Jesteśmy tylko piratami

16 kwietnia odbędzie się w Turcji referendum konstytucyjne. Z tej okazji publikujemy rozmowę Jakuba Szymczaka z Şevketem Uyanıkiem i Ezgi Ece Askingil z Partii Piratów


„Jesteśmy piratami, bo uważamy, że kwestie Internetu są kluczowe dla przyszłości demokracji”.

Jak wygląda działalność Partii Piratów w Turcji?

Şevket Uyanık: Turecki Ruch Piratów został założony w 2010 roku. Skupiamy się na sprawach związanych z inwigilacją, kwestiami prywatności w Internecie, prawami autorskimi. Jesteśmy jedynie ruchem, ale mamy realny wpływ na niektóre sprawy, ponieważ mainstreamowe partie nie zajmują się tymi kwestiami prawie wcale. Tylko jedna partia podnosi te kwestie.

Ezgi Ece Askingil: Nie możemy brać udziału w wyborach, ponieważ w tym momencie nie jesteśmy legalną partią, ale właściwie trudno dziś znaleźć legalnie działającą partię polityczną. Jesteśmy po prostu ruchem społecznym.

Na stronie internetowej Pirate Party International można znaleźć informacje o tym, że podstawowym narzędziem promowania stanowiska ruchu i wprowadzania w życie jego postulatów powinna być droga polityczna, wybory, legislacja. Jak siebie widzicie w takiej roli?

E: To bardzo ważne, aby być w parlamencie, jednak jeżeli chcesz założyć w Turcji partię, musisz zająć stanowisko w sprawach etnicznych. Jesteśmy nieustannie pytani o nasze podejście do sytuacji Kurdów. My skupiamy się na prawach w Internecie, więc nie jesteśmy przez wszystkich brani na poważnie, co utrudnia nam ścieżkę polityczną. Ale staramy się oddziaływać na prawo pośrednio, wpływając na deputowanych.

Macie bezpośredni kontakt z deputowanymi?

E: Tak, w dwóch partiach: CHP I HDP. Rozmawiamy z nimi na tematy, które są częścią naszej agendy.

Ş: Dzwonią do nas. Całkiem często.

Obawiam się jednak, że w obecnej sytuacji politycznej, gdzie prezydent zmierza ku dyktaturze, nie jest łatwo zainteresować polityków kwestiami internetowymi, prawem autorskim?

E: Niestety tak, szczególnie biorąc pod uwagę referendum konstytucyjne, które odbędzie się 16 kwietnia i może znacząco wzmocnić uprawnienia prezydenta. Obecnie przede wszystkim czekamy na rozwój wydarzeń.

Macie jakieś przewidywania, dotyczące referendum? Czy myślicie, że zostanie przeprowadzone uczciwie?

E: Nie sądzę, wybory w Turcji nie bywają uczciwe. Zbyt wiele oszustw wydarza się podczas każdych wyborów, ale staramy się temu przeciwdziałać, kontrolować władzę. Jest to trudne, ponieważ władza może wprowadzać dowolne zmiany, według swojego widzimisię. Ale się staramy.

Nie jesteście mainstreamowym ruchem politycznym. Gdzie pozycjonujecie siebie na scenie politycznej? Wydaje mi się, że ruch piratów nie pasuje do klasycznego podziału lewica-prawica?

E: W Turcji jesteśmy widziani jako lewica. Staramy się robić coś nowego, więc możemy się nazwać lewicą. Działamy przeciwko konserwatyzmowi.

A pomijając sam kontekst turecki, patrząc raczej na ogólną ideę ruchu piratów?

E: Do piratów przystępują przede wszystkim ludzie o poglądach lewicowych, liberalnych I anarchistycznych. Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że piraci są dużo bardziej liberalni niż większość organizacji politycznych.

Ş: Można też po prostu powiedzieć, że jesteśmy tylko piratami [śmiech]

Nie sądzicie, że wasz program porusza zbyt mało kwestii, aby zainteresować wystarczającą ilość głosujących, aby zostać usłyszanym? Na stronach międzynarodowej organizacji próżno szukać informacji chociażby o sprawach międzynarodowych.

E: To częste pytanie. Wydaje mi się, że Internet to tak naprawdę najważniejszy element współczesnej rzeczywistości. Jest międzynarodowy. W przyszłości to właśnie kwestie Internetu będą najważniejsze. My dopiero zaczynamy, ruch będzie sukcesywnie rósł. Nie uważam, żeby każda partia musiała skupiać się na kwestiach etnicznych czy genderowych. Wydaje mi się, że partie piratów wcale nie muszą zajmować stanowiska w innych kwestiach niż te, w których się specjalizujemy.

Jak widzicie przyszłość demokracji? Istnieje silne przekonanie, że jesteśmy obecnie w pewnym okresie przejściowym, stare systemy trzeszczą, nowe jeszcze się nie pojawiły.

E: Jesteśmy piratami, bo uważamy, że kwestie Internetu są kluczowe dla przyszłości demokracji. Prawie każdy jest w Internecie obecny, każdy podchodzi do niego w sposób indywidualny.

Ş: Choćby głosowanie online to przyszłość. Demokracja powinna się rozwijać.

E: Jeżeli chodzi o Turcję, to największym problemem jest system głosowania. To temat, którym obecnie się zajmujemy. Chcemy zmieniać ten obszar, działać na rzecz eliminacji oszustw wyborczych.

W jakich jeszcze obszarach z waszego programu możecie działać w Turcji?

E: W Turcji ludzie są aresztowani za tweetowanie, również dziennikarze. Próbuje się pozbawić nas prawa do bycia informowanym. Staramy się docierać do ludzi, edukować ich w tej kwestii. Również ochrona danych osobowych to duży problem, ludzie nie mają pojęcia, że mogą je chronić, również tutaj działamy edukacyjnie.

W jaki sposób?

E: Wraz z NGOsami organizujemy warsztaty dla dziennikarzy, studentów, nauczycieli. Staramy się kształtować opinię publiczną.

Czy widzicie już efekty waszych działań?

E: Tak. Nie jesteśmy jednak w stanie dotrzeć do wszystkich. Nasza grupa docelowa to ludzie z dużych miast, użytkownicy Internetu. Ale myślę, że jesteśmy w stanie dotrzeć do 50% społeczeństwa I na nich wpływać.

 

Wywiad przeprowadził Jakub Szymczak podczas 5. edycji Personal Democracy Forum, które odbyło się w dniach 6-7 kwietnia 2017 w Gdańsku.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa