylko tym konsumenckim, ale także edukacyjnym, zdrowotnym oraz emerytalnym. Radykalne działanie państwa oraz zachęcanie do przedsiębiorczości nie powinny przejawiać się dalszym wtargnięciu polityki do sfery społecznej, ale ograniczeniem finansjalizacji kolejnych sfer życia społecznego, i wspieranie niezależności finansowej kluczowych obszarów społecznych.

dr Michał Rożynek – filozof polityki, wykłada na University of Edinburgh na wydziale Nauk Społecznych i Politycznych, absolwent filozofii oraz studiów MISH na Universytecie Warszawskim, obecnie pracuje nad książką Philosophy of Nationhood and the Modern Self dla Palgrave Macmillan (2016), konsultant biznesowy, ekspert w kwestiach etycznej finansowości oraz social impact.

fot. EFF-Graphics | Wikicommons

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa