O Iwaszkiewiczu – normalnie
Już pobieżne przejrzenie dzieła Marka Radziwona przynosi kilka ciekawych spostrzeżeń. Jest to praca na wskroś naukowa, której metodologiczna konstrukcja nie pozostawia nic do dodania. Wszelkie aneksy do książki zaaranżowano w sposób klasyczny – w postaci posłowia, bibliografii, indeksu, przypisów i zbioru zdjęć. A mimo to książkę czyta się doskonale…
Na czym polega jej oryginalność? Powstało przecież wiele rozpraw o Iwaszkiewiczu i jego twórczości. Z napuszonego języka naukowego tych prac śmiał się jeszcze za życia sam poeta, o czym Radziwon przypomina. Ukazują się edycje tekstów źródłowych związanych z Iwaszkiewiczem – dzięki temu możemy poznać pisarza przez pryzmat jego własnych wypowiedzi. Znika powoli, wykreowany w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, obraz serwilistycznego Iwaszkiewicza – dworaka i człowieka przesadzającego z kompromisami – choć tę legendę zastępuje mit Iwaszkiewicza „demonicznego” – idealnie wpisującego się w metodologię domorosłych badaczy gender studies.
Radziwon godzi wszystko umiejętnie. Od opisów życia prywatnego nie stroni, ale nie czyni ich główną osią narracyjną. Posłużył się kryterium najprostszym – tak często niezrozumiałym dla kogoś niebędącego historykiem – książka ma swoje cezury, dominuje chronologia. Radziwon opisuje życie Iwaszkiewicza jak scenarzysta brytyjskiego serialu historycznego – po kolei, z namysłem i zrozumieniem.
Poznajemy więc kontekst Iwaszkiewiczowego życia – rodzinę, Ukrainę sprzed stu lat, walkę autora o stanie się godnym tego miana Europejczykiem, udane wyjście z nicości, w jaką wpadł po Rewolucji, karierę literacka i społeczną, stosunek do wojny i okresu tużpowojennego, moment stawania się człowiekiem-instytucją i „zmierzch” legendy. Całość osadzona jest w kontekście historii politycznej, która na życiu Iwaszkiewicza odcisnęła szczególnie silne piętno.
Po lekturze wiemy więcej o Iwaszkiewiczu i jego motywacjach. Autor potrafi być dla swojego bohatera bezlitosny, ale nie grzeszy sadystyczną namiętnością niektórych biografów, pastwiących się nad dawno nieżyjącym obiektem swoich rzekomych zainteresowań. Bohaterem książki jest Jarosław Iwaszkiewicz, a nie Marek Radziwon. Książka jest dobra – nie trzeba niczego więcej…
Marek Radziwon, Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie, Warszawa: Wydawnictwo WAB, 2010.
Tekst powstał dzięki egzemplarzowi recenzenckiemu, przesłanemu redakcji “Kultury Liberalnej”.






