Groźba niemieckiego unilateralizmu

Agresja Putina wobec Ukrainy zaskoczyła Berlin, który wcześniej był skłonny lekceważyć wszelkie ostrzeżenia na temat rosyjskiego imperializmu kierując się założeniem, że Rosja kształtuje swoją politykę wobec Europy na podstawach racjonalnej kalkulacji. Marek A. Cichocki Istotą […]


Agresja Putina wobec Ukrainy zaskoczyła Berlin, który wcześniej był skłonny lekceważyć wszelkie ostrzeżenia na temat rosyjskiego imperializmu kierując się założeniem, że Rosja kształtuje swoją politykę wobec Europy na podstawach racjonalnej kalkulacji.

Marek A. Cichocki

Istotą problemu niemieckiej polityki wschodniej nie jest jednak tylko aspekt owego zaskoczenia, co raczej pytanie, czy może być ona nadal wiarygodna. Działania Putina: aneksja Krymu, wspieranie separatystów we wschodniej Ukrainie, współudział w zestrzelenia pasażerskiego samolotu malezyjskich linii lotniczych, wreszcie jawna obecność wojskowa Rosja na terytorium wschodniego sąsiada – wszystko to podważyło dotychczasowe założenia niemieckiej polityki wschodniej, a w dalszej konsekwencji zdezawuowało niemiecką filozofię budowania relacji z Rosją. Dzisiaj Niemcy wobec wydarzeń na wschodzie są bezradni, mając poczucie, że ich cała dotychczasowa polityka została zakwestionowana w skutek działań Moskwy, improwizują bez wyraźnej jasności i przekonania, jak właściwie powinni zachować się w obliczu zupełnie nowej, nieprzewidywalnej sytuacji.

fot. Sasha Maksymenko / Flickr / CC
fot. Sasha Maksymenko / Flickr / CC

Podstawową cechą niemieckiej polityki zagranicznej i europejskiej jest path dependency. W przypadku polityki wobec Rosji jest nią Ostpolitik, polityka którą Republika Federalna Niemiec zbudowała wobec Związku Radzieckiego w czasach zimnej wojny. Jej celem podstawowym, było zbliżenie z Moskwą, budowanie kanałów porozumienia oraz związków wzajemnej zależności, jednocześnie minimalizowanie wszelkich elementów potencjalnej destabilizacji np. w skutek dążeń niepodległościowych narodów z tzw. bloku wschodniego – co w założeniu miało przybliżać, urealniać możliwą perspektywę ponownego zjednoczenia Niemiec. Z tej perspektywy Reaganowska koncepcja Związku Radzieckiego jako imperium zła oraz otwartej konfrontacji Zachodu z zagrożeniem jawiła się jako całkowita katastrofa dla zachodnio-niemieckich interesów.

Wraz ze zjednoczeniem Niemiec Ostpolitik nie odeszła do historii, ale była twórczo modyfikowana jako polityczna koncepcja Bonn, a później Berlina wobec relacji z Rosją. Wprawdzie cel podstawowy – zjednoczenie Niemiec – został osiągnięty, jednak pewne założenia, na których została zbudowana Ostpolitik, wydawały się w dalszym ciągu bardzo pomocne przy kształtowaniu nowej architektury relacji z Rosją w pozimnowojennym świecie. Chodziło o rozwinięcie trzech zasadniczych założeń: po pierwsze zakotwiczenie relacji z Rosją w instytucjonalnej strukturze zachodniego porządku międzynarodowego. Po drugie stymulowanie pozytywnych zmian w Rosji po rozpadzie Związku Radzieckiego (demokratyzacja, wolny rynek) poprzez gospodarcze i polityczne zbliżenie. Po trzecie uznanie relacji z Rosją za czynnik podstawowy w odniesieniu do kształtowania stosunków z całym obszarem postsowieckim oraz państwami tzw. bloku wschodniego – Europa Środkowa (Russia first). Zgodnie z tym Niemcy nadal prowadziły Ostpolitik w zmienionych po 1989/90 roku warunkach. Wspierały tworzenie nowych mechanizmów specjalnej współpracy Nato-Rosja, UE-Rosja oraz w ramach OBWE. Gospodarczą obecność w Rosji uczyniły nie tylko elementem własnej strategii ekonomicznego rozwoju, ale także całej politycznej filozofii europeizacji i modernizacji Rosji. Natomiast w przypadku wszelkich konfliktów interesów Rosji z Zachodem, czy to w kwestii nowej równowagi konwencjonalnych sił, rozszerzenia Nato i UE, czy polityki energetycznej Berlin zawsze starał się pozycjonować jako pośrednik, mediator i reprezentant rosyjskiego punktu widzenia – zgodnie z zasadą: należy zrozumieć Rosję. Ta postawa niejednokrotnie kłóciła się z interesami bezpieczeństwa lub ekonomicznymi potrzebami nowych państw członkowskich Nato i UE z Europy Środkowej. Kwestia polityki energetycznej była chyba najbardziej widocznym polem takiej rosnącej sprzeczności. Jednak w sytuacji, w której proces integracji europejskiej postępował naprzód – pomimo nawet poważnych trudności, jak to miało miejsce w przypadku sporu o traktat konstytucyjny dla UE – Niemcy potrafiły korzystając ze swej uprzywilejowanej pozycji godzić specjalne relacje z Rosją z obawami państw Europy Środkowej.

Agresja Putina wobec Ukrainy, której bezpośrednią przyczyną stała się kwestia podpisania traktatu stowarzyszeniowego z UE, zmieniła całkowicie dotychczasowe uwarunkowania niemieckiej polityki wobec Rosji. Niemcy wiedzą już, że nie mogą ufać Putinowi, że nie jest on politykiem przewidywalnym. Użycie siły w celu zmiany istniejących granic zostało potraktowane przez Berlin jak przekroczenie pewnego Rubikonu z punktu widzenia stabilności porządku prawno-międzynarodowego w Europie. Dodatkowo, w obliczu realnego politycznego powstania, jakie na Ukrainie dokonało się na przełomie 2013/14 roku, i którego symbolem stał się Majdan, trudno jest dłużej traktować rewizjonistyczną politykę Putina wobec Ukrainy w kategoriach „uzasadnionych” geostrategicznych interesów Moskwy na obszarze postsowieckim. Ponieważ obalenie Janukowicza oraz cały proces politycznych przemian Ukrainy zogniskował się wokół kwestii umowy stowarzyszeniowej oraz woli Ukraińców by zbliżyć się do Europy interwencja Putina nabiera oczywistego, antyeuropejskiego, antyzachodniego wyrazu.

Berlin nigdy nie był zwolennikiem zainicjowanego przez Szwecję oraz Polskę projektu Partnerstwa Wschodniego. Niezależnie od kontrowersji dotyczących ostatecznego celu tej współpracy ze wschodnimi sąsiadami UE oraz miejsca w niej dla Rosji, Partnerstwo Wschodnie nie cieszyło się pełnym poparciem Berlina z jednego zasadniczego powodu – było ono procesem politycznym, nad którym Niemcy nie mogły sprawować pełnej kontroli. Logika Partnerstwa dodatkowo tworzyła sytuację realnego wyboru, jak pokazał szczyt w Wilnie jesienią 2013 roku. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej przez państwa uczestniczące w Partnerstwie oznaczało przypieczętowanie powolnego lecz nieuchronnego odwracania się ich od Rosji. Tego dokładnie jednak niemiecka polityka zawsze chciała uniknąć. F-W. Steinmeier wyraził to na początku 2014 roku wprost, mówiąc, że UE nie powinna swoimi działaniami stawiać Ukrainy oraz innych państw w obliczu konieczności wyboru między UE i Rosją. Berlin, do aneksji Krymu, najwyraźniej wciąż wierzył, że można z Putinem wynegocjować „sensowne” warunki współpracy między Rosją i UE na obszarze postsowieckim, dzięki którym proces modernizacji tego obszaru zgodny z zachodnimi standardami zostanie zachowany przy jednoczesnym poszanowaniu politycznych i wojskowych wpływów Rosji.

Aneksja Krymu oraz rozpoczęcie wojny we wschodniej Ukrainie zostało najwyraźniej zinterpretowane przez Berlin jako ostateczne fiasko unijnej polityki sąsiedztwa na Wschodzie, w szczególności Partnerstwa Wschodniego. Niemcy postanowiły w sprawie Ukrainy samodzielnie przejąć inicjatywę w relacjach z Rosją licząc na swoją tradycyjną rolę w stosunkach z Moskwą oraz na własną siłę oddziaływania na postawę rosyjską. Berlin uwierzył, że budowane od ćwierćwiecza związki wzajemnych politycznych oraz gospodarczych relacji z Rosją pozwolą mu na skuteczne rozwiązanie sytuacji na Ukrainie i dojście do porozumienia z Putinem. W efekcie Merkel i Steinmeier wybrali drogę unilateralizmu w polityce wobec Rosji, czego dobitnym przykładem stał się zaproponowany przez nich tzw. normandzki format prowadzenia negocjacji. Dystansując się od stanowiska Waszyngtonu, uznanego za nazbyt nieprzejednane, Berlin zrezygnował także z poszukiwania konsensusu ze swoimi regionalnymi partnerami, przede wszystkim Polską oraz Szwecją. Przekonał także ukraińskiego prezydenta Poroszenko, że w obliczu konfliktu we wschodniej Ukrainie łatwiej będzie wypracować porozumienie z Rosją bez udziału Warszawy, która była oskarżana przez Moskwę o chęć antagonizowania Ukrainy i Rosji. Także z niemieckiej inicjatywy unijne instytucje zostały wycofane na plan dalszy politycznego procesu negocjacji z Rosją. W efekcie jednak działania te szły dokładnie po myśli Moskwy i prowadziły do pogłębiania się rozdźwięku między państwami UE oraz Nato uniemożliwiając stworzenie wspólnej zachodniej strategii wobec wojny, którą Rosja wypowiedziała Ukrainie.

Dzisiaj wiele wskazuje na to, że w imię „stabilizacji” sytuacji we wschodniej Ukrainie mamy do czynienia z tworzeniem nowego zamrożonego konfliktu w Europie według planu zaprojektowanego w Moskwie przy akceptacji ze strony Berlina. Zapewne niemieckiej polityce przyświecają szczere intencje zakończenia krwawego konfliktu. Niemniej w dalszej perspektywie polityka ta przynosi wysoką cenę. Po pierwsze oznacza ona ostateczną akceptację pogwałcenia prawa międzynarodowego przez Rosję oraz pokazanie bezradności Zachodu wobec działań zmierzających do zmiany granic oraz aneksji terytoriów. Po drugie prowadzi do sytuacji, w której Ukraina traci faktycznie szanse, by stać się suwerennym podmiotem decydującym o swojej politycznej przyszłości, za to jej status państwa buforowego oraz obszaru krzyżujących się wpływów Rosji i Niemiec zostaje na długo utwierdzony. W dalszej kolejności nowa sytuacja implikuje wzrost wewnętrznych politycznych napięć w Ukrainie, szczególnie na tle niezgody na złagodzenie kursu wobec Rosji przez Poroszenkę i na de facto utratę wschodnich terenów kraju. Napięcia te będą sprzyjać politycznej radykalizacji na Ukrainie i mogą hamować proces potencjalnych, koniecznych reform państwa. Unilateralne porozumienie Niemiec z Rosją dotyczące zamrożenia konfliktu na Ukrainie dodatkowo stanowić będzie źródło rosnącego niezadowolenia ze strony Polski oraz państw regionu bałtyckiego, podważające spoistość UE oraz Nato.

Wobec wywołanego przez Putina konfliktu w Ukrainie niemiecka polityka wschodnia stanęła w obliczu wielkiego wyzwania zmiany swojego dotychczasowego nastawienia. Wydaje się, że dzisiaj nie mając dobrego pomysłu na to, jak właściwie zweryfikować swoją politykę wschodnią Berlin wybrał najgorszą z możliwych opcji – chowanie głowy w piasek.

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa